Dirk Kuyt wierzy, że Liverpool złapał najwyższą formę w odpowiednim czasie pod kątem dzisiejszego spotkania z Tottenhamem Hotspur na Anfield.
Zwycięstwa z drużynami z Manchesteru i wygrana 3:0 z Wolves dały zespołowi pewność siebie i wiarę we własne umiejętności.
Holender sądzi, że piłkarze w idealny sposób odpowiedzieli na porażkę z Boltonem.
- Wszyscy byliśmy rozczarowani naszym występem z Boltonem. Wiemy, że jesteśmy lepsi niż to wtedy pokazaliśmy. Od tego czasu udowodniliśmy, że trzy spotkania mogą odmienić przebieg sezonu – mówił Kuyt w rozmowie z Liverpoolfc.tv.
- Mamy pewność siebie, gramy dobrze, więc nie sądzę, żeby był dla nas lepszy moment na potyczkę ze Spurs.
- Mamy za sobą świetny tydzień, z dwoma dobrymi rezultatami w meczach z zespołami z Manchesteru i z trzema punktami z Wolves.
- Jesteśmy bardzo szczęśliwy i chcemy dalej podążać w tę stronę i przekładać naszą formę do kolejnych spotkań.
- To powinien być świetny mecz. Byliśmy rozczarowani po porażce z nimi na Anfield w ostatnim meczu u siebie w poprzednim sezonie, więc chcielibyśmy się zrewanżować.
- Nie możemy się zatrzymać, a z pewnością siebie, którą mamy nie powinniśmy się bać nikogo. Zagramy u siebie i będziemy mieć swoich kibiców za plecami – nie możemy doczekać się tego spotkania.
Kuyt jest także przekonany, że drużyna Harry’ego Redknappa będzie podejmowała zupełnie inny Liverpool od tego, który we wrześniu wyjeżdżał rozbity z White Hart Lane.
- Nie możemy być zadowoleni z meczu na White Hart Lane z początku sezonu. To był nasz zły dzień.
- Pamiętam, że kończyliśmy spotkanie w dziewiątkę, ale tego dnia rywale zagrali bardzo dobrze.
- Jednak przeciwko City i United pokazaliśmy, że możemy być konkurencyjni i pokonywać najlepszych. Moim zdaniem Koguty są jedną z najlepszych drużyn w lidze i świetnie byłoby zdobyć 3 punkty.
- Wciąż nie zostało rozstrzygnięte kto zajmie czwarte miejsce w lidze, ale najważniejsze jest, aby nie patrzeć na inne zespoły jak Spurs, Chelsea czy Arsenal, a skupić się na sobie. Jestem pewien, że powalczymy.
- Wracamy do rywalizacji i jeśli wygramy swoje spotkania oraz będziemy grać na najwyższym poziomie – możemy osiągnąć cel.
Kuyt przewiduje, że Tottenham nie będzie miał łatwego zadania w defensywie, gdyż Andy Carroll oraz Craig Bellamy błysnęli formą w poprzednich spotkaniach.
- Świetnie było zobaczyć Andy’ego trafiającego do siatki i grającego dobrze.
- Andy bardzo ciężko pracuje, strzelił bramkę i uważam, że dobrze radził sobie w kilku ostatnich występach. Jednak najważniejsze jest to, że zespół gra dobrze.
- Craig jest niesamowity. Nie zapłaciliśmy ani centa opłaty transferowej ściągając go z powrotem do klubu, a jego gra była niewiarygodna.
- To wielki profesjonalista i pamiętam to z jego pierwszej przygody na Anfield. Teraz wrócił i jest nawet lepszy.
- Jest profesjonalistą podczas treningów i zawsze stara się pomagać chłopakom. Świetnie mieć w zespole kogoś takiego jak on i cieszymy się, że jest z nami.
Liverpool ostatnim razem pokonał Tottenham w styczniu 2010, kiedy Kuyt był bohaterem, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców.
- Pamiętam ten mecz, zagraliśmy bardzo dobrze.
- Grałem w ofensywie z Alberto Aquilanim, który zaliczył świetną asystę przy moim pierwszym golu. Drugie trafienie to powtarzany rzut karny. Miejmy nadzieję, że strzelę także dzisiaj.
Kuyt dodał, że kontaktował się ze swoimi znajomym z kadry Holandii, który gra w barwach Kogutów – Rafaelem van der Vaartem.
- Wymieniliśmy kilka smsów. Rafael świetnie radzi sobie na White Hart Lane.
- Miał problemy z kontuzją, ale napisał mi, że będzie mógł grać w poniedziałek.
- Uwielbia Anfield i cieszy się na wyjazdy do Liverpoolu. Musimy upewnić się, że nie przebije się przez naszą defensywę.
- Spurs to jeden z najlepszych zespołów w lidze angielskiej, posiada w kadrze wartościowych piłkarzy, ale my też mamy wielkich graczy jak Suarez, Bellamy i Gerrard, zatem nie mamy się czego bać.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





