Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 3
Kuba; 2011-10-23 13:17:00; własne

Scouserski Instynkt: Fatum średniaka trwa

A A A

Liverpool po raz kolejny pokazał swą niemoc w meczu z typowym ligowym ‘średniakiem’. Tym razem The Reds zostali powstrzymani przez beniaminka – Norwich City. Ileż jeszcze meczów Czerwonych mnie czeka, zanim beniaminek czy inny ogórek typu Stoke lub Wigan zostanie zmieciony z powierzchni ziemi?


W ostatnim czasie zaczynam tracić już nerwy, oglądając kolejne spotkanie, w którym Liverpoolczycy są bezradni w ataku. Owszem, wiele akcji ofensywnych, dobrych dograń, wrzutek… brakuje jednak najważniejszego – wykończenia. Jak dobrze wiemy, po ostatnim okienku transferowym drużyna z Anfield ma naprawdę wiele możliwości na szpicy. Nie rozumiem, dlaczego Kenny nie daje szansy od pierwszej minuty dla Andy’ego Carrolla, ale ok, to nie o naszym numerze dziewięć ma być ten artykuł…


Wróćmy do sedna. Na Liverpoolu od wielu, wielu lat ciąży ‘fatum średniaka’. Co roku spotykamy się z tą samą historią, a mianowicie gubimy punkty z rywalami, którzy są teoretycznie klasę słabsi od nas. Tylko w czym leży problem? Czy jest to psychika zawodników? Uważam, że tak. Piłkarze wychodzą na boisko zbyt pewni siebie i to może ich gubić. Uważają, że jeśli tydzień wcześniej grają znakomity mecz z Manchesterem United, Evertonem czy Chelsea, to rywal pokroju Norwich nie może zrobić im nic złego… Wtedy dzieje się właśnie to co wczoraj, świetna gra z przodu, brak wykończenia akcji, jeden kluczowy błąd w obronie i dwa punkty stracone.


Właśnie na meczach z najsłabszymi rywalami buduje się potęgę… Popatrzmy tylko na Manchester United czy Chelsea, te kluby nie mają problemów ze średniakami i dzięki temu zdobywają kolejne mistrzostwa Anglii.


Liverpool od 22 lat powtarza, iż „to będzie już ten sezon! To teraz zdobędziemy mistrzostwo!”. Niestety, jeśli nadal będziemy w ten sposób grać ze średniakami, na zdobycie tytułu nie mamy co liczyć.


Mistrzostwo zdobywa się przecież w meczach ze średniakami…

Zobacz także

Sound of the Anfield Ground: Football’s dead. Ale jak to zdech? Kariery na ofsajdzie: Pilot cyklu Kto następny?

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Master; 23.10.2011; 17:34
Ja bym i jedno i drugie uznał za fakt porażki, bo nam wybitnie nie idzie ze średniakami, ale do cholery, stworzyliśmy w meczu z MU i wczorajszym co najmniej 30 sytuacji bramkowych, które powinniśmy wykorzystać. Może nasi w ogóle nie mają treningów strzeleckich?

Lukas; 23.10.2011; 13:55
Dokładnie, brak skuteczności, a nie fatum tak jak pisze Brando. Ile Stoke miało okazji w ostatnim meczu przeciwko Liverpoolowi, 1 ? Udało się ją im wykorzystać i wygrali 0-1, trzeba być po prostu skuteczniejszym, bo z tym mamy problem. Jak to poprawimy to będziemy wygrywali i ze średniakami i z czołówką, bo okazji mamy naprawdę sporo.

brandao; 23.10.2011; 13:47
Trochę się tutaj nie zgodzę. Z Manchesterem też było sporo niewykorzystanych okazji. Fatum słabeuszy cały czas jest nad Anfield widoczne, ale w tym sezonie najważniejsza jest skuteczność a w zasadzie jej brak. Praktycznie w każdym spotkaniu LFC marnuje kilka dogodnych okazji, a jak wiadomo niewykorzystane okazje lubią się mścic.

Kuba; 23.10.2011; 13:40
na razie zdecydowanie jest to fatum :) powtarza się to sezon w sezon i tak bez końca

Lukas; 23.10.2011; 13:37
Podobnie dziś się wypowiadał Roy Evans, na temat tych przeklętych średniaków ;) Myślę, że każdemu zdarzają się wpadki ze średniakami, lub jakaś nieprzyjemna seria, jednak nie można tego podnosić do rangi fatum. Pracujmy dalej i rozliczajmy po sezonie.

gall; 23.10.2011; 13:26
Problem jest jeden i to nie tylko w meczu z ogórkami. Brak mocnej głowy po stracie gola. My rzucamy się i nie potrafimy zdobyć bramki. Inne kluby konstruują akcję i strzelają. Dopiero na ostatnie 5-10 minut rzucają się na wykop, byleby tylko trafić. My to robimy chaotycznie od razu po stracie i tracimy punkty,

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku