Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 61
Master; 2011-10-25 16:40:00; własne

Sound of the Anfield Ground: Torres v Suarez – który lepszy?

A A A

Pamiętacie takie bardzo mądre przysłowie, że gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem? Nie mogę się oprzeć opisaniu właśnie w ten sposób tego, co dzieje się wokół osoby Luisa Suareza. Od meczu z Manchesterem United urugwajski napastnik jest na ustach wszystkich osób związanych z angielską piłką nożną częściej, niż William i Kate przed i w trakcie ich królewskiego ślubu. Ponownie, jak w przypadku lamentu o królewskiej parze, coraz częściej obawiam się przed otworzeniem lodówki, by przypadkiem stamtąd nie wyskoczył mi właśnie Suarez.

Ale do rzeczy. Przeglądałem sobie ostatnio źródła okołoliverpoolowe w poszukiwaniu ciekawych tematów, które mogłyby nadać się na naszą stronę i natrafiłem na dyskusję toczącą się od stycznia, kiedy to wiadomo było, że Liverpool ściągnie na Anfield Luisa Suareza. Internauci prześcigali się w ankietach i porównaniach, który z napastników jest lepszy. Według mnie oczywiste jest, że takie porównanie w tym momencie jest zupełnie niepotrzebne, jednak postanowiłem, wbrew sobie napisać o tym, by co niektórym pozamykać krytyczne buzie i przywołać parę jasnych porównań.

Pamiętam dzień, kiedy Fernando Torres przychodził do Liverpoolu. Było słoneczne popołudnie roku, a ja nie cieszyłem się z tego transferu, mając na uwadze nieudaną przygodę z Liverpoolem innego Fernando, Morientesem zwanego. Przybycie Morientesa na Anfield było szokiem, że taka legenda, która zapisała się złotymi zgłoskami na kartach historii Realu Madryt, wybrała ofertę the Reds. Jak się to skończyło, każdy pamięta. Brak skuteczności, niemrawość plus inne niewypały Rafy Beniteza z Półwyspu Iberyjskiego (Antonio Nunez czy Manuel Pellegrino) nie pozwoliły mi cieszyć się transferem Torresa tego właśnie słonecznego dnia. Byłem bardzo septycznie nastawiony, jednak on, pryszczaty dzieciak, szybko rozwiał czarne chmury, które nad nim zasiałem.

Jego szybkość i niesamowity talent do zdobywania bramek szybko mnie oczarowały. Byłem bardzo zadowolony z tego, że po raz pierwszy moje pesymistyczne myśli zostały rozbite w drobny mak dobrą grą hiszpańskiego zawodnika. Niestety, dwa ostatnie sezony Fernando Torresa na Anfield koszmarem zarówno dla klubu, jak i samego zawodnika. Aż w końcu nastał brutalny i niespodziewany rozwód z Liverpoolem niedługo po tym, kiedy ciemne chmury nad  Anfield Road ostatecznie zostały rozwiane, a nad stadionem pojawiło się długo oczekiwane słońce.

Wtedy pojawił się on: El Pistorelo znany szerszej publiczności jako piłkarz ręczny, wampir lub po prostu Luis Suarez. Młody Urugwajczyk miał stanowić o sile ataku the Reds i sprawić, by wypalony Torres zaczął zdobywać bramki. Fernando myślał jednak zupełnie inaczej i Suarez z miejsca musiał zastąpić jego miejsce po tym, jak zawiódł wszystkich kibiców z Czerwonej części Merseyside.

Udało się mu to. Już w pierwszych meczach pokazał kibicom, że mogą zapomnieć o Torresie, że przyszło nowe, świeże i bardziej wygłodniałe zwierzę na bramki niż potulny baranek z Hiszpanii. Jego rajdy i terroryzowanie obrony przeciwnika to znak firmowy drugiej połowy poprzedniego sezonu w wykonaniu Liverpoolu. Przede wszystkim taniec, jaki wykonał Urugwajczyk z bezradnymi obrońcami Manchesteru United w marcu na Anfield Road, pozwolił mu na dobre zaskarbić serducha wszystkich zasiadających w barwach klubowych kibiców zarówno na trybunach, jak i milionów na świecie.

Jednak obecny sezon dla Suareza nie jest póki co zbyt dobry. Skuteczność celnych strzałów na bramkę przeciwnika wynosi do tej pory 29 procent, co jest dość marnym wynikiem, jak na napastnika. Czy to jednak jest powód, by od razu zastanawiać się co by było, gdyby? Wątpię, tak samo jak wątpię w to, że Suarez zbyt często nurkuje.

Z Torresem było podobnie, miał w swojej karierze na Anfield taką chwilę, gdy nieustannie wykładał się na murawie, mając pretensje do całego świata o to, że trawa nie została skoszona. Nie mam do niego o to pretensji, John Aldridge pisał w swoim dzisiejszym felietonie, że nurkowanie było akceptowane nawet w rozgrywkach małych dzieciaków, jako forma wypracowania sobie lepszej sytuacji do strzelenia bramki. Takie zachowanie jednak zabija piękno futbolu i zarówno Fernando jak i Luis muszą być tego świadomi. Z drugiej strony wzrok sędziów piłkarskich powinien być badany niemal co każdą kolejkę, bo to, co wyprawiają niektórzy arbitrzy w lidze, woła o pomstę do nieba.

Jaki zatem jest mój werdykt w sprawie Suarez vs Torres? Otóż nie mogę odpowiedzieć Wam na to pytanie z prostej przyczyny. Porównywanie gry Hiszpana na Anfield do obecnych występów Urugwajczyka jest jak ocenienie, co lepiej będzie cięło drewno: spalinowa piła mechaniczna czy ręczna piłka do drewna. Suarez jest na Anfield zbyt krótko, aby bawić się w procenty oddanych strzałów, wygrane pojedynki główkowe czy ilość żelu na głowie. Bądźmy w tej kwestii konsekwentni i porównajmy obu zawodników po rozegraniu przez Luisa Suareza pełnego sezonu. Ocenianie ich w ten sposób jest tylko gdybaniem i przyprawianiem sobie kolejnych siwych włosów ze stresu i kłótni. Zalecam trochę realizmu. Będziemy wtedy wszyscy zdrowsi i mądrzejsi o kolejne statystyki, które będą miały swoje logiczne poparcie.

Zobacz także

Legendy wspierają Liverpool Cup Martinez już w Bostonie? Glen i Jose sprawdzili swoje możliwości plastyczne

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Master; 25.10.2011; 21:51
bardzo mi miło z powodu pozytywnych komentarzy. Postaram się, aby moje teksty nie spadły z odpowiedniego poziomu. Jeśli ktoś chciałbym coś skrytykować, doradzić czy ocenić: jestem otwarty i czekam na sugestie na mój adres mailowy :) znajdziecie go w stopce :)

jeszcze raz dziękuję!

@Ew: co ja na to poradzę, ja tylko wyrażam swoje zdanie. Miło, że przyciąga ludzi i odciąga ich od szarej codzienności :)

Perfekcyjny; 25.10.2011; 20:22
Ciekawy artykuł, z którym bezsprzecznie się zgadzam. Bardzo podobał mi się (zresztą jak każdy) Sound. Czekam na więcej!

ew_LFC; 25.10.2011; 18:27
Master, dzięki Tobie i Twoim Soundom czytam więcej niż przygotowując się na zajęcia :p !
Ale - to dobrze. A nawet bardzo dobrze. Bo lubię Twój styl, a do tego mądrze prawisz !

Master; 25.10.2011; 17:40
staram się, panowie :)

__Miki; 25.10.2011; 17:30
Dokładnie, świetnie powiedziane ;]

Lotus; 25.10.2011; 17:15
Dobrze mówisz Master

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku