Sprawa nowego stadionu dla Liverpoolu ostatnio znowu nabrała tempa. Podjęto wreszcie jakieś konkretne decyzje, które nieco rozjaśniły nam sytuację. A ta jest niełatwa i skomplikowana, bo dotyczy sprawy wyjątkowo drażliwej. Można by wręcz rzec, że ilu ludzi, tyle opinii, ale idąc tym tropem można popaść w obłęd, więc pozwoliłem sobie fanów podzielić na trzy duże grupy.
Jedni to twardzi zwolennicy starego porządku. Anfield musi zostać, reszta mnie nie obchodzi. W sumie zrozumiałe podejście, bo obecnie naprawdę trudno sobie wyobrazić przenosiny na jakiś szklisty obiekt z samą tylko The Kop o pojemności nowego stadionu Legii czy Wisły, a przecież z Anfield wiąże się tyle wspomnień, to żywa legenda i historia futbolu itp. No właśnie – historia. Znowu ta sama śpiewka. Ten i ten jest święty i nieomylny, tutaj 18 i 5, stadion ten sam, ale nowych kibiców coraz mniej. Ideowo wszystko dobrze, ale finansowo i biznesowo już nie bardzo. Pytanie co ma się dziać dalej z klubem? Tak przy okazji – to pytanie pada ostatnio wyjątkowo często. W ubiegłej dekadzie jakoś rzadziej je stawiano, czyżby więc dalej żarł nas kryzys mimo wielkiego wzlotu zeszłej wiosny?
Druga grupa kibiców to zwolennicy rozbudowy Anfield. Pomysł wyśrodkowany, kompromisowy, ale technicznie w zasadzie niemożliwy do wykonania. Oczywiście dałoby się to zrobić, ale jest to sfera marzeń na poziomie „którędy przebiegnie 3. linia metra w Warszawie” albo „przekopmy tunel kolejowy pod Łodzią”. Czyli realne, ale na dzień dzisiejszy między bajki włożyć. Przeciwnicy takiego rozwiązania używają jeszcze jednego kontrargumentu – przez dłuższy czas Anfield musiałoby być częściowo puste. Można to zbić krótkim stwierdzeniem – obecnie gra u siebie niewiele nam daje, więc jak rozbudowywać, to najlepiej od jutra, póki teza aktualna.
Wreszcie trzecia grupa, czyli entuzjaści nowego Anfield. 70 tysięcy miejsc, gigantyczna The Kop, łuki, szkło, szmery i bajery. Wizualizacja robi wrażenie. Na pierwszy rzut oka. Na drugi – kurde, te trybuny za bardzo przypominają Old Trafford. Na trzeci – po co tyle szkła? Na czwarty – a co jeśli trybuny będą 50 metrów za bramką jak na Emirates? A co jeśli obiekt nie będzie miał klimatu jak Etihad? A co jeśli nazwą go Warrior Stadium? Albo Standard Chartered Arena?
I takie pytania się mnożą. Jednego jednak nie unikniemy – sport to czysty biznes, a liga angielska już w ogóle. Narzekamy na zaprzedanie Chelsea czy City siłom nieczystym, ale z zazdrością spoglądamy na ich potyczki o najwyższe cele. Sami znów byśmy chcieli śpiewać YNWA w półfinale LM albo zdzierać gardło w meczach o mistrzostwo z United, jak za starych dobrych czasów. Wtedy starczyło jeszcze desperacji i geniuszu taktycznego Beniteza w połączeniu z transferami za rozsądne ceny. Wtedy ten zryw był możliwy właśnie dlatego, że był tak szalony. Teraz jak widzimy, cuda zdarzają się coraz rzadziej, a my jak absolwent humanistycznego kierunku otwieramy gazetę, a tam nie ma dla nas ofert pracy. Ale jak to? Co się stało przez te kilka lat? Ano stało się to, że świat poszedł brutalnie naprzód, a budowa nowego stadionu jak widać jest przykrą koniecznością tej coraz bardziej chorej gry. Nie ma się więc co dołować, tylko przyjąć taką kolej rzeczy, póki jeszcze ktoś chce zainwestować w nasz klub kilkaset milionów funtów z uśmiechem na ustach i za pozwoleniem władz miejskich. Budować.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
13lukiz13; 20.01.2012; 16:43
co do 3 grupy to ten problem odległych krzesełek jest na tym projekcie z manchesteru a ten H i G wygląda pod tym względem lepiej i ogólnie jest fajniejszy i nie rozłożony na kilka hektarów. Ja bym napisał jakiś list otwarty który poparły by różne fankluby bo z tego co widzę to nie tylko mi się nie podoba ten projekt
Korsarz LFC; 20.01.2012; 16:01
Albo każdy by przychodził z własnym krzesełkiem na mecz... nie żartuje he he.Ale tak na poważnie.Szkoda zostawiać Anfield i przenosić się na nowy obiekt.Jak na razie The Reds grają na Anfield i możemy ich jeszcze na tym stadionie.Mi osobiście będzie się ciężko przyzwyczaić do nowego obiektu jeśli taki powstanie.A tak ogólnie ta nazwa New Anfield to niezły pomysł Dyziollfc.YNWA
Dyziolfc; 20.01.2012; 15:53
@adam82080
To było tylko rozwiązanie tymczasowe. Na Anfield trzeba by zdejmować dach itd. itp.
adam82080; 20.01.2012; 15:10
o ile pamiętam na Euro 2008 na stadionach były dokręcane trybuny moglibyśmy też tak zrobic
Dyziolfc; 20.01.2012; 13:31
Musimy mieć obiekt większy niż te 45 tys co posiadamy - to jest fakt i to wszyscy wiedza. Anfield? Wiadomo miejsce historyczne i mityczne. Tylko prawda jest taka, że jeżeli Anfield nie uda się rozbudować to trzeba będzie zrobić to samo co z Kennym niedługo. Wymienić na lepszy model, skoro nie przynosi wymiernych zysków, pomimo, że wszyscy kochamy klubowe legendy. Osobiście chciałbym, żeby stadion nazywał się tak samo albo New Anfield, ale ponieważ nazwa pójdzie na sprzedaż:-(
kiroll; 20.01.2012; 13:15
Warrior stadium jakoś lepiej brzmi niż Standard Chartered Arena :) tak bardziej bojowo :) a tak w ogóle to z tym stadionem ciężka sprawa kurde... wolał bym rozbudowę Anfield aczkolwiek no jeśli jednak decyzja będzie o budowie nowego stadionu to przyjmę ją z uśmiechem i nadzieją, że stare Anfield będzie dziedzictwem triumfów XX wieku a nowy stadion będzie miejscem które przyniesie triumfy w XXI wieku :)



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





