Kenny Dalglish ujawnił, że chciałby, aby Craig Bellamy miał obecnie 23, a nie 32 lata na karku. Boss był zachwycony dzisiejszym występem Walijczyka, jednak uważa, że wygrana 3-0 jest zasługą całego zespołu.
Bellamy dołączył na liście strzelców do Andy'ego Carrolla i Dirka Kuyta, przyczyniając się tym samym do pierwszego ligowego zwycięstwa Liverpoolu w 2012 roku.
Walijczyk był jednym z zawodników, który zaliczył dzisiaj bardzo dobry występ i Dalglish chciał pochwalić jego wkład w zwycięstwo.
- Sądzę, że był to bardzo profesjonalny występ całej naszej drużyny - powiedział na pomeczowej konferencji Dalglish.
- To był kolejny fantastyczny mecz w naszym wykonaniu, patrząc na dwa poprzednie.
- Sposób, w jaki rozpoczęliśmy grę i ciągnęliśmy ją przez 90 minut dał nam trzy punkty.
- Byliśmy zachwyceni grą zespołu, świetnie, że Andy w końcu przełamał się w lidze, gratulacje także dla Craiga Bellamy'ego za świetną bramkę, a także dla Dirka Kuyta, który też znakomicie zachował się w polu karnym.
- Dla nas nie ma "ja" w zespole, wszyscy włożyli ogromną pracę w to zwycięstwo.
Na temat gola, zdobytego przez Bellsa w 61 minucie, Dalglish powiedział: - Craig jest fantastyczny! Chciałbym, żeby cyferki w jego wieku zamieniły się miejscami tak, by miał obecnie 23, a nie 32 lata!
- Nie robi nic zaskakującego, po prostu przygotowuje się do każdego meczu, tak jak reszta, a następnie wykonuje świetną pracę na boisku.
- Nawet przy prowadzeniu 3-0 chłopcy zasłużyli na ogromne uznanie, ponieważ szanowali rywala i wiedzieli, że nie mogą go zignorować.
- Praca wykonana w dzisiejszym meczu była w pełni profesjonalna. Zagrali bardzo mądrze i zasłużenie wygrali to spotkanie. Sądzę, że zasługują na duży kredyt zaufania po tym meczu.
- Bellers wciąż pracował, nawet przy stanie 3-0. Cała drużyna odwaliła kawał dobrej roboty, nie pozwalając przeciwnikowi na zbyt wiele.
- Bellamy zaliczył dla nas fantastyczny występ.
Rezultat ten jest kontynuacją dobrej passy Liverpoolu, po tym, jak The Reds remisując 2-2 z Manchesterem City, zapewnili sobie finał Carling Cup, a następnie w 4. rundzie FA Cup pokonali 2-1 Manchester United.
Dalglish przyznaje, że jego podopieczni świetnie pozbierali się po porażce z Boltonem 3-1 w poprzedniej ligowej kolejce.
- Jak mówiliśmy wtedy, kolejny mecz będzie bardzo ważny. Kiedy wygrywasz dwumecz i awansujesz do finału rozgrywek pucharowych, to działa bardzo pozytywnie na zespół - mówi Kenny.
- Sposób, w jaki gracze zareagowali na całą sytuację po meczu z Boltonem był naprawdę fantastyczny.
Liverpool dzięki zwycięstwu przesunął się na piątą pozycję w tabeli i traci obecnie cztery punkty do Chelsea, która szczęśliwie zremisowała 1-1 ze Swansea.
- Musimy dbać o siebie, to jest najważniejsza rzecz - powiedział Dalglish.
- Możemy być lepsi od wszystkich, jednak musimy koncentrować się tylko na sobie i walczyć o jak najlepszy wynik. Jeśli ktoś chce nam pomóc w uzyskaniu lepszego rezultatu, będziemy zadowoleni.
Dalglish spodziewa się, że Steven Gerrard będzie gotowy na najbliższe ligowe starcie z Tottenhamem na Anfield.
Kapitan opuścił dzisiejsze spotkanie, ale boss uważa, że będzie miał już go do dyspozycji na najbliższy mecz.
- Steven dzisiaj odpoczywał i odpocznie jeszcze przez kilka dni, przyda mu się trochę snu, przed starciem z Tottenhamem - zażartował Dalglish.
Dziennikarze pytali bossa także o plotki transferowe i możliwe ruchy na rynku w ostatnich minutach okienka.
- Na wczorajszej konferencji powiedzieliśmy, że nie będzie żadnych ruchów transferowych z naszej strony. Wasze niedowierzanie jest trochę nie fair, nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy was oszukiwać, podanymi wcześniej informacjami - zakończył Dalglish.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





