Carra wypowiedział się na temat jego formy w wczesnej fazie sezonu i o swojej walce o to, by dowieść, że ciągle jest jednym z najlepszych obrońców w brytyjskim futbolu.
W wywiadzie dla The Sunday Times nasz numer 23 ujawnił, jak odpowiedział krytykom, którzy w początkowej części sezonu stwierdzili, że jest już "skończony".
- Dobrze radzę sobie w tym sezonie, bo na początku ludzie mówili "Jamie Carragher jest skończony". Cała drużyna walczyła z krytyką, szczególnie ja, Stevie i Javier, odkąd zostaliśmy uznani za kręgosłup drużyny - powiedział Jamie.
- Ludzie czepiają się mnie z powodu mojego wieku. Źle zagrałem w meczu z WHU, ale takie spotkania zdarzają mi się co sezon. W przypadku meczu z Chelsea Drogba wypracował bramkę w 90 minucie i został ode mnie wyżej oceniony mimo, że zagrałem dobrze te 89 minut.
- Musiałem sobie z tym radzić. To tak jakbym grał przeciwko całemu światu - to nie znaczy, że siedziałem w domu i płakałem. Przystępowałem codziennie do treningu z myślą, że muszę udowodnić, że przede mną jeszcze jest kariera.
- Zawsze myślałem o piłkarzach, którzy twierdzili, że nie muszą niczego udowadniać, że plotą bzdury. Codziennie na boisku trzeba udowadniać, że jest się lepszym od konkurencji.
- Nie jestem jeszcze skończony. Grałem przeciwko Rooney'owi, brałem udział w spotkaniach z Evertonem, z Villą na wyjeździe, Tottenhamem - byłem tam.
- Nie twierdzę, że zawsze muszę być w stu procentach gotowym do gry, jednak zawsze mogę być w 100% kontuzjowanym, by nie zagrać. Powód jest prosty - jestem przerażony wizją stracenia miejsca w składzie.
Carragher przyczynił się do tego, że Liverpool nie przegrał 10 spotkań ligowych (wyłączając jedno) od Świąt. Teraz uważa, że wyścig o Top4 będzie niezykle zażarty.
- Wygrana Manchesteru City nad Chelsea jest czymś znaczącym, jednak nie można być pewnym, czy ta wygrana nie zelektryzuje ich do jeszcze bardziej niecodziennych wyników.
- Tottenham jest jednym z klubów, których się obawiam. Utrzymują wiele czystych kont, strzelają gole i mają fantastycznych zawodników w składzie.
- Kiedy jednak dojdzie do decydującej fazy, przyjdą mecze, które wystarczy wygrać 1:0, a Liverpool w ostatnich miesiącach pokazał, że jest drużyną, która jest prawdpodobnie jedną z najlepszych w Europie pod względem śrubowania wyniku.
- To jest właśnie to, co robimy, śrubujemy wyniki. Wróciliśmy przez walkę, pragnienie, by dobrze sobie radzić i nigdy nie mogliśmy być oskarżeni o nie robienie tego.
Z powodu tego, że Liverpool odpadł z walki o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, walczy teraz o Puchar Ligi Europejskiej - rozgrywki, które Carragher uważa za wartościowe.
- Nie rozumiem dlaczego ludzie uważają Ligę Europejską za bzurną. Przecież są tylko 2 puchary, które drużyny mogą wywalczyć w Europie.
- Jeśli ktos zapytałby mnie czy wolę dojść do półfinałów w Lidze Mistrzów, czy wygrać Ligę Europy, wybrałbym to drugie. Wtedy pod koniec kariery mógłbym powiedzieć "Wygrałem to. "W 2007 roku doszliśmy do finału w Lidze Mistrzów - jakie to ma teraz znaczenie?
- Ludzie pytają " Wolałbyś wygrać Ligę Europy czy zapewnić sobie miejsce w Top4?". Czasami myślę "Wygrać puchar". Zawsze słyszy się, że Leeds doszło do półfinałów Ligi Mistrzów w 2001 roku. Co z tego? Newcaste miało dobrą passę. Co z tego? Chodzi tylko o zdobywanie trofeów.
- Jedynym sposobem na uznanie tego sezonu za dobry, byłoby osiągnięcie obu celów: zdobycia LE i zajęcie 4. miejsca w lidze. Nawet jeśli nam się to uda, w następnym sezonie musimy się poprawić.
- Nasz skład jest zdolny do poprawy, jednak potrzebujemy 2 czy 3 zawodników, którzy będą mieli wielki wpływ na naszą grę co tydzień i 3 czy 4 by wzmocnić skład. Prawdopodobnie potrzebujemy więc 6 lub 7 nowych graczy.
W międzyczasie Jamie kończy swoją pracę nad zdobyciem menadżerskiej licencji w przygotowaniu na dzień, w którym odwiesi swoje buty na kołku.
- To jak powrót do szkoły! Przygotowywanie się do kolejnych sezonów, zapisywanie tego, wszystkie te rzeczy... Nie jestem za bardzo "naukowym" człowiekiem. Zostanę więc menadżerem, nie trenerem.
- Myśle, że mam wystarczająco silny charakter, by podejmować decyzje.
Cokolwiek się nie stanie, Jamie zawsze będzie wspierany przez Kopites, którzy widzą go jako Scousera reprezentującego ich na boisku.
- Piłkarze są uprzywilejowani, ale ludzie widzą pieniądze, które zarabiamy, samochody jakimi jeździmi i uważają, że nie robimy normalnych rzeczy jak np. opieka nad dziećmi albo coś w tym stylu - dodał.
- Codziennie wstaję o 7, przygotowuję dzieci do wyjścia do szkoły, upewniam się, czy umyły zęby, zabrały śniadanie, odwożę je do szkoły. Robię to co wszyscy, naprawdę.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Dreamer; 07.03.2010; 21:19
Potrzebujemy takich zawodników jak Carra, takich troche w cieniu Gerro i Torresa, ale nie ustępujących im w talencie i dobrej grze. Zawsze będziemy Cię wspierać ;)
kijanek13; 07.03.2010; 19:46
Zawsze miałem do niego szacunek,i będę go miał.Carra jeszcze nie raz nam pokaże że jest bardzo dobrym piłkarzem pomimo swojego już "starego" wieku.
Glen2; 07.03.2010; 18:47
to prawda ;p ale myślę że Carra nie odejdzie,kibice by znienawidzili beniteza.
Karol; 07.03.2010; 18:42
Heh, Jamie trzymaj się! Zawsze pozostaniesz w naszych sercach..



The Reds po zremisowanym meczu z Tottenhamem, udadzą się na Old Trafford by powalczyć o ligowe punkty z miejscowym Manchesterem United. Przypomnijmy, że to drugie starcie między tymi zespołami w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Poprzedni mecz wygrali The Reds 2-1. Jak tym razem spiszą się podopieczni Dalglisha?

The Reds po wyrównanym meczu zremisował z Tottenhamem 0-0. Jak już wiele razy w tym sezonie bywało, tak i dziś podopiecznym Dalglisha zabrakło konsekwentnej gry pod bramką rywala. Był to już ósmy mecz zakończony podziałem punktów na Anfield w tym sezonie.





