Dziś jest środa, 22 lutego 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 64
Sickman; 2012-01-26 12:27:10; własne

Just like the old days

A A A

Kibicowanie Liverpoolowi w tym sezonie przyprawia o kłopoty zdrowotne. Stany euforyczne na zmianę ze skrajną depresją, wściekłość na zmianę z orgazmiczną euforią, wreszcie skrajna krytyka na zmianę z obłąkanym kultem trenera. Osoby z problemami z układem krążenia nie mają łatwo. Bo co można powiedzieć o wczorajszym meczu?

 

To było doskonałe podsumowanie tego sezonu. Mecz na Anfield, gdzie bohaterem meczu był bramkarz gości. Potyczka z silną drużyną i Liverpool od razu grał z większym zaangażowaniem. Dużo akcji podbramkowych, jednak to goście mimo żałosnych prób ataku przez pierwszą godzinę, strzelili dwa razy celnie i zdobyli dwa gole, z których jeden padł po wielkim szczęściu strzelającego. Skąd my to znamy? A wreszcie my tradycyjnie, bo jakże by inaczej, oddawaliśmy strzały a to w bramkarza, a to trybuny, a to w słupki, a to w poprzeczki, a to piłki plażowe i inne. A szkoda, bo można było skompromitować City co najmniej 5-2.

 

Wnioski? Żadnych. W sobotę gramy z United i pewnie będzie dokładnie to samo. Ale nie boję się o ten mecz. Gorzej, że potem wraca liga i kolejne wstydliwe mecze z dolną częścią tabeli. Nie myślmy o tym jednak. Na razie się cieszmy, bo oto jedziemy na Wembley grać o puchar. Niepojęte. Nasza czarno-biała ekipa jedzie walczyć o jakieś trofeum w tym sezonie. Magia Dalglisha? Dziejowa sprawiedliwość? Piękno sportu? Nie mam pojęcia, ale wciąż jakoś nie mogę w to do końca uwierzyć. Miło było jednak zobaczyć  namiastkę tego, o co tak nieporadnie walczymy – Ligi Mistrzów. Chyba jednak warto zainwestować w jeszcze jednego napastnika, żeby się do niej zbliżyć, prawda, Kenny?

 

I jeszcze jedno – jako zaciekły wróg Carrolla, nigdy nie napisałem ani powiedziałem, żeby usuwać z zespołu innych (a co często słyszę i czytam) - Adama, Kuyta, Hendersona czy Downinga. Nigdy. Z prostej przyczyny. Nasz zespół w obecnym składzie (plus o wiele lepsza „dziewiątka”) jest w stanie walczyć o dosłownie wszystko. Brakuje albo taktyki, albo przygotowania. Nie wiem, ale jeśli ktoś naprawdę nie widzi dla Kuyta miejsca w Liverpoolu, powinien zastanowić się nad swoim życiem. Gorszy sezon każdemu się zdarza. Jestem wrogiem sentymentalizmu, ale też wrogiem chaosu w rzucaniu oskarżeń wobec legend naszego klubu. A Kuyt legendą jest. I nawet jak mu nie idzie, to się stara, biega i walczy. Zawsze jest dynamiczny, bez kontuzji i gotowy na wszystko. Zupełnie inaczej niż Carroll. Rozważcie to.

Zobacz także

Analiza meczu z Brighton YNWA to nie jest pusty frazes.. Walka o ogień

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

livars; 26.01.2012; 17:28
potrzebujemy napadziora i codziennie pojawiają się tu newsy że już z kimś rozmawiamy a drugiego dnia sprawa ucicha o co caman?

Sickman; 26.01.2012; 16:48
Dziękuję konkurencji za plagiat wstępu :)

kijanek13; 26.01.2012; 15:40
a propos Carrola, chciałbym powiedzieć że Van Persie jak zawitał w Arsenalu od razu gwiazdą się nie stał, tez miał fatalne początki. Dlatego uważam że to kwestia czasu, aż nasz numer 9 zacznie dziurawić bramki. W Newcastle jakoś to robił bez żadnych przeszkód.
Co do tekstu- propsy : )

13lukiz13; 26.01.2012; 15:14
Dobry tekst. Mam nadzieje że właściciele sypną jeszcze parę groszy Dalglishowi i kupi jakiegoś solidnego napastnika bo inaczej to nam LM może znowu uciec

credoass; 26.01.2012; 13:01
Pisanie o oddaniu Kuyta jest bezsensem, zgadzam się z Sickmanem, że każdy może mieć gorszy sezon, ale nawet jak tak jest on na boisku zostawia i tak całe serce. Carroll cóż... Nudzi mnie już dawanie mu wiecznych "drugich" szans..

Johnson; 26.01.2012; 12:49
Super tekst w którym zawarta jest cała prawda. Zgadam się z tym wszystkim :) Też nie lubię osób tych co np chcą już oddać Kuyta..

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku