Od dzisiaj rozpoczynamy kolejny cykl artykułów. Tym razem będą to legendarne mecze The Reds w historii. Spotkaniem, które idzie na pierwszy ogień, będzie półfinałowe starcie w Pucharze Europy pomiędzy Liverpoolem a Interem Mediolan. Spotkanie to odbyło się 4 maja 1965 roku na Anfield, a The Reds pokonali Włochów 3-1…
Było to jedno z najwspanialszych zwycięstw. Rywalem drużyny Billa Shankly’ego był wówczas najlepszy zespół na świecie – Inter Mediolan. Pomimo, że Liverpool nigdy przedtem nie występował w europejskich pucharach, radził sobie w tych rozgrywkach fantastycznie, pokonując po drodze do półfinału między innymi Anderlecht Bruksela i FC Koeln.
Świetną formę potwierdzał dodatkowo fakt, że trzy dni wcześniej The Reds sięgnęli po pierwszy w historii Puchar Anglii. Liverpool pokonał w finale rozgrywek Leeds United 2-1 po dogrywce. Z tym wydarzeniem powiązany był tajny plan Shanksa na mecz z Interem.
Otóż Szkot pozwolił włoskim piłkarzom wybiec na murawę kilka minut przed gospodarzami. Wtedy nakazał dwóm swoim zawodnikom – Gerry’emu Byrne’owi (który w finale Pucharu Anglii z Leeds złamał obojczyk) i Gordonowi Milne’owi, wbiec na boisko z dopiero co wywalczonym pucharem i zaprezentować trofeum kibicom na Anfield.
Miało to zdopingować piłkarzy do jeszcze większego wysiłku, a fanów do mocniejszego dopingu. Plan chyba się powiódł, bowiem Inter zaczął mecz nerwowo, a Liverpool objął prowadzenie po zaledwie pięciu minutach.
Bramkę dającą The Reds prowadzenie zdobył uderzeniem z woleja niezawodny Roger Hunt, a piłkę dogrywał mu Ian Callaghan. Za sprawą rzadkiego błędu kapitana LFC – Rona Yeatesa, Inter zdołał wyrównać. Jednak Liverpool wciąż był zespołem lepszym, co udowodnił strzelając bramkę na 2-1 za sprawą Callaghana. Wynik spotkania na piętnaście minut przed końcem meczu ustalił Ian St. John, który podwyższył prowadzenie The Reds na 3-1.

(po tym uderzeniu Roger Hunt zdobył bramkę)
Po spotkaniu piłkarze Interu byli zrozpaczeni. Nie dość, że przegrali dwiema bramkami, to byli zespołem zdecydowanie słabszym od The Reds. Mieli oczywiście świadomość, że ciężko będzie im odrobić straty w rewanżu na własnym terenie.
Liverpool pojechał do Włoch pewny zwycięstwa, jednak jak się później okazało, nie zawsze wszystko rozgrywa się na boisku. Jak po spotkaniu powiedział wprost Bill Shankly – sędzia meczu był najprawdopodobniej przekupiony.
Najpierw uznał on gola, którego Inter zdobył bezpośrednim strzałem z pośredniego rzutu wolnego. Później ‘nie zauważył’, że druga bramka dla Włochów padła po tym, jak napastnik gospodarzy wybił piłkę z rąk bramkarza The Reds – Tommy’ego Lawrence’a.
Załamani Liverpoolczycy stracili jeszcze jednego gola i odpadli z rozgrywek. Puchar Europy obronił wtedy Inter, zaś Bill Shankly nie wykorzystał szansy na zdobycie swojego pierwszego europejskiego trofeum.
Nie zmienia to jednak faktu, że zwycięstwo Liverpoolu 3-1 w pierwszym meczu było jednym z najważniejszych w historii klubu.
Skład Liverpoolu w meczu z Interem:
Lawrence – Lawler, Yeats, Moran, Stevenson – Callaghan, Smith, Thompson, Strong – St. John, Hunt
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Kuba; 22.01.2012; 23:10
spokojnie :) po kolei, do wszystkiego dojdziemy ;)
wizard; 22.01.2012; 22:48
aaa i nie zapominajmy o zwycięstwie 8-0 nad Besiktasem w Lidze Mistrzów, bo to najwyższy wynik w historii LM :) należy właśnie do nas :)
wizard; 22.01.2012; 22:47
mi tam jeszcze się podobały mecze w Lidze Mistrzów z Arsenalem (4-2) i Chelsea (4-4), może to nie były finały Ligi Mistrzów, ale towarzyszyły mi wtedy niesamowite emocje, obok Stambułu to moje ulubione mecze :) no i jeszcze Polska - Portugalia :D
kijanek13; 22.01.2012; 21:28
@Kuba,ja bym tego cudem nie nazwał, a po prostu umiejętnościami Steviego...^^
Propsy płyną z Krakowa za kolejny pomysł,dodałbym że genialny ; ) Czekamy na następną część!
Kuba; 22.01.2012; 21:24
@sruba, zapomniałeś jeszcze o cudzie w Cardiff w 2006 :)
sruba_hubson2; 22.01.2012; 20:10
Ostatnim legendarnym meczem bedzie mecz finału LM z Milanem w 2005. od tego czasu nic nie pokazaliśmy... no nie ! dopiero od 2008 idziemy na dno.
Korsarz LFC; 22.01.2012; 15:32
Szacunek super pomysł z ciekawościa czekam na kolejny
Jcob; 22.01.2012; 14:52
No Kubuś ekstra pomysł. Z przyjemnością poczytam następne wspominki :)
Kuba; 22.01.2012; 14:38
@wizard - następna część za kilka dni :)
Filippo7; 22.01.2012; 14:37
Bardzo dobry pomysł , z ciekawością się czyta , bardzo fajnie napisane!
wizard; 22.01.2012; 14:33
Fajny pomysł, fajnie się czyta, czekam na następną częśc z wielką ciekawością jaki tym razem mecz opiszesz ^^



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





