Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 8
Master; 2011-02-10 07:00:10; własne

Poznaj redaktora: Wizard

A A A

Zapraszamy do kolejnej części naszego nowego cyklu Poznaj redaktora. Dzisiaj przyczedł czas na redaktora Wizarda i to on opowie Wam, czym zaczarował go Liverpool. Miłej lektury!

 

-----

 

27 kwietnia 2005, 20:30 - pozostało już tylko 15 minut do półfinałowego meczu Ligi Mistrzów Liverpoolu z Chelsea rozgrywanego na Stamford Bridge. Nie miałem pojęcia o tym meczu. Ba! Nie wiedziałem, że istnieją takie kluby jak Liverpool Football Club i Chelsea Londyn... Siedziałem u siebie w pokoju, gdy w pewnym momencie wszedł do niego mój brat - kibic Chelsea. Powiedział mi o tym meczu i chciał, żebyśmy go obejrzeli wspólnie. Nie zgodziłem się bo mecze piłki nożnej zwyczajnie mnie nudziły. Brat wtedy dodał że w bramce Liverpoolu zagra Polak - Jerzy Dudek i poszedł oglądać mecz. Minęło 30 minut kiedy zacząłem się nudzić, postanowiłem więc, że pójdę na chwilę do pokoju w którym był telewizor - może chociaż pogadam sobie z bratem.

Była 18 minuta meczu, świetny strzał Johna Arne Riise i broni Petr Cech! Całe szczęście - krzyknął brat. Kilka chwil później doskonałą okazję stworzył sobie Didier Drogba, ale górą z tego pojedynku wyszedł Jerzy Dudek. Dziwiłem się, że brat żałował zmarnowanej okazji strzeleckiej iworyjskiego napastnika i nie cieszył się z dobrej obrony Polaka. Postanowiłem wtedy, że dotrwam do końca meczu przed telewizorem, kibicując The Reds, aby wyrównać siły. Do końca meczu Jerzy Dudek dotknął jeszcze kilka razy piłkę. Nie znałem się na piłce nożnej, więc nie byłem świadomy tego, jak dużo osiągnął Dudek, ale udzieliła mi się duma z Polaka, którą słyszałem w głosie komentatorów.

Minął tydzień, brat przypomniał mi rano, że dziś Liverpool gra mecz rewanżowy z Chelsea Londyn, bardzo na niego czekałem. W końcu nadszedł wieczór, czas na mecz! 3 minuta meczu - podanie Gerrarda do Barosa, tego powala na ziemię Cech, do piłki dopada Luis Garcia i pakuje ją w stronę bramki! Będzie gol? Nie! Piłkę wybija z linii obrońca Chelsea! Byłem pewny, że nie ma gola! Jednak za chwilę zobaczyłem, że sędzia wskazał na środek boiska, po czym nastąpiła niezwykła radość ekipy The Reds, świetna wrzawa na Anfield i cieszący się komentatorzy! To było niezwykłe! Ile emocji! Jak w ciągu jednej chwili reaguje tyle ludzi, jaka radość! Do końca meczu The Reds stworzyli sobie jeszcze kilka okazji bramkowych i wiele świetnych sytuacji zmarnowała Chelsea. Nagle nudne mecze zaczęły dostarczać mi wielu emocji i stały się po prostu ciekawe.

Po kolejnych trzech tygodniach przyszedł czas na finał... Piłkarze wyszli na boisko, odsłuchali hymnu Ligi Mistrzów, podali sobie ręce - to wszystko odbywało się w niesamowitej atmosferze, zapowiedź Dariusza Szpakowskiego dodała do tego wszystkiego jeszcze więcej smaczku. Pierwszy gwizdek sędziego i mecz rozpoczęty! Rzut wolny dla Milanu, dośrodkowanie w pole karne i gol! Przegrywamy! Po kilkudziesięciu minutach dwie bramki Hermana Crespo dobiły Liverpool... 0-3 do przerwy, wydaje się, że Liverpool nie ma szans na zwycięstwo. Emocje opadły. Aż w końcu przyszedł czas na drugą połowę. Wyszedłem na chwilę z pokoju. Przybiegł wtedy do mnie brat i powiedział, że padł gol! Steven Gerrard i mamy 3-1! Mimo to nie wierzyłem w zwycięstwo, chciałem jeszcze za chwilę wrócić przed telewizor, żeby zobaczyć jak Jerzy Dudek odbiera medal za drugie miejsce, ale znowu przybiegł brat! Powiedział, że jest już 3-2, a przecież od ostatniej bramki minęło zaledwie kilka minut! Wróciłem szybko przed telewizor, żeby zobaczyć czy rzeczywiście Liverpool zmniejszył straty. Tak! Jest 3-2! Nie zdążyłem się jeszcze zastanowić czy oglądać mecz dalej czy znowu wyjść jak Gerrard wpadł w pole karne i sędzia podyktował rzut karny! Do piłki podchodzi Alonso, uderza i broni Dida! Jeszcze dobitka i gol! Kolejna dawka wielkich emocji! Potem rzuty karne, Dudek Dance i radość piłkarzy Liverpoolu z końcowego zwycięstwa! Wszyscy rzucili się na Jerzego Dudka! Polak bohaterem! Przy unoszeniu pucharu przez Stevena Gerrarda przeszły mnie dreszcze! Radość piłkarzy była niesamowita.

Kibicem Liverpoolu postanowiłem sobie być już po pierwszym meczu z Chelsea. Tak po prostu się nim nazwałem. Zakochałem się w tym klubie po meczu rewanżowym, który był znacznie lepszy od tego pierwszego i po finale. Powodem tego, że jestem kibicem The Reds jest niewątpliwie Jerzy Dudek, nie zainteresowałbym się tym klubem, gdyby nie polski bramkarz.

Po zakończeniu Ligi Mistrzów, czytałem aktualności na temat Liverpoolu w telegazecie i sprawdzałem tam wyniki ligowych spotkań The Reds, strzelców bramek dzięki czemu poznawałem piłkarzy i analizowałem ligową tabelę. Zacząłem się tym interesować. Kilka miesięcy później podłączyliśmy się do internetu, dzięki czemu poznałem historię The Reds i mogłem jeszcze intensywniej kibicować drużynie z Anfield Road.

Zobacz także

Louis van Gaal nowym dyrektorem sportowym? Kelly powołany do kadry Anglii Liverpool nie kontaktował się z Capello i Deschampsem

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

ArtuR; 10.02.2011; 16:59
Fajnie fajnie:D

wawoz; 10.02.2011; 16:36
ciekawa historia :)

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku