Fernando Torres przyznał, że półfinał Mistrzostw Świata przeciwko Niemcom, będzie jak finał. Dodał także, że ma nadzieję na powtórzenie rezultatu z finału Euro 2008. Napastnik Liverpoolu zdobył decydującą bramkę, która pozwoliła La Roja zdobyć pierwszy od 44 lat puchar.
Teraz drużyny znowu spotkają się w największym piłkarskim turnieju. Wygrani zmierzą się w finale z Holandią lub Urugwajem. Torres nie jest zaskoczony dobrą postawą Niemców, ale także uważa, że Hiszpania nie pokazała jeszcze swoich wszystkich walorów.
- Jestem bardzo dumny - przyznał. - To pierwszy półfinał w historii występów Hiszpanii na Mundialu, więc znowu tworzymy historię. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i patrzymy w przyszłość. Mamy nadzieję, że najlepsze dopiero nadejdzie. Myślę, że możemy się poprawić i grać dużo lepiej.
- Przed nami ciężki mecz z Niemcami. To będzie jak finał. Znamy ich. Jesteśmy bardzo ofensywną drużyną i to może być najbardziej emocjonujący mecz na Mistrzostwach.
- Zdobyli 4 bramki 1/8 i 4 w 1/4, więc są bardzo groźni. Będą próbować wygrać, będą próbować atakować, więc możemy mieć więcej miejsca do wykorzystania.
Torres szuka swojego pierwszego gola na turnieju. Cały czas jest w cieniu Davida Villi, który trafił już 5 razy.
- Najważniejszą rzeczą jest pokonanie Niemców. Nie jest ważne kto strzeli. Mam nadzieję, że możemy to zrobić i jeśli będę miał szansę zdobyć zwycięską bramkę, będzie świetnie zrobić to ponownie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Glen2; 05.07.2010; 13:21
Tak nando i wierze że się to zakończy jak finał Euro z Twoim trafieniem :)



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





