Szacunek dla przeciwnika to jedno. Obawianie się go, to już coś zupełnie innego. Manchester City przyjeżdża jutro jako lider z najszczelniejszą defensywą, wspólnie z nami –ale również jako lider w klasyfikacji drużyn, które strzelają najwięcej bramek. Wiemy więc, że będzie trudno ich pokonać.
Po czterech remisach na Anfield w tym sezonie nikomu nie trzeba przypominać, że każdy w tej lidze – nie tylko City – może wywieźć coś z naszego stadionu.
Ale po wspaniałym zwycięstwie przeciwko Chelsea jestem przekonany, że możemy pokonać Man City.
Kibice odegrają ważną rolę, jednak najważniejszą rzeczą jest, aby zaatakować ich od samego początku.
To prawda, mają kilku bardzo dobrych graczy, ale my również posiadamy takich w składzie – i jeśli nie damy im czasu na rozgrywanie piłki i potrzebnej przestrzeni, możemy zakłócić ich rytm i narzucić im nasze tempo gry i trzeba się o to postarać.
Chciałbym zobaczyć w akcji Andy Carrolla, który miał duży udział w wygranej w zeszłym sezonie. Anglik na boisku da nam psychologiczną przewagę nad Kompanym i Lescottem. Andy jest silny, potrafi się zastawić i będzie ciężko go pokryć.
Uważam też, że Jamie Carragher powinien zagrać – dla niego ponowne posadzenie go na ławce będzie piekłem, szczególnie w takim meczu, ale jeśli tak się zdarzy, to powinien zacisnąć zęby i ciężko pracować na swoją szansę.
Pamiętam, jak Bill Shankly posadził mnie na ławce w meczu z Arsenalem i to było okropne.
W poniedziałek na treningu wygarnąłem mu, co o tym myślałem. Na szczęście Shanks zrozumiał moją reakcję i powiedział, że kiedyś zrobił tak samo!
Wkrótce jednak wróciłem na boisko i wszystko było w porządku.
Carra na pewno będzie szczęśliwy, jak każdy z nas, kiedy wygramy – nieważne czy zacznie mecz na ławce czy na boisku.
Ale musimy pamiętać o szacunku dla City – i nie obawiać się ich.
Zbyt wiele drużyn przegrało mecze po psychologicznej walce zanim jeszcze wyszli na boisko.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





