Nowy Rok to doskonała okazja, by porozmawiać o tym, co dokonało się do tej pory w Liverpoolu od czasów objęcia sterów przez Kenny’ego Dalglisha. Nie mogliśmy oprzeć się zatem pokusie, by ponownie skontaktować się z dziennikarzem Liverpool ECHO, Jamesem Pearce’m znanym w Polsce przede wszystkim z cosobotnich felietonów w kolumnie Blood Red liverpoolskiego dziennika.
Co tym razem powiedział James Pearce? Dowiecie się tego poniżej z wywiadu przeprowadzonego przez redaktora Mastera. Zapraszamy!
LFCPoland.com: Witaj James! Od ostatniej naszej rozmowy w Liverpoolu doszło do kilku zmian i teraz możemy zrobić sobie małe podsumowanie 2011 roku. Czy uważasz, że był to dobry rok dla the Reds? Czy nasza drużyna powinna coś zmienić, czy raczej kontynuować drogę ścieżką na której jest? I na deser: jak oceniasz pierwszy rok pracy Kenny’ego Dalglisha?
James Pearce: Myślę, że generalnie rok 2011 można uznać za dobry dla Liverpoolu. Jeśli spojrzycie na to, gdzie klub był w styczniu 2011, a gdzie jest w styczniu 2012, to zauważycie ogromną różnicę. Zatrudnienie Kenny’ego Dalglisha rok temu pomogło przekształcić the Reds po nieszczęśliwym panowaniu Roya Hodgsona.
W drugiej połowie poprzedniego sezonu znacznie poprawiliśmy rezultaty i z dwunastego miejsca awansowaliśmy na szóste, kończąc tak sezon. Poprawiliśmy styl gry, a Dalglish stał się siłą jedności, której klub potrzebował. Kenny musiał zbudować nową drużynę i zaszło wiele zmian. W lecie podpisaliśmy kontrakty z siedmioma zawodnikami, a Anfield opuściło w sumie 18 zawodników.
Mając tylu nowych zawodników zawsze zajmuje trochę czasu, zanim zgrają się z resztą drużyny i to dlatego Liverpool osiągał często niesatysfakcjonujące wyniki w pierwszej połowie sezonu. Problemem było zdobywanie bramek, ale ogólnie graliśmy naprawdę dobrze. Forma na wyjazdach jest wyśmienita. Klub ciągle gra w krajowych Pucharach i ma tylko trzy punkty straty do miejsca gwarantowanego startem w Lidze Mistrzów, więc są powody do optymizmu.
Nie uważam, że potrzeba jakichś wielkich zmian, a jestem zdania, że zobaczymy sporą poprawę w drugiej połowie sezonu.
- Nie zrozum mnie źle, mocno wspieram Dalglisha w jego działaniach, ale na wielu forach można przeczytać głosy, że Kenny nie jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Co o tym sądzisz?
- Zdecydowanie wierzę, że Dalglish jest odpowiednią osobą na tym stanowisku. Popatrzcie na progres, jaki został osiągnięty na przestrzeni tych dwunastu miesięcy. Kenny zasługiwał na trzyletni kontrakt, jaki dostał w maju. To nie jest łatwe zadanie, by przywrócić Liverpool na szczyt angielskiej piłki, ale on jest w stanie to zrobić, jednak to nigdy nie zdarzy się z dnia na dzień, potrzeba do tego długoterminowego planu. Nie spotkałem się osobiście z negatywnymi opiniami na temat pracy Dalglisha ze strony kibiców the Reds. Każdy, z kim rozmawiam, jest zachwycony pracą, jaką robi Kenny i progresem, który ma miejsce.
- Styczniowe okienko transferowe właśnie się rozpoczęło. Czy będzie tak szalone, jak ostatni styczeń?
- Nie, zdecydowanie tak nie będzie. Liverpool nie ma wiele do zrobienia w tym okienku. Możliwe, że kupią defensywnego pomocnika i być może napastnika, ale Dalgish wydaje się być zadowolonym ze składu, jaki ma. Nie przewiduję, że the Reds dużo wydadzą w tym okienku.
- Andy Carroll wciąż ma kłopoty, a teraz, bez Luisa Suareza, Liverpool tak naprawdę nie ma bramkostrzelnego napastnika. Co sądzisz o plotkach łączących Liverpool z osobą Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund? Czy myślisz, że on byłby lekiem na nasze problemy strzeleckie?
- Carrollowi brakowało pewności siebie, ale miejmy nadzieję, że po zdobyciu ładnego gola przeciwko Oldham w końcu odpali i pokaże wszystkim, na co go stać. Z Craigiem Bellamym w dobrej formie i wracającym za kilka tygodni oraz Dirkiem Kuytem, Dalglish uważa, że Liverpool ma wystarczającą ilość napastników. Jednak jeśli Kenny znajdzie kogoś, kto przekona go swoją formą i będzie w odpowiedniej cenie, wtedy pewnie kogoś kupimy.
Słyszałem plotki o Lewandowskim, ale to tylko plotki. Nie mam żadnego potwierdzenia, że Liverpool się nim interesuje i nie widziałem na tyle jego gry, by się o nim wypowiedzieć.
- Wyobraźmy sobie, że mamy do wyboru jednego zawodnika z pary Darren Bent – Robert Lewandowski. Kogo byś wybrał? A może postawiłbyś na kogoś innego?
- Jak już powiedziałem, nie widziałem wiele meczów z udziałem Lewandowskiego, więc nie mogę się wypowiedzieć na jego temat, ale również nie jestem wielbicielem Darrena Benta. Myślę, że Anglik jest przeceniany i mogę zapewnić, że Liverpool się nim nie interesuje. Biorąc pod uwagę, że kosztowałby gdzieś w okolicach 20 milionów funtów, to nie miałoby sensu.
Osobiście postawiłbym na Demba Bę, ale nie wydaje mi się, że Newcastle puści go w styczniu.
- Wróćmy do sprawy Suareza. Czytałem Twój artykuł na temat szczegółów decyzji FA i w pełni zgadzam się z Twoim zdaniem. Będąc szczerym, jest to dla mnie bardzo śmieszna decyzja, aby ukarać kogoś bez dowodów. Jeśli Suarez został ukarany, to może FA zacznie być konsekwentna w swoich działaniach i karać każdego zawodnika za takie incydenty.
- Rasizm w angielskim futbolu jest bardzo obszernym tematem na przestrzeni ostatnich miesięcy i nie ma kwestii w tym, że FA postanowiło dać przykład karząc Suareza. W związku ze śmiesznymi komentarzami Seppa Blattera o pomijaniu rasistowskich sporów, FA postanowiło ostro ukarać Suareza.
Liverpool jest słusznie wściekły na decyzję, że Suarez został ukarany za tak poważne wykroczenie, podczas gdy nie było powodów, by poprzeć zarzuty Evry. Klub nie jest zadowolony ze sposobu prowadzenia tej sprawy, ale cóż poradzić, stało się.
Jak tylko Suarez przyznał się do użycia słowa ‘negro’, the Reds powinni wydać oświadczenie, w którym napisaliby, że to, co powiedział, nie było użyte w znaczeniu rasistowskim, a jeżeli kogoś to uraziło, to napastnik powinien natychmiast przeprosić.
FA zrobiła z tego precedens, ale karząc go na 8 meczów tylko na podstawie słowa jednego zawodnika przeciw słowom drugiego, jest trochę niepokojące. Powinny być ku temu mocniejsze dowody.
- Jesteśmy w środku sezonu. Przed nami półfinały Carling Cup z Manchesterem City oraz rozgrywki FA Cup. W sierpniu, podczas naszej pierwszej rozmowy, stiwerdziłeś, że zdobycie FA lub Carling Cup będzie sporym osiągnięciem. Podtrzymujesz to zdanie?
- Tak, pamiętam to. Mówiłem wtedy, że ukończenie ligi w pierwszej czwórce i wygranie jednego z krajowych pucharów będzie sukcesem. Liverpool jest na dobrej drodze, by tego dokonać i wierzę, że tak będzie.
Myślę, że Czerwoni pokonają City i wygrają Carling Cup na Wembley w przyszłym miesiącu. To powinno dać wiarę the Reds w walce o Top Four. Nie złapiemy już obu klubów z Manchesteru oraz Tottenhamu, ale oczekuję, że znajdziemy się nad Chelsea i Arsenalem.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
gall; 12.01.2012; 09:26
I pierwszy krok zrobiony. Pearce jak zwykle mądrze się wypowiedział no i zgadzam się z nim. Dobry wywiad, gratulacje;)
patryklfc; 11.01.2012; 19:11
Także podoba mi się wywiad.Dziś czekam na pierwszy krok w stronę Wembley!
tomek92; 11.01.2012; 10:55
Mam nadzieję, że już dzisiaj zrobimy pierwszy krok w stronę Wembley. Myślę, że remis na ciężkim terenie byłby, takim krokiem.
Zgadzam się z Pearce'm w temacie KD. Już kiedyś odpowiadając na krytyczne komentarze napisałem, żeby wszyscy "antyDalglishe", porównali sobie początek roku 2011 z obecną sytuacją. Myślenie, że Liverpool nagle zacznie grać na miarę mistrzostwa było mocno nieracjonalne. Nic nie dzieje się od razu. Trzeba mieć więcej cierpliwości!
General27; 10.01.2012; 22:15
Świetny wywiad!
Oby więcej takich:)
Ps. Mam nadzieję że nie będzie tak z transferami jak mówił James tylko kupimy jakiegoś skrzydłowego bo mamy lukę.



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





