Steven Gerrard delektuje się dzisiejszym zwycięstwem Liverpoolu w 213. derbach Merseyside. Kapitan drużyny cieszy się także, że Liverpool powrócił do Big Four.
Dirk Kuyt swoją 50. bramką w barwach klubu zapewnił drużynie Rafaela Beniteza powrót do wielkiej czwórki po tym jak ostatni raz Liverpool znajdował się w niej jeszcze w październiku, a kapitan twierdzi, że zespół jest zdeterminowany by kontyunować passę zwycięstw przeciwko takim drużynom jak Arsenal czy City, z którymi Czerwoni zagrają w dwóch najbliższych kolejkach.
-To były prawdziwe derby, z pasją, zaangażowaniem i ogromem walki z obu stron. Pokonaliśmy silny Everton w dziesiątkę i to powinno nam dać nowy kredyt zaufania.
-Everton był na dobrym torze, ale zbiliśmy ich z niego w dziesięciu i zagraliśmy dobry mecz, więc naprawdę jesteśmy zadowoleni.
-Nasza determinacja była wielka i pomagaliśmy sobie nawzajem. Wiedzieliśmy, że przeciwko tej drużynie nie będzie łatwo, ale wiedzieliśmy że mamy szanse zwłaszcza, że rywale musieli znosić obecność Dirka Kuyta na boisku.
Obie drużyny zakończyły mecz w 10 zawodników po tym jak Kyrgiakos wyleciał w pierwszej połowie i Pienaar w doliczonym czasie gry, ale Gerrard sądzi, że Martin Atkinson każdą decyzją podjął bardzo rozważnie.
-Myślę, że sędzia był dziś znakomity. Fani przychodzą na mecze, bo chcą ujrzeć mecz z pasją i walką. Były jakieś trudne decyzje, ale nie skarżymy się na sędziego.
-Jesteśmy zadowoleni z rezultatu meczu, ale mamy mamy teraz dwa ciężkie kolejne spotkania. Jeśli jednak będziemy grali podobnie jak dziś mamy wielką szansę na komplet punktów w obu meczach.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
kijanek13; 07.02.2010; 10:42
Artur własnie to miałem pisać...Jak dla mnie to liczę Babelowi tam bramkę...bo wierzę ze gdyby nie sędzia Ryan by strzlił brameczkę ^^ Widać było że to poprostu były derby...gra do konca...determinacja....to co ja lubię...i każdy fan LFC,EFC ^^




The Reds po golach Andy'ego Carrolla, Craiga Bellamy'ego i Dirka Kuyta pokonali 3-0 walczące o utrzymanie Wolverhampton. Liverpool po raz pierwszy w tym sezonie w pełni zdominował słabszego rywala i zasłużenie zwyciężył.





