Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 58
Master; 2011-11-08 01:08:45; własne

Sound of the Anfield Ground: List od M.

A A A

Drodzy przyjaciele, redakcjo, użytkownicy,

Miałem pisać o futbolu, o tym jak to nasi piłkarze ponownie nie potrafią sobie poradzić z beniaminkiem i gubią punkty na własnym stadionie, jednak porzuciłem ten pomysł. Zbyt wiele zostało powiedziane na ten temat, zbyt wiele padło gorzkich słów w stronę piłkarzy i managera, zbyt wiele frustracji zostało wylanej ze strony zarówno kibiców i samych piłkarzy.

Dzisiaj będzie jednak inaczej. Osobiście. Intymnie. Dla Was.

Tak się składa, że stało się to, przed czym broniłem się rękami i nogami. Emigracja stała się faktem i nadaję do Was ze Zjednoczonego Królestwa. Powody miałem takie a nie inne i nie będę się nad nimi teraz rozwodził. Najważniejsze jest tutaj co innego.

Minął już prawie rok od tego, jak jestem tu z Wami. Chciałoby się sparafrazować słowa wielkiego Shanksa: Moją ideą było zbudować z LFCPoland.com bastion nietykalności. I udaje mi się to wspólnie z naszym gronem redakcyjnym każdego dnia. Ten serwis dał mi sporego kopniaka zawodowego, pozwolił rozwinąć mi skrzydła, jako dziennikarz, newsman i felietonista. Praca, jaką wykonałem na LFCPoland.com, pozwoliła na uruchomienie masy wielu pomocnych kontaktów, pozwoliła mi poznać kilku ciekawych osobników ze świata piłki i nie tylko. Również LFCPoland.com pomogło medialnie w rozgłoszeniu Turnieju Kibiców, który okazał się przecież wielkim sukcesem zarówno moim personalnym jak i sukcesem Fan Klubu i całej polskiej braci kibiców drużyn zagranicznych.

Jednak przede wszystkim podczas pracy na tym serwisie zawarłem kilka więzów przyjaźni, które zamierzam ciągle pielęgnować. I nie powiem, że nie tęsknię, bo wcale tak nie jest. Mimo krótkiego pobytu za granicą tęsknię już za moją rzeszowską Czerwoną ekipą. Za moimi siostrami i braćmi: Mc, Ew, Bodziem, Sebą, Mateuszem, Michałem, Damianem, Adrianem i pozostałymi moimi przyjaciółmi z naszego rzeszowskiego piłkarskiego światka. Tęsknię za tymi wspólnymi chwilami w Cornerze, które przypominam sobie, przeglądając zdjęcia z naszych wspólnych wypadów, kiedy to oglądaliśmy mecz i wspólnie cieszyliśmy się z wygranej, lub frustrowaliśmy się po niefortunnym remisie lub porażce. Za tym naszym Cornerem, który został nazwany drugim domem, świątynią, miejscem spotkań, naszą ostoją.

Tęsknię za naszymi boiskowymi zmaganiami. Uwierzcie mi, ale nawet jeśli załapię się gdzieś w Anglii tylko, by poruszać się dla zdrowia, to nie będzie to tym samym, co zmagania na Orliku, w której broniliśmy wspólnie naszych Czerwonych barw w potyczkach z kibicami Chelsea, Realu czy Manchesteru United. Te mecze dawały niezłego kopa, niekiedy trzeszczały kości, ale najważniejsze było to, że po meczu potrafiliśmy przybić sobie piątkę i wybrać się wspólnie na złocisty napój, aby już w luźnej atmosferze pogadać o chorobie zwanej fanatycznym kibicowaniem naszym drużynom. Miłe wspomnienia.

Ew niedawno stwierdziła, jednocześnie potwierdzając światową tezę, że kibice Liverpoolu są niczym rodzina. Coś w tym jest, każdego z Was traktuję jak moją siostrę i brata i wiem, że nie zamieniłbym tego na nic innego w świecie. To takie niesamowite uczucie, które ciężko jest opisać, choćby nie wiem jak duży posiadało się bagaż słów. Mogę tylko powiedzieć, że to jest piękne.

I choć wiem, że nie każdemu ta forma felietonu przypadnie do gustu, że być może zbytnio się otworzyłem, nie obchodzi mnie to w tej chwili. Po prostu chciałem wyrazić siebie, swoje uczucia i w ten sposób zaakcentować, że na pewno Was nie opuszczę. Wręcz przeciwnie, dla Was będę starał się przygotowywać jeszcze lepsze felietony, zaskakiwać Was, a kto wie, co los przyniesie? Może uda się załatwić dla Was sporą niespodziankę? Kto wie, kto wie…

Dziękuję raz jeszcze za słowa wsparcia i pamiętajcie: Wasz naczelny nie powiedział ostatniego słowa w LFCPoland.com i z pewnością tego nie zrobi!

Z angielskimi pozdrowieniami,
Master

Zobacz także

Legendy wspierają Liverpool Cup Martinez już w Bostonie? Glen i Jose sprawdzili swoje możliwości plastyczne

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Master; 08.11.2011; 19:06
ależ nie ma za co dziękować, Szymku :) ot, szczera, braterska Czerwona pomoc od czasu do czasu tylko ;)

Szymek; 08.11.2011; 18:43
Ziomuś nie bez powodu masz nick Master! :) Niesamowity ten list! Pozdrowienia i ogromne podziękowania od czerwonego z Lublina! Trzymaj się tam! :)

Master; 08.11.2011; 12:41
dzięki, dzięki :) też mnie tęsknota ogarnia, ale co poradzić? Jakoś sobie radzę w tym Crawley, choć kto wie, czy nie będę bliżej Merseyside. Los pokaże w przeciągu kilku następnych dni :)

ew_LFC; 08.11.2011; 01:36
Niezmiernie miło mi się zrobiło, kiedy przeczytałam Twój list, a fragment o rzeszowskiej ekipie mnie wzruszył.
Tęsknię za Tobą chłopie! Ale mam nadzieję, że masz się tam dobrze :)

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku