Kenny Dalglish jest pewien, że podpisanie kontraktu z Joe Colem i zapewnienie Stevena Gerrarda o pozostaniu w klubie skłoni Torresa do kontynuowania przygody z The Reds.
- Po tym jak Fernando usłyszał o transferze Cola i porozmawiał z Roy'em jestem pewny, że otrzymamy od niego dobre wieści - powiedział Dalglish.
- Mam nadzieję, że Torres zostanie. Tylko on wie jak to rozwiąże. Na jego nieszczęście jest kontuzjowany, ale jest fantastycznym zawodnikiem i świetnie czuje się w klubie i mieście.
- Fakt, że Stevie zostaje będzie pomocny a zakup takich zawodników jak Joe Cole, Milan Jovanovic, Jonjo Shelvey i Danny Wilson pokaże mu, że klub wzmacnia się na nadchodzący sezon, a także na kolejne.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
mantiLFC; 26.07.2010; 05:18
dreamer ma racje torres zostanie ale gorzej z masche
taki zart: jezeli mascherano odejdzie to w jego miejsce powinien przyjsc maschewnocy=D
Dreamer; 25.07.2010; 20:49
Kuba wydaje mi się, że jutro wracają tylko Ci którzy odpadli w ćwierćfinale (może się dowiemy co z Monsterem Masche?) A Hiszpanie i Holendrzy chyba mają jeszcze tydzień urlopu (każdy po 3 tygodnie dostał?) Przynajmniej tak mi się wydaje.
A Torres na pewno zostanie. No bo paradowanie w szaliku LFC po finale Mundialu, to dla mnie oczywisty sygnał wierności w stosunku do klubu i chęci pozostania w nim ;)
kijanek13; 25.07.2010; 20:48
Kuba to bedzie dluga i niespokojna noc...ale oby King Kenny mial racje
Kuba; 25.07.2010; 20:14
Jutro się dowiemy :) Bo piłkarze po mundialu jutro wracają do klubu, tak więc teraz oczekiwanie...
Glen2; 25.07.2010; 18:47
Kenny miejmy nadzieje że tak będzie ;] ale jak to się mówi.. z niewolnika,nie ma pracownika



The Reds po zremisowanym meczu z Tottenhamem, udadzą się na Old Trafford by powalczyć o ligowe punkty z miejscowym Manchesterem United. Przypomnijmy, że to drugie starcie między tymi zespołami w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Poprzedni mecz wygrali The Reds 2-1. Jak tym razem spiszą się podopieczni Dalglisha?

The Reds po wyrównanym meczu zremisował z Tottenhamem 0-0. Jak już wiele razy w tym sezonie bywało, tak i dziś podopiecznym Dalglisha zabrakło konsekwentnej gry pod bramką rywala. Był to już ósmy mecz zakończony podziałem punktów na Anfield w tym sezonie.





