Jeszcze niedawno słyszałem wiele głosów, że czasy Kuyta w Liverpoolu się kończą; że czas najwyższy albo go wypożyczyć, albo po prostu sprzedać. Rozumiałem poniekąd tę frustrację naszymi słabymi wynikami w lidze i średnią dyspozycją Holendra w tym sezonie. O ile jednak jestem w stanie zaakceptować, że niektóre nowe transfery z zeszłego roku nie do końca się sprawdzają, to o tyle pomysł pozbycia się Kuyta uważam po prostu za niedojrzały.
Nie od dziś wiadomo, że jeśli chodzi o niego to niewiele wiadomo. Z jednej strony to napastnik, ale nie do końca. Czasem jest ustawiany za plecami szpicy, ale zdarzają się też mecze, że gra na skrzydle, aż wreszcie sam stanowi ową szpicę. Anglicy mają na to świetnie określenie: „forward”. Tak czy inaczej gra w ofensywie. Bardziej zapełnia w niej luki, niż ją kreuje, jak chociażby Suarez czy momentami Gerrard. Zresztą kreować jej nie ma za bardzo jak, bo akurat technika u niego zawsze kulała. Wszyscy śmiejemy się przed każdym meczem, że bramkę pewnie strzeli Kuyt wątrobą i coś w tym jest. Każdy fan angielskiego futbolu pamięta najprostszy i jeden z najważniejszych jednocześnie hatricków przeciwko United w marcu ubiegłego roku – oto cały Kuyt. Bramka z linii bramkowej, po „asyście” zawodnika przeciwnej drużyny, aż wreszcie dobitka. Coś jak wolny elektron, który porusza się to tu, to tam, i zawsze znajdzie dla siebie miejsce. Może to porównanie na wyrost, ale pełni podobną rolę jak Messi w Barcelonie – robi w ofensywie co mu się podoba, a nuż coś wyjdzie jak trzeba. Do czego zmierzam?
Wszyscy pamiętamy zeszły sezon. Tragiczny z początku, nieco lepszy w drugiej połowie. Torres i Mascherano zdezerterowali, a nam pozostało grać piłkarzami, o których dziś już nikt pamięta. Jednak to właśnie w tych trudnych dniach Kuyt był zawsze na posterunku. Zawsze się starał, strzelał a to z akcji, a to z karnych. Jego bramki dały nam wiele punktów, dzięki czemu uniknęliśmy totalnej kompromitacji. Kiedy Suarez powoli zaczynał budować swój kult na Anfield, to właśnie Dirk był jego partnerem z przodu i swego rodzaju dopełnieniem wiecznie niezaspokojonego kolejnymi dryblingami Urugwajczyka. Można powiedzieć, że jego trzecią nogą. I o tym musimy pamiętać.
Kuyt powinien grać w Liverpoolu tak długo, jak długo mu na to pozwolą płuca. Nie skreślajmy nikogo, jeśli ma gorszy sezon, a tym bardziej jeżeli gra u nas od dłuższego czasu. Nie zachowujmy się jak rozkapryszone dzieci pokolenia Ronaldo w MU, Messiego w Barcelonie czy wreszcie Chelsea ’03. Obcujemy z wielką postacią, o którą pytać się będą nasze dzieci. A my będziemy im opowiadać o niezmordowanym Holendrze, który zostawił na boisku płuca, serce, duszę i miłość do naszego klubu. Który był katem naszego największego rywala w chwilach wielkiego kryzysu i zawsze można było na nim polegać. I który w ostatni weekend doprowadził nas do ekstazy w ostatnich minutach meczu z Manchesterem United. Bezczelnością byłoby sobie nawet wyśnić taką końcówkę. Tak właśnie rodzą się legendy.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
liverpolish; 02.02.2012; 01:16
Kuyt to prawdziwy Red, niejednokrotnie to udowodnił. To już dziś legenda.
Kubex; 31.01.2012; 21:29
W końcu ktoś powiedział to otwarcie. Bo sporo osób na forum twierdzi że czas go sprzedać. Chłop tyra w każdym meczu i kiedy by nie był wprowadzony zawsze daje z siebie maximum.
Dyziolfc; 30.01.2012; 15:28
Szczerze to nie ma sensu nawet debatować nad przydatnością Dirka w zespole. Tyle dla nas zrobił, robi i będzie robił, że upokarzaniem się jest mówienie o sprzedaży Go.
Głowa; 30.01.2012; 13:44
Dirkowi powinęła się noga na początku sezonu i zaczął coraz dłużej przesiadywać na ławie:/ Kto wie jakby to wyglądało, gdyby mimo gorszych występów grał w każdym meczu. Myślę, że po prostu Dirk późno wystartował, ale co do jego przydatności dla zespołu i umiejętności zdobywania bramek nikt nie ma wątpliwości. Mimo swojego wieku ten człowiek jest dla nas na wagę złota i nie powinno nikomu w LFC przejść przez głowę, aby się go pozbyć
dyniek180; 30.01.2012; 13:37
Świetny tekst gratuluje Sickman i w pełni się z tobą zgadzam nie mamy prawa myślec o tym, aby pozbywać się Kuyta a co do tego, że Dirk powinien u nas zostać tak długo jak mu na to pozwolą płuca to patrząc na to ile on biega jego płuca pozwolą mu na to do 50 minimum ;)



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





