Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 11
liverpolish; 2012-02-02 14:19:31; Liverpool Daily Post

Lawrenson: szacunek dla graczy LFC za odpowiedź na krytykę Dalglisha

A A A

Liverpool FC na fiasko w meczu z Bolton Wanderers ostatecznie odpowiedział swoją formą z minionego tygodnia.

Kenny Dalglish ponownie odwiedził graczy w poniedziałek rano, mówiąc im, że nie mogą sobie pozwolić na kolejny taki występ.

I co za odpowiedź zespołu.

Noc pojedynku w Carling Cup z Manchesterem City była specyficzna. Wyglądała jak europejska operacja, atmosfera na Anfield była wspaniała.

Następnie w zeszłą sobotę, w meczu o FA Cup przeciwko Manchesterowi United, zmiany dokonane przez Dalglisha ostatecznie wygrały Liverpoolowi spotkanie.

W obydwu meczach mozna było zaobserwować zwyżkę formy Andy'ego Carrolla. Pojawienie się na boisku Craiga Bellamy'ego i Dirka Kuyta  w pojedynku z United, uwydatniło duże możliwości wielkiego człowieka, ale i wcześniej dobrze dawał sobie radę.

Wróciła jego pewność i kontakt z piłką, co można było zobaczyć, gdy zdobywał gola przeciwko Wolves we wtorek. Wraz z powrotem na boisko Luisa Suareza, Dalglish może teraz wykorzystać najlepsze atuty w poniedziałkowym meczu przeciwko Tottenham Hotspur. W końcu za to zapłacił.

Na Molineux, tylko kilku zmienników z soboty rozpoczęło mecz. I ta rywalizacja o miejsce w składzie może tylko wyjść na dobre Liverpoolowi. Nie licząc obrońców, większość piłkarzy nie będzię pewna swego występu przeciwko Tottenhamowi. To będzie trzymać ich w gotowości, szczególnie Stevena Gerrarda, którego powrót jest oczekiwany.

Na gole Dirka Kuyta musieliśmy długo czekać, ale z tym jest trochę jak z syndromem starego londyńskiego autobusu. Chwilę się na niego czeka, a potem zjawiają się dwa, jeden za drugim (w Liverpoolu jest podobnie - przyp. red.).

Kuyt w rzeczywistości nie był w wyjściowej jedenastce w wielu spotkaniach, wszedł jako zmiennik przeciwko United - i nigdy nie mozna wątpić w Holendra, za to co daje. Można go czasami oskarżyć o brak jakości, ale nigdy o brak zaangażowania. I takich graczy właśnie potrzeba.

Właściciel Liverpoolu John Henry był na Anfield na obydwu pucharowych spotkaniach z klubami z Manchesteru.

I nie ważne jaki sport lubisz - nie możesz być nie poruszony atmosferą w tych dwóch meczach. Może to jednak stanowić kłopotliwą kwestię dla właścicieli klubu. Jeśli Liverpool ma budować nowy stadion, trzeba zachować ten hałas w jego wnętrzu, to właśnie sprawiało problemy na DW Stadium i starym stadionie Juventusu.

Będąc uczciwym trzeba przyznać, że dwaj psotnicy, którzy wcześniej władali klubem, mieli tego świadomość i uwzględnili to w swych planach nowego stadionu.

Coś co Henry i spółka powinni miec na uwadze.

Zobacz także

Louis van Gaal nowym dyrektorem sportowym? Kelly powołany do kadry Anglii Liverpool nie kontaktował się z Capello i Deschampsem

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze


Brak komentarzy

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku