Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 54
Master; 2012-02-18 02:40:13; własne

Sound of the Anfield Ground: You’ll Never Walk Alone? Chyba żartujecie…

A A A

Piątek był dniem pełnym emocji. Od wszechogarniającej atmosfery zniszczenia wszystkiego za sprawą pewnej telewizji do niesamowitej euforii i eksplozji radości ze strony innej stacji telewizyjnej. Swoisty kalejdoskop niczym angielska pogoda – nigdy nie wiesz, kiedy zza ciemnych chmur wyjdzie słońce, by następnie ponownie spadł deszcz.

I tak właśnie było wczoraj w moim przypadku. Szczegóły porannych ciemnych chmur pominę, lecz słońce, które sprawiło, że znów zacząłem się uśmiechać i odzyskiwać wiarę w ludzi, pojawiło się późnym popołudniem, kiedy to otrzymałem informację, iż polska telewizja publiczna kręci materiał poświęcony Ewie Kieryk i pomocy dla niej, jaką udzielili do tej pory fani Liverpoolu. Materiał, który jest do obejrzenia na stronie TVP i został wyemitowany w 22 minucie wczorajszego wieczornego wydania Wiadomości, wzruszył każdego, począwszy od nas samych – kibiców Liverpoolu – przez zwykłych ludzi niezwiązanych z piłką. Aż muszę tu przytoczyć słowa mojej mamy, która w tekstowej wiadomości napisała mi, iż mimo że piłka lata jej dosłownie koło czterech liter, tak popłakała się, że polskie społeczeństwo stać na taką bezinteresowną pomoc. Jak jednak pokazały dalsze wydarzenia dnia, nie wszyscy rozumieją, co oznacza bezinteresowna pomoc…

Przeglądając fora internetowe stron poświęconych Liverpoolowi w Polsce zaraz po wyemitowaniu materiału, trafiłem na jeden bardzo niesprawiedliwy komentarz. Nie będę go w całości przytaczał, jednak pokrótce wyjaśnię, o co chodzi. Pewien bardzo zdenerwowany Użytkownik pochwalił się swoim kolegom, jak to został zdenerwowany tym, że telewizja publiczna śmiała wspomnieć o ‘maluczkim serwisie’, zamiast zadzwonić do jedynego i słusznego w mniemaniu Użytkownika serwisu oraz redaktora naczelnego i to niego POPROSIĆ o parę słów. Użytkownik wspomniał również, że to właśnie ten jedyny i słuszny serwis zrobił najwięcej w pomocy dziewczynie. Zapomniał tylko dodać, będąc tak ślepo zapatrzonym w swego guru, że ów jedyny i sensowny serwis oraz szanowny redaktor naczelny nie udzielili zielonego światła na to, by Użytkownicy mogli dołączyć się do ogólnopolskiej zbiórki kibiców Liverpoolu w celu kupienia obrazu podarowanego przez Jamie Carraghera. I tak oto radość oraz euforia, że akcja pomocy Ewie zaczęła być szeroko komentowana w  kraju nad Wisłą nie tylko pośród kibiców, ale też przeciętnych Kowalskich została przysłonięta przez ciemne chmury niesprawiedliwości i gniewu.

Zostałem rozgniewany nie ze względu na to, że jestem redaktorem naczelnym konkurencyjnego serwisu, lecz ze względu na to, że ktoś kosztem czyjeś tragedii próbuje zabłyszczeć w świetle reflektorów, które powinny być skierowane w zupełnie inną stroną. Przeczytanie takiego komentarza, mimo że natychmiastowo skontrowanego przez pozostałych Userów, jak również późniejsze przeprosiny od Użytkownika, jest bardzo krzywdzące nie tyle dla Czerwonej Braci, co dla rodziny Ewy. Niech za komentarz posłuży tu wyjaśnienie samej Anny Starek – Wróbel, która prowadzi oficjalny blog Ewy:

- Do tej pory nie zabierałam specjalnie stanowiska odnośnie treści i zakresu wiadomości pojawiających się w prasie, radiu czy telewizji. Nie jest bowiem moją rolą komentowanie tego, ale promowanie wszystkimi kanałami informacji o Ewie. Dziś jednak zrobię od tej reguły wyjątek. W tym miejscu pragnę się publicznie ustosunkować do wypowiedzi, która niestety pojawiła się w sieci odnośnie wyemitowanego materiału TVP 1. To nie jest licytacja kto, co zrobił dla Ewy. Proszę zauważyć, że nie podano adresu oficjalnej strony pomocy o Ewie, wręcz w kolejnym materiale telewizyjnym jest ona omijana szerokim łukiem (chociaż tutaj są wszystkie niezbędne dane do przelewów itp.). Podobnie jest z Facebookiem, który stale przyciąga nowe osoby i dzięki któremu tak wiele osób dowiedziało się o Ewie. Ale czy to jest istotne?

- Czy my szukamy w mediach miejsca na promowanie siebie, czy promowanie pomocy dla Ewy? Dlatego uprzejmie proszę o nie roztrząsanie tego, co i w jakim zakresie jest pokazywane w mediach, jakie strony i fankluby są pokazywane, a jakie nie itp. Wbrew pozorom wpływ mamy na to żaden. Bo tak naprawdę pomoc stanowimy my – ludzie, którzy pomagają Ewie wysyłając ciepłe myśli, modlitwy, pieniądze, upominki. My tu jesteśmy dla Ewy, a nie Ewa dla nas.

Pod powyższym komentarzem podpisuję się każdymi odnóżami. Nieważne, jaki portal odwiedzasz, jakiemu klubowi kibicujesz, najważniejsza jest tu pomoc Ewie. Z egoistycznego punktu widzenia mógłbym napisać, że przecież zrobiliśmy to czy to, ale tego nie zrobię. To MY wspólnymi wysiłkami sprawiliśmy, że obraz od Carry został nam przekazany i sprzedany za kwotę 500 funtów. To MY spowodowaliśmy zainteresowanie mediów i to my zrzucaliśmy się do puszek podczas meczów Liverpoolu. Nie ja, nie LFCPoland.com, nie Fan Klub, lecz właśnie MY - cała społeczność kibiców Liverpoolu w Polsce pomaga Ewie. I to liczy się najbardziej.

Mottem naszego klubu jest przecież slogan, że nigdy nie będziemy szli sami i gdyby (dobry losie – oby nie!) podobna tragedia spotkała kogokolwiek z nas czy kibica innej drużyny (pamiętacie III Ogólnopolski Turniej Kibiców Drużyn Zagranicznych i wsparcie dla małego Dominika?), to właśnie You’ll Never Walk Alone powinno być tym spoiwem łączącym nas wszystkich w trudnych chwilach. Dlatego też w takich przypadkach jest mi wstyd, że nawet tak piękne inicjatywy muszą zostać splamione chorą nienawiścią i walką między portalami. Czuję się zażenowany, gdy muszę tłumaczyć postronnym ludziom smutną i żenującą historię, dlaczego między polskimi the Reds jest idiotyczny podział i dlaczego w takich przypadkach kibice Liverpoolu wychodzą na hipokrytów pusto używając wersu z klubowego hymnu.

Dlatego apeluję do każdego Czerwonego Brata i Siostry w tym kraju – tak, do Ciebie, do Ciebie i do Ciebie też – niezależnie od tego, jaki portal odwiedzasz, przyłącz się do tego, aby Ewa stanęła ponownie na nogi i by któregoś pięknego i słonecznego dnia była w stanie obdarzyć nas swoim promiennym uśmiechem i wspólnie z nami ekscytować się poczynaniami Liverpoolu.

Dorośnijmy w końcu, stańmy ponad podziałami oraz nie brnijmy ślepo na każde skinienie ludzi z manią dominacji i pokażmy, jaką siłę ma jedyne i prawdziwe You’ll Never Walk Alone!

Informacje o tym, jak można pomóc Ewie znajdziecie na stronie Pomóżmy Ewie, a materiał ze wczorajszych wiadomości znajduje się TUTAJ.

Zobacz także

Legendy wspierają Liverpool Cup Martinez już w Bostonie? Glen i Jose sprawdzili swoje możliwości plastyczne

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Gun; 18.02.2012; 13:44
I to był moment, w którym czara goryczy na ***.pl się (jak dla mnie) przelała. Po wczorajszych komentarzach kompletnie straciłem wiarę w tamtych ludzi.

Master; 18.02.2012; 11:21
Zwarty i gotowy do walki o słuszne cele, Sickman ;)

Sickman; 18.02.2012; 11:07
Jak zawsze czujny :)

kijanek13; 18.02.2012; 11:06
Brakowało mi takiego tekstu. Mam nadzieję że ludzie z trzy literowej strony też na to trafią i się zastanowią co tak naprawdę oznaczają słowa you`ll never walk alone. Brawo Master!

Master; 18.02.2012; 10:35
Gerro_8lfc: dzięki, ale te brawa, jak pisałem wyżej, są skierowane do całej społeczności kibiców LFC w Polsce. To my razem pomagamy, a nie tylko strona. Jako strona, tylko podajemy informacje, pomoc idzie z całego kraju :)

Gerro_8lfc; 18.02.2012; 10:30
oglądałem wczoraj w wiadomościach ! Brawo lfcpoland ! :D

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku