Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 55
Lukas; 2012-02-22 11:54:57; Liverpool Echo

Steven: Chcę spełnić swoje marzenie

A A A

Steven Gerrard spełnił już lwią część swoich marzeń z dzieciństwa. Jego kolekcja medali zdobytych w Liverpool FC to dwa za wygranie FA Cup, dwa za Puchar Ligii, Puchar UEFA i Ligę Mistrzów.

 

Cardiff, Dortmund i Stambuł były tłem dla jednych z najbardziej ekscytujących rozdziałów Stevena w Liverpoolu.

 

Inspirujący pomocnik Liverpoolu sprawił, że Millennium Stadium w Cardiff stało się drugim domem the Reds. Podczas pięciu sezonów, gdy finały krajowych pucharów rozgrywane były w Walii, Liverpool wywalczył cztery trofea.

 

Heroiczna atmosfera walki z meczu finałowego FA Cup przeciwko WHU w 2006 roku jest tym, czego najbardziej brakuje Gerrardowi.

 

W trakcie świętowania tamtych sukcesów jedna rzecz sprawiała, że radość nie była pełna, miejsce tego finału powinno być gdzie indziej.

 

- Za każdym razem, gdy grałem z Liverpoolem w Cardiff i kierowałem tam naszą drużyną, była jedna myśl, która nie dawała mi spokoju, 'szkoda, że to nie Wembley' - mówi Steven Gerrard.

 

- Nie zrozumcie mnie źle, mieliśmy naprawdę piękne dni w Cardiff i wiele wspaniałych wspomnień z gry na Millennium Stadium. Jednak wolałbym zdobywać te trofea na Wembley.

 

- Gdy dorastałem jako dzieciak marzyłem o grze w finałach pucharów krajowych na Wembley. Gdy zostałem kapitanem Liverpoolu marzyłem o tym, aby poprowadzić nasza drużynę w takim finale.

 

W trakcie niedzielnego finału Carling Cup Gerrard wreszcie będzie miał okazję spełnić swoje marzenie.

 

Oczywiście Wembley nie jest obce 31-latkowi, zaliczył on przecież debiut dla reprezentacji Anglii w 2000 roku, gdy jeszcze grała ona na 'starym Wembley', a od 2007 roku, gdy otworzyli już 'nowe Wembley' grał on na nim wraz z reprezentacją.

 

Jednak pojedynek z Cardiff City będzie pierwszą okazją, aby wyjść na murawę w koszulce z liverbirdem na piersi.

 

- Okazja, aby zagrać z Liverpoolem na Wembley będzie czymś niesamowitym. Występowałem już na starym i nowym Wembley, dlatego mogę wam powiedzieć, że jest to wyjątkowe miejsce - mówi Gerrard.

 

- Wychodzisz na murawę i uderza cię liczba ludzi, którzy znajdują się na trybunach. Stadion jest nowy i zmodernizowany, ale hałas jest ten sam. To ogromny stadion, robi wielkie wrażenie i jest chyba najlepszym na jakim grałem.

 

Gerrard był tam ostatni raz, gdy wraz z Liverpoolem dotarł do finału krajowych rozgrywek w 1996.

 

Mając wtedy zaledwie 15 lat był częścią wyśmienitej, młodej drużyny, którą zasmucił Eric Cantona swoim strzałem w finale.

 

- Klub zrobił nam ogromną przyjemność, Steve Heighway, Hugh McAuley i Dave Shannon wzięli wszystkich młodych chłopaków na dół do trenera - wspomina Steven.

 

- Wynik meczu był rozczarowujący, ale mimo wszystko było bardzo dużo emocji móc być tam jako kibic.

 

- Miałem też szczęście być na finale Pucharu Ligii w 1995, gdy wygrali go, a Steve McManaman był w ogniu.

 

- Przed tym pamiętam jak oglądałem derbowe finały Pucharu Ligii, 3-1 a później 3-2. To były świetne mecze. Siedziałem sobie, oglądałem te mecze i marzyłem o tym, żeby kiedyś zagrać w takim.

 

- Finały pucharów krajowych na Wembley to wielka okazja. Byłem na nich jako kibic i piłkarz. Wiem, że wszyscy są podekscytowani najbliższą niedzielą i nie mogę się już doczekać, aż zagramy w finale.

 

- Musimy się upewnić, że skończymy ten mecz z właściwym rezultatem. Jeśli tylko uda nam się wywalczyć właściwy wynik to będziemy mogli tego dnia świętować.

 

Fakt, że Gerrard nie miał w swoich rękach żadnego trofeum od czasu dramatycznych rzutów karnych w finale FA Cup z WHU w 2006 jest źródłem wielkiej frustracji.

 

Podczas gorzkich rządów Toma Hicksa i George'a Gilletta Liverpool jeszcze bardziej oddalił się od swoich rywali.

 

Jednak od czasu, gdy klub wykupiło FSG, a na stanowisko menadżera wrócił Kenny Dalglish widoczny jest szybki progres.

 

Gerrard uważa, że wygranie finału w najbliższą niedzielę podkreśli odrodzenie się klubu i wywołać kolejną erę sukcesów the Reds.

 

- Sześć lat bez żadnych trofeów jest dla tego klubu czymś złym. To trwa zbyt długo i wszyscy to wiedzą. Czas dostarczyć wreszcie klubowi kolejne trofeum - mówi Steven.

 

- Wszyscy wiemy, że klub przechodził przez ciężkie czasy, ale teraz zmierzamy już naprzód.

 

- Wszyscy jesteśmy zdeterminowani, aby przywrócić sukcesy klubowi. Ciężko pracujemy, aby się to udało.

 

- Miejmy nadzieję, że to dopiero nasz początek. Głupio byłoby wygrać Carling Cup i później osiąść na laurach. Jest to dla nas ważny puchar, ale mamy jeszcze do zdobycia wiele innych trofeów.

 

- Szczerze wierzę, że wygranie Carling Cup będzie katalizatorem pomyślnego okresu w klubie. Z pewnością dodałoby nam to wiary i pewności siebie.

 

- Tak stało się w 2001 roku. Wygraliśmy Puchar Ligii i następnie zdobyliśmy potrójną koronę. To dało nam pewność siebie, dzięki której mogliśmy wygrywać kolejne trofea.

 

- Gdy wygramy w niedzielę to nasi piłkarze będą mogli poczuć jak to jest biegać dookoła boiska, gdy nasi kibice szaleją. Cała ta atmosfera sprawi, że będą chcieli wygrywać jeszcze więcej.

 

- Wciąż walczymy w FA Cup i o czwarte miejsce w lidze. Nie ma wątpliwości, że wygranie Carling Cup miałoby bardzo pozytywny wpływ na nas aż do końca sezonu. Może nam to pomóc w osiągnięciu kolejnych sukcesów.

 

W niedzielę Gerrard zagra w swoim czwartym Pucharze Ligii. Po słodkich sukcesach w 2001 i 2003 roku przyszła gorzka porażka z Chelsea w 2005.

 

- Doświadczyłem obu stron medalu w finałach - mówi Gerro.

 

- Strzeliłem samobója i przegraliśmy w Chelsea w 2005, było to jeden z najsmutniejszych dni w mojej karierze. Przegranie w finale to coś okropnego.

 

- Wygrałem wcześniej ten puchar dwa razy, a teraz zamierzam zrobić to po raz trzeci. To mój cel.

 

- W niedzielę będę robił co tylko będę mógł, abyśmy z Wembley mogli wyjść razem z pucharem.

Zobacz także

Legendy wspierają Liverpool Cup Martinez już w Bostonie? Glen i Jose sprawdzili swoje możliwości plastyczne

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze


Brak komentarzy

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku