Forma Liverpoolu, to temat na szczycie wszystkich futbolowych magazynów. Redaktor Navi, podobnie jak redaktor angielskiego pisma, przybliża nam najważniejsze aspekty dotyczące zawodników najbardziej utytułowanego klubu w Anglii.
7x7= 49, ile to było? 2+5 – to proste. Niestety matematyka nie wykreuje nam ani formy, ani dobrych wyników. Szkoda, bo można by było osiągnąć cuda.
Najczęstszym podejmowanym tematem w angielskiej piłce jest forma Liverpoolu. The Reds nie spisują się w tym sezonie wystarczająco dobrze. Nawet nie osiągnęli wymaganego minimum. Jest źle, bardzo źle.
Powodów jest wiele. Na pewno pierwszym na polu rażenia jest Glen Johnson. Sparingi wyszły mu przeciętnie, lecz potem w dwóch meczach rozegrał kapitalne zawody: dwie bramki, bodajże asysta – tak możemy krótko podsumować Anglika. Co się potem stało? Oj, tego nawet najstarsi górale nie wiedzą. Prawdopodobnie forma stanęła, a raczej się cofnęła, bo Glen popełnia masę błędów.
Kolej na naszego Carre, któremu tak dużo zawdzięczamy. Czyżby dopadł go bardzo poważny kryzys? Nie, nie ten finansowy, a kondycyjny, bo Jamie nie dość, że ledwo zipie podczas spotkania, to popełnia, tak jak Glen, masę, masę błędów – z wyraźnym podkreśleniem na słowo masa. I nie oblicza się jej ze wzoru m = F/a, a raczej z: m = kondycja/szybkość i to wszystko pomnożone przez gapiostwo , bo błędy zawsze są, ale nie ma ich nigdy tak wiele.
Pewnie długo czekaliście na tego zawodnika, a raczej na przypływ jego formy. Czy oby na pewno? Jeśli gracz, w tym wypadku El Nino, jest w doskonałej dyspozycji, to nie gra tak, jak w meczu z Fiorentiną. Niczym Roger Guerreiro dostosował się w pierwszych swych występach do bardzo niskiego, zresztą, poziomu gry swojej drużyny. Gdy Fernando Torres rozegrał kapitalne zawody z Hull City oraz West Ham, oczy świeciły okropnie. Odstraszyłyby nawet najlepszego przeciwnika.
Cała drużyna The Reds gra w tym sezonie słabo. Radzi sobie tylko z najsłabszymi rywalami, a to nie wystarczy do osiągnięcia długo upragnionego tytułu. Najwięcej zawodzi obrona. Naszą nadzieją jest Ryan Babel, który powoli odzyskuje formę z dawnych, najlepszych swych lat.
20 lat minę-ło, odeszło gdzieeeś… cała sala wspomina dawne lata… oj drogi Liverpoolu, weź się w końcu podnieeeś...
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Capitano; 10.10.2009; 13:44
No Navi dobra robota, czy my się już nie znamy przypadkiem z k24? ;D ja tam byłem pod nickiem: ronnie10 :P pamiętam Cię :P
świetna stronka. pzdr. ;)
Dudek; 10.10.2009; 13:38
Dobry art



Liverpool po pierwszym ligowym zwycięstwie w tym roku, podejmie na Anfield Tottenham Hotspur. Koguty walczą w tym sezonie o mistrzostwo, zaś The Reds ponownie wracają do walki o czołową czwórkę Premier League. Jakim wynikiem zakończy się to spotkanie? Odpowiedź poznamy już w najbliższy poniedziałek!

The Reds po golach Andy'ego Carrolla, Craiga Bellamy'ego i Dirka Kuyta pokonali 3-0 walczące o utrzymanie Wolverhampton. Liverpool po raz pierwszy w tym sezonie w pełni zdominował słabszego rywala i zasłużenie zwyciężył.





