Kapitan The Reds opowiada o swoim długu wobec Jamie Carraghera.
Steve powiedział, że gdyby w Liverpoolu nie było Carry, to on sam nie byłby w stanie zdobyć tylu sukcesów.
Przedstawiamy państwu obszerny wywiad z Gerrardem.
Czy pamiętasz dzień w którym poznałeś Carraghera?
Tak, pamiętam. Byłem bardzo młody, a Carra miał praktyki w klubie. Zdobywałem doświadczenie przez kilka tygodni. Moją pracą było wynoszenie jego stroju i czyszczenie podłogi. Oczywiście trenowałem grę w piłkę, lecz musiałem się uczyć innych rzeczy, które mógłbym robić, gdybym opuścił szkołę.
Jaki był wtedy Carragher?
Twardo stąpał po ziemi. Oczywiście wiedział, że jestem z Liverpoolu, więc wraz z Davidem Thompsonem, Jamie Cassidy'm i resztą tutejszych opiekowali się mną.
Jest między wami różnica kilku lat. Czy bardzo to wtedy odczuwałeś?
Nie. W mojej grupie wiekowej byli Michael Owen i Stephen Wright; byli moimi kolegami. Jamie miał swoich własnych przyjaciół we własnej grupie wiekowej, lecz czasem przychodził do innych. Ja również oglądałem jego mecze w rezerwach. Doskonale sobie zdawałem sprawę, kim on jest.
Czy kiedy go oglądałeś, to czułeś, że będzie w stanie zrobić taką karierę na Anfield?
Tak, lecz kiedy go pierwszy raz obserwowałem, to miał 16 bądź 17 lat. Trudno jest zgadnąć jakim piłkarzem będzie, gdy ma tyle lat. Oczywiście było widać umiejętności w jego grze. Był znany jako doskonały lider. Technicznie też był niczego sobie.
Czy pamiętasz jego pełny debiut w 1997 z Aston Villą? Co czułeś kiedy strzelił bramkę?
Pamiętam, bo dostałem bilety na mecz od Steve Heighway'a. Wtedy moim ulubieńcem był Robbie Fowler. Poszedłem na mecz dla niego. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że kolejny chłopak z miasta zaliczy debiut. Okazało się, że to będzie Carragher, z którym wcześniej gadałem. Oglądanie takiego wydarzenia to była czysta przyjemność. Nie tylko dlatego, że zadebiutuje ktoś, kogo znam, lecz również dlatego, że dawało mi to nadzieje na taki mecz. Gdy Carra strzelił, gdy ujrzałem jego reakcję, to chciałem być taki jak on i dokonywać takich samych rzeczy.
Czy uważasz, że przez tyle lat nie otrzymywał on takiego uznania, na jakie zasługiwał?
Tak uważam. Długo po tym, jak przebił się do pierwszego składu był niedoceniany. Ludzie nie cenili jego pracy. Może dlatego, że grał na wielu pozycjach. Lecz od czasu debiutu, aż do dziś nikt nie może mu zarzucić braku poświęcenia.
Jaki był według Ciebie punkt zwrotny? Dlaczego nagle został bohaterem The Kop?
Dla kibiców Liverpoolu najważniejszą rzeczą jest, aby piłkarze dawali z siebie 100% i nosili koszulkę z Liverbirdem z dumą. Carra robił to cały czas, dzięki temu jest legendą. Ja z nim trenowałem każdego dnia. Może dzięki temu go wcześniej doceniłem.
Liverpool wygrał w ciągu ostatniej dekady wiele trofeów. Jaki był wkład Carraghera?
Nie licząc kilku rzeczy, ja nie miałbym takiego dorobku sukcesów bez Jamie'go. Pierwsze trofeum zdobyliśmy razem w 2001 roku. Odgrywał ważną rolę w drużynie, bo ta opierała się na solidnej obronie za czasów Houlliera. Oczywiście odegrał również ważną rolę w finale Champions League. Bez niego prawdopodobnie nie wygralibyśmy w Stambule. Gdy gramy razem, to sobie pomagamy.
Który mecz, według Ciebie, był najlepszy w wykonaniu Carraghera?
To trudne wybrać jeden mecz, ponieważ rozegrał ich ponad 600. Mógłbym godzinami opowiadać o jego wspaniałych meczach. Oczywiście jednym z najlepszych był ten w Stambule. Dawał z siebie więcej niż jakikolwiek piłkarz. Gdy wygrywasz takie trofeum, ludzie uważają za bohaterów strzelców bramek, lecz gdyby nie gra obrońców, to te bramki na nic by się nie zdały.
Czy grałeś kiedyś z lepszym obrońcą?
Jestem bardzo blisko Jamie'go i dla wielu może to być przymilanie się, lecz dla mnie nie ma lepszego obrońcy, z którym grałem.
Jako kapitan, jak często słuchasz wskazówek Carraghera?
Każdy wie, że Jamie to wielki miłośnik piłki i wie bardzo wiele o tym sporcie. Więc, kiedy możesz z kimś starszym o tym porozmawiać. Często wymieniamy się spostrzeżeniami. Jest dla mnie wspaniałą pomocą.
Jaki jest Carragher jako współlokator?
Jest świetnym współlokatorem. Poza boiskiem rozśmieszamy się nawzajem. Robimy wiele rzeczy razem. Pomagamy sobie, gdy któryś ma gorszy dzień. Dla mnie to prawdziwy zaszczyt być tak blisko Carraghera.
Jak by wyglądał Liverpool przez ostatnią dekadę, gdyby nie było Carraghera?
Na pewno nie wygralibyśmy tylu pucharów. On jest nie tylko wspaniałym piłkarzem. Dba również o atmosferę w szatni i w klubie. Wiem, że jest coraz starszy, że siwe włosy dadzą o sobie znać, lecz mam nadzieję, że zostanie w klubie. Nie ważne czy jako menadżer, czy jako trener. Myślę, że zasługuje na to, by zostać na lata w klubie.
Jakie są jego główne zalety na boisku?
Przywództwo, charakter, waleczność. On jest prawdziwym zwycięzcą. Jest kimś, na kogo patrzysz przed każdym meczem. Wiesz, że on jest gotowy na wojnę i chcesz go wspierać. Jest kimś, kogo chciałby każdy klub podczas trudnych chwil.
Myślisz, że zapisze się w historii Anfield?
Na pewno zostanie zapamiętany jako legenda. Każdy piłkarz, który wygrał Ligę Mistrzów zostanie zapamiętany, lecz Jamie buduje swoją historię od lat. Mam nadzieję, że będzie traktowany z honorami, na jakie zasługuje.
Nie jest piłkarzem, który chwali się swoimi osiągnięciami. Czy może czuć się dziwnie w sobotę?
Być może, lecz mam nadzieję, że jemu samemu, jak i jego rodzinie to się spodoba. To będzie jego dzień. Wszyscy przyjdą dla niego: jego ojciec, koledzy z drużyny, jego żona i dzieci. Jamie nigdy nie prosił o takie wydarzenie, nie wykrzykiwał, że mu się to należy. Trochę mi głupio, że wtedy mam mecz reprezentacji, bo chciałbym się z nim bawić.
Znasz go bardziej niż ktokolwiek w klubie. Jaka przyszłość czeka Carraghera?
Jeśli ludzie myślą, że jego kariera zakończy się za rok lub dwa, to są w wielkim błędzie. Znam Jamie'go i wiem, że może grać na najwyższym poziomie nawet przez 3 lata. Potem stanie się to, na co będzie miał ochotę Carra. Wiem, że to również mnie czeka, lecz mam nadzieję, że on zostanie w klubie, że dostanie jakąś posadę, ponieważ ma wielką wiedzę i kocha tę grę.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



The Reds po zremisowanym meczu z Tottenhamem, udadzą się na Old Trafford by powalczyć o ligowe punkty z miejscowym Manchesterem United. Przypomnijmy, że to drugie starcie między tymi zespołami w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Poprzedni mecz wygrali The Reds 2-1. Jak tym razem spiszą się podopieczni Dalglisha?

The Reds po wyrównanym meczu zremisował z Tottenhamem 0-0. Jak już wiele razy w tym sezonie bywało, tak i dziś podopiecznym Dalglisha zabrakło konsekwentnej gry pod bramką rywala. Był to już ósmy mecz zakończony podziałem punktów na Anfield w tym sezonie.





