Dziś jest środa, 23 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 17
Master; 2011-08-02 13:17:53; własne

KRISTIAN WALSH specjalnie dla LFCPoland.com!

A A A

Każdy fan Liverpoolu z pewnością kojarzy nazwisko Kristiana Walsha, który jest felietonistą oficjalnej strony Liverpoolu www.liverpoolfc.tv. W czasie przygotowań drużyny the Reds do nowego sezonu i między kolejnymi felietonami, Kristian zgodził się na udzielenie wywiadu specjalnie dla naszego serwisu, opowiadając nam m.in. o swojej karierze felietonisty oraz oczekiwaniach, co do nowego sezonu.

Nie przedłużając, oddajemy w Wasze ręce ekskluzywny wywiad, który przeprowadził dla Was redaktor Master. Miłej lektury.

LFCPoland.com: Kristian, to dla mnie wielka przyjemność przeprowadzić ten wywiad z Tobą. Jesteś dobrze znany wśród polskich fanów the Reds dzięki swoim felietonom publikowanym na www.thekop.liverpoolfc.tv. Czy mógłbyś nam powiedzieć, jak się tam dostałeś i zacząłeś pisać o Liverpoolu? Może ktoś z naszych Czytelników pójdzie tą drogą?


- Od małego uwielbiałem słowa i czytałem wszystko, co wpadało mi w ręce - książki, gazety, wszystko, co miało słowa. Jedyną pasją, która mogła się równać z czytaniem i pisaniem, była piłka nożna. Pamiętam finał FA Cup w 1992 roku (Liverpool v Sunderland), kiedy miałem 5 lat, więc piłka jest ze mną dosyć długo.

Pasja do czytania i pisania pomogła mi w szkole, okazało się, że całkiem dobrze mi szło z angielskiego i literatury angielskiej. W rezultacie udało mi się dostać na studia na Uniwersytet w Oksfordzie. To otworzyło mi wiele drzwi w perspektywie pracy z powodu tego, jak prestiżową uczelnią jest Oxford, więc zacząłem pisać trochę dla The Times i BBC. W grudniu 2008 roku - kiedy klub był na szczycie tabeli - udało mi się dostać na miesięczną praktykę na oficjalnej stronie Liverpoolu, która wtedy była zbazowana w Speke, dzielnicy na południu Liverpoolu.

Przez ten miesiąc pracowało mi się naprawdę dobrze - mam nadzieję, że moi szefowie uważają tak samo! - i pisałem dla nich całkiem sporo. Byłem w kontakcie i pisałem trochę tu, trochę tam, ale głównie koncentrowałem się na moich studiach podyplomowych na Uniwersytecie Sheffield. Kiedy je ukończyłem, zarząd strony i ja ustaliliśmy warunki umowy, że będę dla nich pisał cotygodniową kolumnę, coś, o co walczyłem z Paulem Rogersem (szefem całej operacji) i Paulem Eatonem (redaktorem strony internetowej) - powiedzą Ci o tym. Wraz z początkiem nowego sezonu będzie lepiej, już mam trochę doświadczenia, więc myślę, że nie będziemy ze sobą walczyć! (śmiech)

- Czy to było Twoje marzenie - być dziennikarzem i pisać o Liverpoolu?


- Oczywiście, ale z perspektywy czasu to nie jest najważniejsze, ale sprawia, że ma to jakiś sens. Jako młody chłopak, poświęcający swój czas na oglądanie meczów swojego klubu, któremu kibicujesz, spotykający piłkarzy, których kochasz i pisząc o tym, wydaje się to naprawdę wspaniałą robotą. Ale nie jest to takie łatwe.

Ludzie myślą, że chłopaki na stronie mają wspaniałą pracę, ale to bardzo trudna robota. Oczywiście każdy z nich jest utalentowanym pisarzem. W takich chwilach, jak Istambul, Cardiff 2006 i nasze cudowne europejskie wieczory, ktoś musiał być w biurze i mieć pewność, że strona wygląda w porządku, wszystko jest wrzucone na czas i wszystko szło gładko.

Na szczęście mnie to omija. Idę na mecz, przychodzę do domu i piszę felieton. Mam grupę przyjaciół, z którymi wszędzie podróżuję, na Anfield i na wyjazdy. Jednak byłoby dziwnie siedzieć na stanowisku prasowym i nie cieszyć się z nimi, kiedy padnie ważny gol. Kiedy siedzimy w barze, rozmawiamy z lokalnymi ludźmi i cieszymy się cudownymi podróżami za granicą, dziennikarze na stronie niestrudzenie pracują, aby zapewnić, że wszystko jest przygotowane na wieczorny mecz. Jeśli jednak obowiązek wzywa i musiałbym to zrobić, nie mam z tym oczywiście najmniejszego problemu!

Zawsze najpierw byłem fanem, potem dziennikarzem i jestem szczęściarzem w tym zakresie. Zawsze chciałem pisać o piłce  nożnej: międzynarodowej, Evertonie, Fulham, Doncaster czy czymkolwiek. Z dziennikarskiego punktu widzenia Liverpool jest najlepszym klubem do pisania o nim z powodu emocji, jakie wywołuje. To szczególny klub.

- Czy możesz nam powiedzieć o swojej pasji do the Reds?


- Wszystko zaczęło się od mojego Dziadka, którego straciłem niedawno - jestem w trakcie kończenia felietonu poświęconego właśnie jemu, który powinien pojawić się w tym tygodniu. Mój tata nigdy nie przepadał za piłką, co było dla mnie dziwne, bo mój Dziadek był wielkim kibicem - był na the Kop ponad 40 lat. Chodziłem do dziadków w każdą niedzielę na obiad i rozmawialiśmy o piłce, nawet jak byłem mały. Wiedziałem wszystko na temat wielich drużyn i wieczorów z lat 60, 70 i 80.

Poszedłem na swój pierwszy mecz, mając 4 lata, ale nie pamiętam z tego wiele, tylko jakieś przebłyski. W Liverpoolu nie masz zbytniego wyboru, komu kibicować. To dziedziczna rzecz, rzadko spotkasz rodziny, które kibicują obu klubom na Merseyside. Oczywiście Sky Sports znajduje takie drużyny podczas derbów na Goodison i na Anfield ubranych na Czerwono i Niebiesko, ale jest to naprawdę rzadkie, nawet bardziej niż możesz sobie to wyobrazić - szczególnie w przeciągu ostatnich dziesięciu lat.

Jak już powiedziałem i będzie to w kolumnie, piłka nożna jest mocno powiązana z rodzinami, zbliża członków do siebie bardziej niż jakiekolwiek inne rzeczy w życiu.

- Jakie są Twoje najlepsze wspomnienia związane z piłką?

- Chciałbym stwierdzić, że Istambuł, ale mam dziwne wspomnienia z tego meczu i wieczoru. To była niewiarygodna noc, nie myślałem o niej zbytnio w perspektywie rzeczywistości, lepiej to brzmi jako wspomnienie. Oglądałem ten mcze raz od tamtej pory - w ramach przygotowań do finału w 2006 pomiędzy Arsenalem i Barceloną - i sporo z niego zapomniałem. Pamiętam najważniejsze części, ale ciągle myślałem, że Alonso zdobył bramkę bezpośrednio z karnego na 3-3, bo nie widziałem tego momentu.

Noc, którą pamiętam bardziej niż bardziej, to półfinał przeciwko Chelsea. Wiem, że nie poszedłem wtedy do szkoły, będąc na stadionie już o 14 i rozkoszując się atmosferą. Od momentu wysiadania z autobusu przy stadionie, wiesz, że będzie to coś niesamowitego, wtedy na sześć godzin przed meczem już było głośno!

Myślę, że ten wieczór jest najlepszym moim wspomnieniem, ponieważ reprezentuje mnie i moją generację. Mówiłem wcześniej o tym, jak Dziadek opowiadał mi o tych słynnych nocach z St. Etienne i innych; ten półfinał był naszym momentem, o którym będziemy opowiadać naszym dzieciom. Ciągle siedzimy w pubach i wspominamy sobie ten mecz - śmieszy mnie to, jak niektózy mówią, że fani Liverpoolu za dużo mówią o historii; skoro jest taka wspaniała, to czemu nie?

Hałas wtedy był niesamowity; nie słyszałeś swojego głosu wśród tysięcy innych obok. Śpiewy non-stop przez 95 minut, i wtedy niecelny strzał Gudjohnsena. Do dzisiaj nie wiem, jak tego nie trafił. Czas się zatrzymał, kiedy piłka wylądowała na jego stopie. Pamiętam, że widziałem Drogbę na długim słupku i wiedziałem, że albo ta piłka w niego trafi, albo poleci dalej. Za nim był Carragher i jakimś cudem ta piłka jego też ominęła! Niesamowite. Hałas, jaki powstał po tym strzale, był najgłośniejszym, jaki słyszałem do tej pory.

Z tego, co pamiętam, wylądowałem na kanapie około trzeciej nad ranem z połową pizzy na mojej koszulce; wiedziałem, że rano będę miał ogromnego kaca i pewnie nie pójdę do szkoły, ale jechaliśmy do Istambułu i mnie to nie obchodziło.

- Wróćmy do teraźniejszości. Czytam Twoją kolumnę za każdym razem, kiedy wrzucisz coś nowego. Kiedy tłumaczyłem Twój felieton o Walton Breck Road (ten, w którym napisałeś, że nic się nie zmienia, kiedy fani Liverpoolu idą na stadion, pamiętasz go?), prawie płakałem ze wzruszenia, ponieważ można było w tym tekście wyczuć pasję. Miałem ten widok przed oczami, ponieważ sam pamiętam czasy, kiedy tamtędy szedłem na mecz. To było tak emocjonalne, z pasją. Jak Ty to robisz?


- Piłka nożna jest bardzo potężną bronią; chodzą historie, że wojny były przerywane na 90 minut, aby żołnierze mogli zagrać w piłkę. Kiedy tylko mecz się skończył, brali swoje karabiny i zaczynali ponownie do siebie strzelać. Piłka to potężne zaklęcie i trzeba umieć je opisać.

Byłem na Anfied więcej razy, niż mogę to policzyć i czasami dla mnie to normalne. Trudno to zrozumieć, co widzisz i słyszysz, kiedy idziesz oglądać mecz przeciwko Wigan czy Middlesbrough dla przykładu. Jesteś na stadionie, widzisz przyjaciół, oglądasz mecz i idziesz do domu.

Pamiętam, jak pierwszy raz wziąłem mojego młodszego brata na Anfield. Musiałem wrócić do Oxfordu i czułem, że muszę go wziąć na Anfield. Brat ma takiego samego fioła na punkcie Liverpoolu, jak ja, ale nie miał nigdy szansy zjawić się na stadionie - głównie przez ceny biletów i przez to, że miałem swoją grupę przyjaciół. Udało się to, kiedy miał10 lat; pokonaliśmy wtedy Tottenham 3-0 po bramkach Gonzaleza, Kuyta i rakiecie Riise.

Rzeczy które widzisz i słyszysz, będąc pierwszy raz na Anfield, są niesamowite. Mam szczęście, że mogę to ubrać w słowa. Było to od momentu, kiedy skupiłem się na tym, jakie emocje przynosi piłka nożna. Nie zrozum mnie źle, mogę pisać o analizie taktycznej - napisałem nawet 1000 słów dla The Telegraph w zeszłym roku o tym, jak Holandia może pokonać Hiszpanię w finale Mistrzostw Świata - ale lubię widzieć rzeczy, których nikt nie widzi i ukazywać je naszym fanom na świecie.

- Więc to czysta pasja, mam rację?


- Tak, myślę, że tak. Pasja zarówno do klubu piłkarskiego i kreatywnego pisania. Muszę powiedzieć, że większość klubów w Anglii i Europie jest dobrym tematem do pisania, nawet jakbym był fanem Yeovil Town, mógłbym pisać,jak wyjątkowe jest kibicowanie tej drużynie. Ale to coś specjalnego jest w naszym klubie, prawda? Ten spacer, o którym pisałem, wiesz, znamy milion ludzi, którzy chodzili tędy na przełomie wieków. Wiesz, co widzieli, czy dotyczy to tylko piłki nożnej, czy zwykłego życia w Liverpoolu.

W obecnym świecie, to potęga, która łączy wielu ludzi. O to chodzi w pasji.

- Wróćmy do przedsezonowych przygotowań Liverpoolu. Drużyna jest po pierwszych sparingach w Azji. Co o nich sądzisz? Czy uważasz, że na tę chwilę, ta drużyna jest w stanie coś wygrać w krajowych rozgrywkach? Powinniśmy marzyć o tytule?

- Jako że późno odpowiedziałem, wypowiem się do meczu z Galatasaray. Nie ukrywam faktu, że nienawidzę tego, jak teraz pokazywane są mecze przedsezonowe. Pamiętam, jak w latach 90, jedyną możliwością zdobycia informacji o rezultacie meczu towarzyskiego, było przeczytanie wyniku w gazecie na następny dzień i to by było na tyle.

Najlepszą rzeczą o przedsezonowych meczach jest możliwość dania okazji naszym kibicom zobaczenia klubu w różnych częściach świata. Szkoda, że nie mogą być na Anfield, więc to dobre, że możemy im w ten sposób podziękować za ich pomoc.

Nie powinniśmy myśleć dużo o przedsezonowych meczach, bo chodzi tu tylko o zbudowanie kondycji, a zawodnicy pokroju Adama i Hendersona przyzwyczają się do rutynowych czynności w klubie. Nie powinniśmy zdecydowanie czytać zbyt dużo o przedsezonowych spotkaniach, ponieważ mieliśmy dwa mecze w Azji i dwa spotkania z Hull i Galatasaray. Jestem pewien, że gdyby była taka możliwość, to zrezygnowalibyśmy z tych dwóch meczów.

Możemy wygrać jakieś trofeum w tym sezonie. Premier League? Jeszcze sporo pracy przed nami, aby to wygrać. Manchester United powinien przegrywać więcej u siebie, a ich wyjazdowa forma powinna być na takim poziomie, jak w poprzednim sezonie. Chelsea musi się przyzwyczajać długo do stylu Villas-Boasa, Aguero i Silva muszą mieć problemy ze swoim stylem gry w Manchesterze City. To trzej główni pretendenci do tytułu dla mnie, a o czwarte miejsce będziemy walczyć ze Spurs i Arsenalem.

Powrót do Ligi Mistrzów powinien być naszym priorytetem z finansowego punktu widzenia, jednak to byłoby fantastyczne dostać się na Wembley i będę w tym wspierał Kenny'ego. Carling Cup może być ciekawe dla naszych młodych zawodników, aby się pokazali, a Kenny uwielbia FA Cup - trzy finały w ciągu czterech lat. Ale jeśli dasz mi czwarty finał i puchar teraz, odgryzę Ci rękę. Cierpliwość jest wymagana, ponieważ Kenny nigdzie się nie wybiera.

- Downing, Henderson i Adam są najbardziej znaczącymi transferami w tym okienku transferowym. Myślisz, że potrzebujemy kogoś jeszcze?

- Bez wątpienia, ale to nie znaczy, że to okienko będzie nieudane, jeśli nikt więcej nie przyjdzie. Poodbają mi się nasze transfery, wszyscy trzej mogą zagrać przeciwko Sunderlandowi i myślę, że zagrają bardzo dobrze. Wydaje mi się, że takie było rozumowanie tych transferów: ściągnąć piłkarzy, którzy poprawią naszą ligową pozycję natychmiast i wprowadzą nas do Europy. Kiedy już tam będziemy, możemy przyciągnąć zawodników pokroju Maty czy Aguero.

Na papierze potrzebujemy środkowego i lewego obrońcy. Nasz środek martwi mnie, mimo że i tak się poprawił, odkąd w klubie pojawił się Kenny i Steve Clark. Carragher ma za sobą rok z 38 meczami w sezonie. Agger jest kontuzjogenny, Kyrgiakos starzeje się i robi się coraz wolniejszy z dnia na dzień, a Skrtel - mimo że grał dobrze - dla mnie jest średniakiem.

Kelly i Wisdom będą wspaniali za jakiś czas, ale chciałbym zobaczyć Godina albo Zapatę (cieszyłem się, kiedy pojawiły się plotki łączące go z nami, niestety, poszedł do Villareal). Ktoś pewny z przyzwoitą grą. Scott Dann jest tym typem zawodnika, ale cena, jaką życzy sobie Birmingham, jest śmieszna, choć myślę, że dołączy do Liverpoolu najdalej w styczniu.

Lewy obrońca jest potrzebny ze względu na kontuzjogennego Aurelio. Robinson będzie fantastycznym zawodnikiem, ale nie chcemy go spalić, a Johnson jest lepszy na prawej stronie.

Oprócz tych dwóch pozycji, może dodatkowy napastnik byłby w porządku, jednak z Kutem, Suarezem, Carrollem i N'Gogiem gotowymi do gry z przodu, promowanie Morgana w mało znaczących meczach nie byłoby złym pomysłem.

- Sytuacja Aquilaniego to ostatnio gorący temat. Czy uważasz, że powinien zostać w Liverpoolu, gdzie mamy tylu środkowych pomocników, jak Gerro, Lucas, Meireles, Adam, nawet Henderson i Cole, którzy mogą grać w środku? Nie zapominajmy o Spearo, Poulsenie i obiecującym Conorem Coadym.


- Na początek pozbyłbym się Poulsena i Cole'a, mimo że Cole nie jest środkowym pomocnikiem (choć Hodgson wystawił go na tej pozycji przeciw Wolves). Ci dwaj zostali sprowadzeni do klubu, kiedy wisiały nad nami ciemne chmury i to nie fair dla nich obu, aby oczekiwać, że będą grać lepiej.

Chciałbym, aby Aqua został z prostego faktu, że jest bardzo dobrym zawodnikiem. Sprzedałbym Meirelesa, jeśli dostalibyśmy za niego dobre pieniądze, ale wolałbym go zatrzymać, podobnie jak Aquilaniego.

Kiedy ostatnio mieliśmy mocną ławkę? Przeciwko Atletico Madryt w półfinale Ligi Europy na ławce siedzieli Cavalieri, Kyrgiakos, Degen, Ayala, N'Gog, El Zhar, Pacheco. Nie mieliśmy mocnej ławki od lat. Jeśli zawodnicy będą szczęśliwi występować w pierwszym meczu wtedy, kiedy na to zasługują, co złego w tym, aby mieć takich zawodników na ławce jak Aquilani i/albo Meireles obok Hendersona, Maxiego i innych?

Aquilani to sprytny gracz, który będzie się rozwijać i grać tak, jak Kenny tego oczekuje. Jego zdolność do znalezienia partnera do zagrania jest czasami przerażająca. Zakładam, że będziemy grać trójką w środku więc mamy tam siedmiu graczy: Lucas, Gerrard, Spearing, Aquilani, Meireles, Adam i Henderson. Gerrard jest kontuzjowany - to daje nam sześciu, Henderson będzie grał trochę na prawej stronie, więc daje nam pięciu. Ktoś złapie kontuzję i zostajemy z czterema środkowymi. Mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi?

Jeśli zawodnicy, którzy grają w reprezentacjach będą szczęśliwi, wchodząc z łąwki, nie widzę powodu, aby sprzedawać Aquę czy Raula. Jeśli jednak chcą odejść, nic nie możemy z tym zrobić.

Tak na marginesie, powinniśmy się cieszyć z Shelveya i Coady'ego. Z tego co widzę, Coady wygląda na przyszłą gwiazdę. Widziałem wiele meczów Shelveya i ten chłopak jest niezwykle utalentowany. Jeśli możecie, zobaczcie ponownie jego mecz z Napoli. Bardzo wroga atmosfera, a on sobie z tym poradził, będąc o niebo lepszym zawodnikiem od przeciwników.

- Jakie są Twoje oczekiwania na przyszły sezon?

- Jak już mówiłem, myślę, że 4 miejsce jest w naszym zasięgu, ale musimy mieć bardzo dobry start. Wszystko, według mnie, opiera się na Carrollu. Uważam, że to dobry zawodnik, ale martwię się, czy wszystko nie będzie szło na jego głowę. Mam naprawdę wielką nadzieję, że nie, ponieważ to sprawi, że będziemy schematyczną drużyną i z pewnością nie wyciągniemy też najlepszego z Andy'ego.

Carroll powinien być wykorzystywany, jako taran. Powinien odciągać graczy ze środka, martwić ich i pozwalać naszym innym atakującym wchodzić w pole. Suarez to pokocha.

Nie chcę mówić, że wygramy Carling czy FA Cup, więc powiem o poszczególnych graczach: myślę, że Lucas będzie kontynuował swój rozwój, a Downing sprawi, że jego krytycy zjedzą swoje słowa, udowadniając im przydatność do drużyny niestrudzoną, świetną wydajnością. Suarez powinien dostać Zawodnika sezonu, ale nie będzie tego mieć, jeśli ciągle będziemy wprowadzać młodych zawodników.

Przede wszystkim jednak mogę przewidzieć zjednoczone Kop w dopingu Kenny'ego Dalglisha - to jest najważniejsze dla nas wszystkich.

- Kristian, dziękuję bardzo za rozmowę. To była przyjemność rozmawiać z Tobą. Na sam koniec, czy chciałbyś coś przekazać naszym Czytelnikom i polskiej Czerwonej Armii Liverpoolu?


- Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, Liverpool jest prawdziwie globalną jednostką i to dla kibiców takich, jak Wy, ten klub istnieje. Nie wiedziałem, że moje teksty docierają do Polski, dopóki nie dostałem prośby o udzielenie wywiadu dla Was. Jestem zaszczycony, że mogłem podzielić się z Wami moimi poglądami przed nowym sezonem. Dziękuję Wam wszystkim!

Zobacz także

Sound of the Anfield Ground: Football’s dead. Ale jak to zdech? Kariery na ofsajdzie: Pilot cyklu Kto następny?

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

gall; 02.08.2011; 18:59
Wywiad dobry, gratulacje! Jedyne z czym nie mogę się zgodzić (jak to zawsze ja...) to słowa o Skrtelu. Właśnie w aktualnych sparingach widać, że nam go brakuje i nie jest średniakiem. Reszta jak najbardziej w porządku:)

Master; 02.08.2011; 15:24
oj tam, oj tam, moja aplikacja już leży od dawna na biurku włodarzy z LFC TV ;] to było zdecydowanie skierowane do naszych userów, niech się starają :)

PS. No dobra, może trochę chciałem sobie ułatwić sprawę :P ale warto wiedzieć ;]

Lukas; 02.08.2011; 15:18
Teraz jak już o nas wie to może jakąś współprace nawiążemy ;P A w pierwszym pytaniu wyczuwam Master jakbyś chciał sobie ułatwić sprawę z własną aplikacją ;)

pietrass125; 02.08.2011; 15:04
brawo lfcpoland.com

Scouser; 02.08.2011; 14:44
szczens w dół... brawa Master!

IroLFC; 02.08.2011; 14:27
Brawo !

Master; 02.08.2011; 14:10
dziękuję, dziękuję :) więcej z pewnością będzie. Odwiedzajcie LFCPoland.com regularnie :)

Kuba; 02.08.2011; 14:02
Master, GREAT WORK! INCREDIBLE! Stary, wywiad naprawdę miecie!

Danny; 02.08.2011; 14:00
WoW! Tego się nie spodziewałem. Trochę czytania było, ale świetna robota. Dziękujemy! ;] Oby więcej takich wywiadów w przyszłości!

Karol; 02.08.2011; 13:56
Awesome interview! Fajnie, że Kristian Walsh zgodził się na wywiad ;) Fenomenalna robota, Master!

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku