Cóż, ostatnie 10 dni nie mogły ułożyć się lepiej dla Liverpoolu, prawda? Pokonanie City, United i Wolves było potężne, ale dla mnie najważniejszą rzeczą jest to, że każdy teraz ma uśmiech na twarzy.
Manager był wyraźnie wściekły - jak reszta z nas - w sposób, jaki pokonał nas Bolton.
To nie było i nie jest do zaakceptowania przez ten klub, a Kenny powiedział im, że musza się poprawić, inaczej odejdą z drużyny.
Zawodnikom, których wspierał i kupił niedawno, dał wiele do pomyślenia w nienaturalny sposób.
Jednak, dobrze dla niego - to zadziałało.
Możesz dostrzec zmianę nastawienia zawodników w ostatnich, trzech spotkaniach.
Mieli postawę zwyciężania, determinację, daną samym sobie, klubowi i fanom. W rzeczywistości, takie nastawienie dało nam wiele ligowych trofeów oraz pucharów w latach 60., 70. i 80.
Taka stalowa determinacja i wola zwycięstwa musi być ujawniana w każdym spotkaniu. A jeśli połączymy to z szybkością treningów z każdym piłkarzem, ten skład może zajść naprawdę daleko.
Oczywiście, musimy utrzymać to na poniedziałkowy mecz ze Spurs.
Są dobre strony - ale nie możemy zapomnieć o tym, że ostatnio przegraliśmy z nimi 4-0.
To perfekcyjny czas na powrót Luisa Suareza, ale jeśli zacznie od początku albo zasiądzie na ławce, będziemy skazani na czekanie i obserwowanie. To ciężkie powołanie.
Nastrój w szatni jest szczęśliwy i pewny siebie, słusznie. Jednak, jeśli chcemy utrzymać formę, nie możemy pozwolić sobie na chociaż jedną minutę odpoczynku.
W poniedziałek czeka nas kolejna, wspaniała atmosfera na Anfield.
Czasy powracają, chłopaki.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





