Dzięki Bogu pamiętam czasy kiedy o sile naszego środka pola decydowali: Gerrard, Xabi Alonso i Javier Mascherano. Teraz Gerrard gra nadal u nas ciągnąc cały zespół, a Xabi i Javier ścierają się ze sobą w spotkaniach najlepszych obecnie drużyn na globie – Real Madryt i FC Barcelona. Jeśli kogoś z dwójki Argentyńczyk – Hiszpan brakuje u nas bardziej, bez namysłu każdy wskazałby środkowego pomocnika „Los Blancos”. Co to był za piłkarz! Nigdy nie zapomnę jego podań, strzałów z pozycji wręcz beznadziejnych oraz zdobywania bramek z miejsc, gdzie po za nim na kopnięcie piłki do bramki odważyliby się chyba tylko Rene Higuita. Taaak, gole z Newcastle, Luton, czy dobitka po rzucie karnym w Stambule – oto obrazy, a raczej filmiki, które zostawił po sobie Xabi Alonso.
Czy doczekamy się drugiego takiego rozgrywającego? Póki co staramy się załatać tą lukę Charlie Adamem, ale w naszych rezerwach i akademii gra ktoś, kto mógłby w przyszłości zastąpić Xabiego, lub chociaż skutecznie tą dziurę załatać.
Jesús Joaquín Fernández Sáez de la Torre, czyli po prostu Suso, bo o tym piłkarzu jest mowa, jest siłą środka pola w akademii i rezerwach. Jest to hiszpański styl gry, któremu próbuje się wstrzyknąć trochę angielskiego futbolu i daje to póki co świetny efekt.
„Najbardziej pomógł mi ojciec”
Suso urodził się 19 listopada 1993 roku w Cadiz, na południu Hiszpanii. Jak każdy młody chłopak lubił biegać za piłką, a tą pasję zapoczątkował u niego ojciec. Od piątego roku życia trenował pod jego okiem, aż w wieku 10 lat i trafił do juniorów Cadiz CF. Drużyna nie miała wtedy najlepszych czasów, gdyż skakała między II, a III ligą hiszpańską. Jednak przykładem dla młodego piłkarza mogły być takie osobowości jak Migueli, Kiko i Juan Jose, którzy swoje pierwsze kroki stawiali właśnie w tym klubie.
W wywiadzie dla oficjalnej strony Liverpoolu Suso wspomniał, że jego najlepszym wspomnieniem z juniorami Cadiz, był mecz z drużyną Sevilla U-16. Cadiz wygrało 2:1, a on sam strzelił wszystkie dwie bramki. Po rozegraniu sporej ilości meczów w wieku 15 lat zainteresowanie nim zgłosił Real Madryt i FC Barcelona.
„Chciałem podpisać kontrakt z Realem”
Suso był zapalonym kibicem Realu Madryt. Kolekcjonował koszulki piłkarzy, obserwował każdy mecz. Kiedy biegał po boiskach w Cadiz wyobrażał siebie na Santiago Bernabeu, w białej koszulce strzelającego gole i wysłuchującego kibiców skandujących jego imię. Wygrywać wszystko co można z Realem, było najskrytszym marzeniem Suso i zaraz po wpłynięciu oferty transferowej junior wręcz błagał o zgodę na zmianę klubu. Kontrakt już czekał na podpis, koszulka z napisem „Suso” również. Niewiele brakowało, aby historia tego zawodnika potoczyła się inaczej.
Decyzje czasami zmieniają małe wydarzenia. W ostatniej chwili na zmianę decyzji Suso wpłynął Rafa Benitez telefonując osobiście do zawodnika. Po długiej rozmowie menadżer Liverpoolu FC przekonał juniora do swojego klubu zapewniając, że to jest świat dla niego. W wieku 16 lat Suso został zawodnikiem drużyny z Anfield Road.
„Uważam, że Premier League jest lepsze od La Liga”
„Jestem się bardzo szczęśliwy. Od zawsze pragnąłem tu być. Chciałbym znaleźć się w pierwszej drużynie i grać w każdym meczu.” Powiedział Suso po podpisaniu kontraktu – „Jeśli chcę to osiągnąć, muszę pracować jeszcze ciężej każdego dnia, na każdej sesji treningowej.”
Niemal z wejścia na boisko Suso pokazał, że środek pola to jego królestwo. W swoim debiucie z Wrexham pokazał się z dobrej strony. W akademii został przeniesiony z środkowej pomocy na pozycję ofensywnego środkowego pomocnika przez różnice taktyczne. W Hiszpanii drużyna Suso grała klasycznym 4-4-2, albo 4-3-3, a akademia 4-2-3-1. Na tej nowej pozycji Hiszpan zdał test.
Mówi się, że dla Hiszpana najtrudniejszą ligą jest właśnie BPL. Racja. Hiszpańska szkoła piłkarska daje nacisk na grę techniczną, a angielska stawia na grę siłową. Wrażliwość sędziów jest różna w obu ligach. W La Liga, Daniel Agger wyleciałby z boiska za słynny „łokieć”, przeciw Torresowi, jednak sędzia odgwizdał tylko faul. Dla hiszpańskiego piłkarza, który przyzwyczajony jest do swojej „nietykalności” gra na angielskich boiskach może być niemiłą niespodzianką. Suso jednak w tej roli się sprawdził. Próbuje się przepychać, walczyć, ale potrafi wykorzystać swoją przewagę techniczną nad rywalami.
Kiedy oglądamy jego mecze dla Liverpoolu widzimy wielki potencjał i nienaganne obecne umiejętności. Potrafi utrzymać się przy piłce pod presją, początkuje wiele groźnych akcji, słynie z tzw. „no look pass” oraz przenoszeniu ciężaru gry na skrzydła. Jest motorem napędowym akademii i rezerw, bez którego trudno sobie wyobrazić grę. Suso jest szybki i zwinny, oraz przede wszystkim spokojny. John Aldridge powiedział o nim „Ten dzieciak jest stworzony do gry w piłkę!”.
Jednak zapytany o wady piłkarza John McMahon, kiedy Suso grał w akademii odpowiedział – „Mamy zamiar rozwinąć tu piłkarza kompletnego. Jest dobry w ataku i poruszaniu się wszerz boiska, ale musi nauczyć się jeszcze innej strony gry. Musi wiedzieć o dyscyplinie i pracy, jakiej wymaga się w drużynie. Powinien nauczyć się wracać pod swoje pole karne, atakować przeciwnika i nie odpuszczać w pojedynkach biegowych.”
Czyżby nowa gwiazda?
Tutaj mówię w imieniu swoim. Jesús Joaquín Fernández Sáez de la Torre to połączenie umiejętności Fabregasa, Inesty i Xabiego Alonso. Jedyne czego trzeba więcej to podszlifować jego talent. Jeśli tylko Suso włoży wiele pracy w swoją karierę, to cały świat stoi przed nim otworem.
Drużyna piłkarska jest jak organizm. Kiedy każdy organ działa poprawnie osiągamy świetny efekt. Suso z pewnością jest sercem, które bije dla dobrej gry i mózgiem, które rozpracowuje akcje. Czy z obecnego lidera drużyny rezerw wyrośnie gwiazda pierwszego składu? Czas pokaże, ale odpowiedź poznamy niedługo.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
General27; 05.02.2012; 17:58
@Gun
Też porównynanie Masherano do ALonso jest na nie miejscu:)
Master; 05.02.2012; 16:36
Macgie29: świetna robota, gratuluję! Dzięki takim ludziom nasza strona staje się bardzo unikalna! Brawo, brawo, brawo!
Gun; 05.02.2012; 12:52
Wszystko pięknie, tylko "Xabi i Javier ścierają się ze sobą w spotkaniach najlepszych obecnie drużyn na globie – Real Madryt i FC Barcelona." Jak można to napisać? NAJLEPSZY JEST LIVERPOOL!!!
Danny; 05.02.2012; 02:25
General, co Ty gadasz? Włoska? Aktualnie Włoska w rankingu najmocniejszych lig odstaje od reszty, niestety na minus. Milan czasy swojej świetności ma już dawno za sobą, Inter pogubił się w wielkim kryzysie. Jedynie Napoli i Juventus trzymają honor całej ligi, która w tym momencie stoi na słabym poziomie. Ligę włoską wyprzedzają takie ligi, jak Angielska, Niemiecka, Hiszpańska.
General27; 04.02.2012; 23:27
Stawiam na Coadiego:]
Macgie29; 04.02.2012; 23:22
Nie będę na razie mówił, kto będzie kolejnym juniorem. Dowiecie się za tydzień :)
P.S. Nie kłóćcie się o jakieś okręgówki :P
General27; 04.02.2012; 23:14
Napisałem moja opinia.
Może z piątą przesadziłem, ale według mnie Niemiecka jest o dużo lepszą ligą od La ligi a Włoska trochę jeszcze lepszą. Bo tam jest walka, tradycja i tak dalej.
Art; 04.02.2012; 23:10
@General27
Znów tak nie przesadzaj. Słabo wyglądająca liga włoska, powoli coraz lepsza francuska i niemiecka.
I rozumiem że za tym stoi hiszpańska La Liga? To że Premier League jest najmocniejszą ligą a Championship najsilniejszą 2-ligą jest oczywiste, ale nie róbmy sobie jaj : )
Eric5; 04.02.2012; 23:07
dobry artykuł :]
General27; 04.02.2012; 22:58
No każdy ma prawie do własnego zdania.
Dla mnie La liga to liga może piąta w rankingu światowym? Wywalają się tam, dwie dobre drużyny które i tak symulują i grają na "sędziów". To że są tam gwiazdeczki takie jak Messi które nie poradziły by sobie w normalnej lidze to nie znaczy że ta liga jest wspaniała.
Ps. Jakie "Piskle" będzie następne?
Macgie29; 04.02.2012; 22:45
@General27 - słowa samego Suso :)
General27; 04.02.2012; 22:40
Ps.
„Uważam, że Premier League jest lepsze od La Liga”
To jak powiedzenie że rosół jest zupą.
Scouserka; 04.02.2012; 22:38
Mam nadzieję, że wyrośnie z niego wspaniały i komplety zawodnik . + bardzo dobra robota Macgie29.
Art; 04.02.2012; 22:37
Świetny artykuł!
General27; 04.02.2012; 22:33
Jakby poszedł do Realu to by był kolejny zmarnowany talent



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





