Pogubiłem się już w ilości zawieszeń dla Suareza. Czy sobie na nie zasłużył, czy nie, to już temat na inną okoliczność, choć mój felieton o karze FA wzbudził niemałe kontrowersje. Nie chce mi się już wracać do tej spawy. Złość przerodziła się w ponurą akceptację, bo co, jako kibice, możemy teraz zrobić? Czekać na dalsze decyzje i rozstrzygnięcia, a w międzyczasie obserwować poczynania reszty drużyny. Rodzi się więc pytanie – czy Liverpool zyska coś na zawieszeniu Suareza? Nie wiadomo, ale z pewnością będzie to decydująca próba dla Andy’ego Carrolla.
Chciałbym być teraz na jego miejscu. To się nazywa wyzwanie dla prawdziwego mężczyzny! Chyba nie mógł sobie lepiej wymarzyć wejścia do pierwszego skład – nic nie pokazał, jego partner z ataku ma przerwę, liga wchodzi powoli w decydujący etap, on sam jest wypoczęty i przygotowany, ma tyle do udowodnienia. W zasadzie to jeżeli nie pokaże nic, to miejsca w Liverpoolu dla niego nie będzie. Kibiców raczej średnio interesują jego ojcowskie niemalże relacje z Dalglishem oraz permanentne wyrazy wsparcia ze strony klubu. Teraz albo nigdy. Wszystko na jedną kartę. To może być piękny sen, który się spełni albo najgorszy koszmar, jeżeli Andy nic nie udowodni. Szczerze powiedziawszy w obecnej sytuacji naszego klubu w tabeli, będzie to decydujący etap. Jeżeli przetrwamy zimowy koszmar, to wszystko będzie możliwe. Gorzej, że brakuje nam właśnie dobrej ofensywy. I tu jest właśnie szansa dla Carrolla – pokazać jaja, zacząć strzelać i podtrzymać zespół w nadziei w trudnym okresie.
Osobiście wątpię, że to się uda, ale czym byłby sport bez nadziei? Ogólnie rzecz ujmując trudno o nadzieję, kiedy wciąż gramy takie koszmarki jak ostatnio, ale nie wierzę, że zajmiemy w maju niżej niż 6. miejsce. Strasznie nisko, ale może ten sezon WRESZCIE pozwoli uformować drużynę godną Top 4? Choć z drugiej strony ile to już razy zapowiadano przebudowę i rychły sukces? Więcej, niż liczbę meczów kary dla Suareza. No nic. Nie pozostaje mi życzyć wszystkim radosnej kopaniny z Newcastle i powtórki wiosennego wyniku. A jeżeli nie wyjdzie, to trudno – następnego dnia będzie okazja, żeby znieczulić ból. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Baca101; 29.12.2011; 18:27
O nadziei nie ma co gadać, bo ten klub na każdym kroku udowadnia, że ona jest najważniejsza (ad. 2005). Nadal nie mogę uwierzyć w te 3 gole w 6 minut.. A co do Andy'ego to sądzę, że jednak mu się uda. Przecież on potrafi, tylko nie może złapać formy. Też tracę do niego cierpliwość, ale mam nadzieję, że jak Luis wróci to będzie miał bardzo skutecznego partnera w ataku :) O mecz z Newcastle się jakoś nie obawiam, bo The Reds lubią wygrywać w trudnych spotkaniach. Oby udało się wygrać :)
Master; 29.12.2011; 14:24
Mam nadzieję, że jednak będę mógł świętować nowy rok z odpowiednim wynikiem przeciwko Srokom. A dla Carrolla to wymarzony mecz, żeby się w końcu przełamać i zacząć strzelać. Bo ja już powoli tracę do niego cierpliwość...



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





