Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 63
Master; 2011-11-13 12:58:18; własne

Sound of the Anfield Ground: Czasem słońce, czasem deszcz

A A A

Pogoda w Crawley ostatnio zachęca do spacerów. Aż miło się wychodzi na świeże powietrze, kiedy świeci słońce, dookoła słyszysz śpiew ptaków, a ludzie chodzący po ulicach miasteczka uśmiechają się do Ciebie. Jednak chyba każdy zna, choćby ze słyszenia, uroki angielskiej pogody. Mimo że rankiem świeci słońce, przed wyjściem z domu nie zapomnij wziąć parasola, w najgorszym wypadku zwykłej bluzy z kapturem, bo nie wiadomo, kiedy na głowę polecą Ci pierwsze krople deszczu.

Podobne odczucie miałem ostatnio, czytając komentarze po ostatnich meczach naszej drużyny. Nie tak dawno temu wszyscy piali z zachwytu, kiedy w styczniu stery nad rozbitym Liverpoolem przejmował Kenny Dalglish. Wielu, w tym i ja, upatrywało w Królu zbawiciela, który niczym Jezus lub inny Budda uzdrowi klub i sprawi, że wróci ten wielki Liverpool z czasów Shanksa i Paisleya; Liverpool, który niszczył wszystko na swojej drodze do kolejnych triumfów.

Jakże inne nastroje panują w tym momencie na Anfield po 11 kolejkach. Humory niektórych kibiców zmieniły się diametralnie i z hurra-optymizmu wpadły w mocne niezadowolenie. Oczywiście, mamy do tego sporo powodów, wszak dwa zwycięstwa na sześć meczów u siebie nie dają powodów, aby cieszyć się i skakać z radości. Szczególnie bolesne są remisy z beniaminkami czy podział punktów z Sunderlandem czy Manchesterem United, na który to te drużyny nie zasługiwały w żadnym calu.

Nie zapominajmy jednak o jednej rzeczy. Drużyna jest ciągle w przebudowie i możecie się ze mną nie zgodzić, ale podpisuję się z całą odpowiedzialnością pod tym, co wczoraj napisał James Pearce. Potrzeba nam wiele cierpliwości, aby każdy z zawodników załapał filozofię gry w Liverpoolu i pokazał, na co go tak naprawdę stać. Naszym celem jest w tym sezonie zakwalifikowanie się do Top Four, które nie jest przecież tak daleko, to zaledwie trzy punkty straty, a sezon jest jeszcze długi. Do końca zostało jeszcze 27 kolejek i tak naprawdę wszystko może się zdarzyć.

Ludzie mogą narzekać, mają do tego prawo, lecz polecam przypomnienie sobie to, co działo się 12 miesięcy temu. Liverpool był w strefie spadkowej, a Roy Hodgson bez wstydu mówił o tym, że Liverpool będzie WALCZYŁ O UTRZYMANIE W LIDZE! Doskonale wiem, że oczekiwania, co do Liverpoolu są wysokie, wszak 22 lata bez mistrzostwa i pięć lat bez jakiegokolwiek trofeum jest wielkim niedosytem dla najbardziej utytułowanej drużyny w Anglii i jej kibiców, ale bądźmy cierpliwi. Ten sezon potraktujmy, jako stan przejściowy, bądźmy bardziej wyrozumiali. Nie chcę tu wspominać o pewnym managerze z Old Trafford, ale nie mam wyjścia. Czy ktoś odpowie na pytanie, ile musieli czekać fani United, aby cieszyć się z sukcesów? Fergie też na początku nie zdziałał cudów, pierwsze trofeum zgarnął dopiero po dwóch latach pracy na Old Trafforda teraz trzeba przyznać, że jego kolekcja pucharów jest imponująca, ku naszemu wielkiemu niezadowoleniu.

Chciałbym też wyrazić swoje wielkie niezadowolenie z tego, co napisał ostatnio Tommy Smith o Gerrardzie i Carragherze. Jestem w stanie dużo zrozumieć i wiem, jak ważni są dla nas obaj Scouserzy, jednak styl, w jakim wypowiedział się Tommy, daje ponownie do myślenia, że nasza drużyna opiera się na grze dwóch zawodników. Przykro to mówić, ale taka jest prawda, że Carra i Gerro nie mają przed sobą wielu sezonów do rozegrania i musimy zacząć patrzeć w przyszłość, aby godnie ich zastąpić. Tacy zawodnicy jak Adam Morgan, Jay Spearing czy Martin Kelly są idealnymi następcami lokalnych piłkarzy. Dodajmy do tego wciąż przecież młodych Jonjo Shelveya czy Jordana Hendersona, którzy w przyszłości powinni stanowić o sile Liverpoolu. Dobrze by było, aby ta świadomość została im już wpajana, aby mogli przygotowywać  się do roli liderów klubu z Anfield Road.

Przyszłość jest jasna, mamy wielu perspektywicznych i młodych zawodników, którzy, odpowiednio wyszkoleni i zmotywowani, mogą zmienić oblicze Liverpoolu. Jednak na to potrzeba cierpliwości, której niektórym zaczyna brakować. Potraktujmy ten sezon, mając mniejsze oczekiwania. Remisy z Norwich czy Swansea są frustrujące, ale to nie Football Manager, gdzie dobrze grająca drużyna powstanie w kilka dni. W rzeczywistości do zbudowania mocnego kolektywu potrzeba dobrych fundamentów. Te już zostały postawione po zmianie właścicieli i przebudowaniu składu. Teraz trzeba tylko to ładnie wykończyć i do tego potrzeb cierpliwości i precyzji. Frustracja i niesłuszna krytyka jest najmniej potrzebna przy tak precyzyjnej pracy.

Energię na tworzenie złośliwych komentarzy lepiej wykorzystać na spacer w promieniach jesiennego słońca, z czego ja sam zamierzam skrzętnie skorzystać i polecam to również Wam!

Zobacz także

Legendy wspierają Liverpool Cup Martinez już w Bostonie? Glen i Jose sprawdzili swoje możliwości plastyczne

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

gall; 13.11.2011; 14:39
Formy nie straciłem ;p

Master; 13.11.2011; 13:30
dobrze gadasz, wódki Ci dać :)

gall; 13.11.2011; 13:29
A tak jeszcze odnośnie krytyki, włodarze nie zwolnią Kinga po roku, nie sprzedadzą dwójki naszych napastników, podobnie jak nie będą kupowali super wielkich mega ultra gwiazd... musicie ludzie zrozumieć, że czas + Kenny = mistrzostwo. ;)

Master; 13.11.2011; 13:20
Do mentalności można przywyknąć, jednak na to właśnie potrzeba czasu, którego widocznie brakuje krytykom. Bo najprościej jest skrytykować, nie mając pojęcia, co może się dziać w głowach tych grajków. Cierpliwości, cierpliwości i cierpliwości. Najważniejsza jest Top 4 i wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę. Nie oczekujmy gruszek na wierzbie już po pierwszym sezonie podczas przebudowy...

gall; 13.11.2011; 13:08
Raz- gdzie mi teraz spacery, jak 0 stopnie na termo...
dwa- Drużyna ma już w miarę dobre zgranie, brakuje tej cholernej skuteczności. Nawet Villas- Boas, Klopp, czy inny wirtuoz taktyki nie pomoże, jak piłka nie chce wpaść do bramki. Ten sezon nie jest sezonem przejściowym. Mamy już dobry i solidny skład, piłkarze jednak nie przywykli do Liverpoolskiej mentalności - tu liczy się każdy mecz i każdy musi być wygrany. Hendo, Downing i inni nie potrafią póki co pokazać głębi swoich umiejętności, a to sprawia, że powstaje całkiem niepotrzebna dla nich krytyka. Wszakże można jeszcze krytykować 35 milionowy transfer, za to, że nie strzela, ale dość skrajności... . Wkrótce wszystko zaowocuje bramkami, punktami, zwycięstwami. Mamy szczęście, bo do czwórki dzieli nas mało. Gramy nadal w PL, więc jakieś trofeum może wpaść w nasze ręce. Nie możemy póki co narzekać, jedynie na brak zimnej krwi pod bramką. Kenny jest odpowiednim menadżerem w odpowiednim klubie, a my w końcu zobaczymy potęgę.

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku