Liverpool przez trzy miesiące zajmuje dopiero piąte miejsce w tabeli Premier League. Mija się to z oczekiwaniami kibiców oraz całego zarządu. W dzisiejszym artykule przybliżamy, kogo lub co można winić za te niepowodzenia. Zapraszam do wyznawania swoich opinii oraz życzę miłej lektury!
Kto winny?
Najmłodsi wiedzą, że to nie trener ma grać, lecz zawodnicy mają zostawić na boisku wszystkie swe siły. Bez piłkarzy nie ma gry – nie ma sukcesów i tym samym nie ma zwycięstw. Po sprzedaniu Xabiego Alonso nie tylko cała linia pomocy się rozsypała, ale również obrona. Hiszpan, podczas swej gry na Anfield, dwoił się i troił, odgrywając rolę defensora oraz miał duże znaczenie w akcjach ofensywnych. Natomiast Aquilani jest innym typem piłkarza – preferuje grę na środku, wrzucając piłkę do napastników. Ma jedną poważną wadę – rzadko wraca pomóc defensorom. Cechy wspólne? Dobre wykonywanie rzutów wolnych.
Podczas swej gry w Romie, której jest wychowankiem, Alberto był uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy tej drużyny. Po powrocie z wypożyczenia z Triestiny Caccio, do Romy przyszedł nowy trener, co za tym idzie – nowa taktyka, nowa formacja. Zaczął on stawiać na Alberto, dzięki czemu Włoch nabył dużo doświadczenia. Niestety, kiedy Aquilani co raz lepiej poczynał sobie w Serie A nastała era jego wielkich kontuzji, przez co musiał pauzować wiele miesięcy.
Sprowadzając takiego piłkarza, Rafa Benitez miał świadomość, że ten transfer może być jedną wielką klęską. Nie tylko pod względem gry Alberto, ale pod względem finansowym. Jak się na razie okazuje szala goryczy powoli się przelewa.
Drugim silnym, lecz niepewnym ogniwem był Alvaro Arbeloa. Owszem, był on piłkarzem, który popełniał wiele błędów, lecz potrafił, w najbardziej nieoczekiwanym momencie uratować swój zespół od porażki.
Wiele osób również nie może pogodzić się z brakiem formy Jamiego Carraghera. Środkowy obrońca, który jeszcze w tamtym sezonie nie miał sobie równych na tej pozycji, w obecnej sytuacji nie radzi sobie z napastnikami drużyny przeciwnej.
Kolejną sprawą jest Glen Johnson i Kyrgiakos. Ten pierwszy sezon rozpoczął fenomenalnie, lecz teraz kompletnie wyrównał poziom swej gry do Carry. Natomiast Grek, Kyrgiakos, zagrał dwa spotkania, po czym doznał kontuzji.
W całym tym zamieszaniu nie można również zapomnieć o Hicksie i Gilletcie. Kiedy firma z Arabii Saudyjskiej chciała wykupić 60% akcji Liverpoolu (spłacając długi!), Amerykanie najpierw się zgodzili, a następnie odwołali wszystkie procedury.
Co dalej?
Przede wszystkim klub powinien znaleźć dobrego sponsora, który uratuje zespół przed kryzysem. Środki na transfery, to nie tylko, co właściciele muszą dać. Należy również zastanowić się nad zmianą trenera. Może Rafa nie ma już takiego wpływu na piłkarzy, jak kilka lat temu? Jednakże właściciele klubu zapewniają, że Boss może być spokojny swej posady. Sytuacja jest podobna do reprezentacji Polski tyle, że Liverpool nie stoczył się jeszcze na samo dno.
Jeszcze ważniejszą rzeczą jest awansowanie do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Głównie pod względem poprawienia sytuacji finansowej w klubie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Kuba; 07.11.2009; 20:52
ronaldo, ja nic nie wiem, pozyjemy zobaczymy, ale Rafa Masche nie puści, co do babela to wszystko możliwe, bo podobno mamy sprzedac Babela i kupić Elie ;P
ronaldo11117; 07.11.2009; 17:27
mam dla was nie dobre info:/ podobno mascherano odejdzie do barcy w zime i babel wystawiony na liste transferowa? wie ktos cos o tym?
Lukowiak; 07.11.2009; 17:21
Capitano i Karol mają 100 % racji ^^
Capitano; 07.11.2009; 15:42
świetny felietonik ; ) jak zawsze zresztą. ;]
Karol; 07.11.2009; 15:36
Mądre słowa..Ciekawy artykuł.



The Reds po zremisowanym meczu z Tottenhamem, udadzą się na Old Trafford by powalczyć o ligowe punkty z miejscowym Manchesterem United. Przypomnijmy, że to drugie starcie między tymi zespołami w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Poprzedni mecz wygrali The Reds 2-1. Jak tym razem spiszą się podopieczni Dalglisha?

The Reds po wyrównanym meczu zremisował z Tottenhamem 0-0. Jak już wiele razy w tym sezonie bywało, tak i dziś podopiecznym Dalglisha zabrakło konsekwentnej gry pod bramką rywala. Był to już ósmy mecz zakończony podziałem punktów na Anfield w tym sezonie.





