Nadszedł czas na kolejną część cyklu artykułów pt. ‘Legendarne mecze’. Spotkaniem, które opiszę w dzisiejszym odcinku będzie starcie w finale Ligi Mistrzów z Milanem. Mecz ten odbył się 25 maja 2005 roku w Stambule i zakończył się zwycięstwem Liverpoolu po rzutach karnych. Starcie to okrzyknięto najlepszym meczem w historii Pucharu Europy!

Ten mecz z pewnością przejdzie do historii jako jeden z najlepszych nie tylko w dziejach klubu z Anfield Road, lecz także całej europejskiej piłki nożnej.
Już sam awans Liverpoolu do finału rozgrywek był dla wszystkich, łącznie z kibicami The Reds, wielkim zaskoczeniem. W drodze do Stambułu Liverpool wyeliminował m.in. Bayer Leverkusen, Juventus Turyn i Chelsea Londyn.
W ostatnim, najważniejszym meczu czekał na nich wielki Milan – sześciokrotny zdobywca tego trofeum, ostatnio w 2003 roku. Włosi byli zdecydowanymi faworytami tego pojedynku. Mieli szerszą kadrę i bardziej doświadczonych zawodników.

(zawodnicy Liverpoolu i Milanu wychodzą na murawę Ataturk Stadium)
Za Liverpoolem przemawiał wspaniały doping. Do Stambułu przyjechało bowiem aż około 40 tysięcy kibiców The Reds, podczas gdy Mediolańczyków było o połowę mniej.
Mecz rozpoczął się fantastycznie dla faworytów z Włoch. Piłkarze Liverpoolu ledwo dotknęli piłkę, a już przegrywali 0-1. W pierwszej minucie meczu, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Anderi Pirlo, kapitan Milanu – Paolo Maldini uderzył nie do obrony z półwoleja. Jerzy Dudek musiał tym samym po raz pierwszy wyjmować piłkę z siatki.
Szok po stracie bramki nie trwał długo. Z czasem podopieczni Beniteza coraz częściej zagrażali bramce rywali. Po jednej z takich akcji Luis Garcia wpadł w pole karne przeciwnika i minął obrońcę Alessandro Nestę, który jak pokazały powtórki – ratował się zagraniem ręką w polu karnym. Sędzia jednak niczego nie zauważył, zaś Milan wyprowadził skuteczną kontrę, z której Hernan Crespo podwyższył w 38. minucie wynik meczu na 2-0.
Załamani i zagubieni piłkarze Liverpoolu cztery minuty później stracili kolejną bramkę. Do przerwy było 0-3.
Marzenia o piątym w historii Pucharze Europy odeszły w zapomnienie. To, co wydarzyło się później, trudno jest wytłumaczyć.
Nikt nie wie, czy to wspaniała odprawa Rafaela Beniteza w przerwie, czy może kibice Liverpoolu, którzy odśpiewując swój piękny hymn – „You’ll Never Walk Alone”, dodali otuchy swym ulubieńcom.
Coś jednak sprawiło, że drużyna z miasta Beatlesów wyszła na drugą połowę pełna nadziei w zwycięstwo. W cud. I cud się zdarzył!
W 54. minucie po dośrodkowaniu Riise, bramkę głową zdobył kapitan – Steven Gerrard. Dwie minuty później strzałem z dystansu straty zmniejszył rezerwowy Vladimir Smicer.

(Vladimir Smicer po zdobyciu kontaktowego gola)
W 60. minucie w pole karne Milanu wpadł Gerrard. Faulował go przy tym Gennaro Gattuso. Bramkę, po dobitce własnego strzału z jedenastu metrów zdobył Xabi Alonso. Liverpool wyrównał!
W kolejnych akcjach Anglicy chcieli pójść za ciosem i wielokrotnie zagrażali bramce Didy. Nie potrafili go jednak pokonać po raz czwarty i tak doszło do dogrywki. W niej lepiej grał Milan.
Trzy minuty przed końcem doliczonego czasu gry Jerzy dudek obronił strzał głową z pięciu metrów Andrija Szewczenki oraz jego dobitkę z jeszcze bliższej odległości. Jak powiedział po spotkaniu Ukrainiec: „To w tym momencie, a nie kilkanaście minut później, Liverpool wygrał tak naprawdę Puchar Europy”.
(skrót finałowego meczu)
Konkurs rzutów karnych był popisem Jerzego Dudka. Polski bramkarz, naśladując zachowanie Bruce’a Grobbelaara z 1984 roku, umiejętnie rozpraszał rywali. Spudłował Serginho, a strzały Pirlo i decydujący Szewczenki obronił Dudek.

(Jerzy Dudek broniący strzał Szewczenki z rzutu karnego)
Po 21 latach Puchar Europy wrócił do Liverpoolu!

(Jamie Carragher i Steven Gerrard z Pucharem Europy)
Liverpool FC 3-3 (karne 3-2) AC Milan![]()
1' - Maldini (0-1)
38' - Crespo (0-2)
42' - Crespo (0-3)
54' - Gerrard (1-3)
56' - Smicer (2-3)
60' - Alonso (3-3)
Skład Liverpoolu na mecz z Milanem:
Dudek – Finnan (Hamann), Carragher, Hyypia, Traore – Garcia, Alonso, Gerrard, Riise – Kewell (Smicer), Baros (Cisse).
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
General27; 06.02.2012; 07:52
Ja osobiście zaczełem kibicować liverpoolowi w wieku 6 lat(2003 rok) nawet nie pamiętam dlatego. Jakbym teraz zaczął kibicować to bym wiedział;D
Baca101; 05.02.2012; 22:12
Najciekawszą rzeczą jest to, że po tym meczu wyrosła ogromna rzesza kibiców Liverpoolu i ogromna większość z nich okazała się prawdziwymi i kibicuje do dziś. To naprawdę niezwykłe :)
aro8; 05.02.2012; 20:59
ja także od tego momentu kibicowałem Liverpoolowi, to był piękny mecz, chyba najbardziej emocjonujący jaki kiedykolwiek oglądałem, Gerrard jest moim idolem zawsze potrafił zaważyć o zwycięstwie w ważnych meczach
pierwsze przykłady które przychodzą mi do głowy to mecz własnie w tej edycji ligi mistrzów(2005) z olimpiakosem, mecz o wyjście z grupy gerrard swoją bramką na 4 minuty przed końcem daje liverpoolowi awans, drugi mecz to Finał pucharu angli w 2006 Gerrard przepięknym uderzeniem z dystansu w końcówce mecz wyrównał na 3-3 zreszta Gerrard strzelił wtedy 2 bramki ale jedną z nich dobrze pamiętam do dziś
i ostatni przykład to oczywiście finał w Stambule !!!!
Elnino6786; 05.02.2012; 20:41
Mecz, który utkwił mi w pamięci. 25 maja pierwszy mecz Liverpool'u i odrazy wyrosło poczucie więzi :D kto by pomyślał, że wtedy miałem 11 lat :)
aro8; 05.02.2012; 20:26
http://www.youtube.com/watch?v=PZmd1wU10xk&feature=related
ten filmik chyba ma obrazować co działo sie w szatni w przerwie meczu podczas tego pamiętnego finału
aro8; 05.02.2012; 20:16
patrzcie co za filmik znalazłem http://www.youtube.com/watch?v=nMSMixeG3w0&feature=related hahahhahaha
Korsarz LFC; 05.02.2012; 20:09
To był wspaniały mecz właśnie od początku tego finału LM zacząłem kibicować LFC. A dlaczego dopiero od finału LM bo oglądając 1/2 finału LM LFC vs chelsea powiedziałem sobie że kto awansuje do finału to będę jego fanem i sie ciesze że padło właśnie na LFC.YNWA
aro8; 05.02.2012; 19:33
dla mnie finał wszechczasów
Eric5; 05.02.2012; 16:41
Jak dla mnie aktualnie najlepszy mecz wszech czasów :]
13lukiz13; 05.02.2012; 14:32
W tamtym sezonie zacząłem kibicować LFC i pamiętam ten finał tylko żałuje że nie doczekałem karnych bo zasnąłem ;( ale mecz był wspaniały
pedrolfc; 05.02.2012; 14:10
też to wspaniale pamiętam mój tata po przerwie poszedł spać i powiedział ze już nie wygrałem ja powoli też miałem taką myśl ale potem to co się stało nie idzie tego opisać YNWA ! : ))
Justyna; 05.02.2012; 13:41
Piękne wspomnienia i dobry tekst.
dawcio28; 05.02.2012; 13:12
Pamietam jak ogladalem tamten mecz miałem wtedy 7 lat :)
General27; 05.02.2012; 12:52
Niech Liverpool wróci do LM bo jak widzę Finał "Barca - MU" to nie wiem czy się śmiać czy płakać
Gun; 05.02.2012; 12:45
Do końca życia będę żałował, że poszedłem wtedy spać tuż po 1 połowie.
Chycza; 05.02.2012; 12:31
najpiękniejszy mecz jaki widziałem na żywo! od tamtej pory kibicuje The Reds . :)
Karol; 05.02.2012; 12:23
W najlepszych meczach dekady, zdobył pierwsze miejsce ;)
kiroll; 05.02.2012; 12:22
hmm oglądając wiele razy to spotkanie i przyglądając się temu zagraniu Nesty ręką coraz bardziej przychylam się do tego, że karnego nie powinno być. Obiektywnie patrząc, jak by nie ta ręka to piłka zatrzymała by się na ciele Nesty, tak więc i tak i tak ta ręka nie blokowała drogi do bramki a co za tym idzie karnego nie trzeba było dyktować. Sędzia jak dla mnie zachował się dobrze.
__Miki; 05.02.2012; 12:21
too jest bardzo mocny kandydat to najlepszego meczu piłkarskiego wszech-czasów ;)
cudowne wspomnienie ;]
YNWA !



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





