Dziś jest wtorek, 22 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 17
wawoz; 2011-03-26 07:59:56; własne

Futbol jest wielki: Nienawiść

A A A

Niewielu z nas zabrałoby własne dziecko na mecz. I mam tu na myśli mecz ekstraklasy, na dużym stadionie. Trzeba być prawdziwym miłośnikiem piłki nożnej pod każdą postacią – nawet taką nieco upośledzoną, by się skusić i przyjść, a tym bardziej przyprowadzić tam latorośl.
Wzięlibyście dziecko na mecz? Ja nie, przynajmniej dopóty, dopóki nie byłoby na tyle duże żeby mogło spokojnie tego wszystkiego wysłuchiwać. Bo w Polsce mecz piłki nożnej to na pierwszym miejscu nienawiść do kibiców rywala.

Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie chcę opisywać walk kiboli, noży wsadzanych przez Wiślaków chuliganom Cracovii, krzesełek wyrywanych na stadionach i cosobotnich starć z policją w kilku polskich miastach. Nie chcę, bo po pierwsze zjawisko to zanika w Polsce, powoli nadążamy za trendami i zaczynamy wyraźnie rozdzielać obrazy kibica i kibola.

Chciałbym pomówić o nienawiści do drugiego klubu. Nie do drugiego człowieka, nie o agresji, nie o walkach między bojówkami różnych drużyn. A o tym co się dzieje w głowie zwykłego kibica – czemu nienawidzimy przeciwnych drużyn? Jako kibice Liverpoolu mamy nienawidzić Everton?

Gdy oglądam mecz Liverpoolu z Machensterem Utd albo Arsenalem, wszystko się we mnie gotuje, za zwycięstwo nad tymi drużynami oddałbym wszystko, bo ich po prostu nie toleruję. Jak rasizmu, punków, czosnku i nauczycielki polskiego. Gdy pada słowo Manchester albo Arsenal(w kontekście klubów) mam takie myśli, że powinienem za każdym razem od razu kierować się do pobliskiego kościoła by dostąpić spowiedzi. W obu tych drużynach nie ma żadnego piłkarza, którego bym tolerował, nie toleruje ich menedżerów, nie toleruje ich gry. Czemu? Tak po prostu.

Nie, do Evertonu nie mam żadnych uczuć. Teraz pewnie popełnię świętokradztwo, ale szczerze wolałbym żeby Everton był mistrzami Anglii niż ManU. Czasem dziwnie się z tym czuję, mogę powiedzieć, że nawet trochę się za to obwiniam, czuję się nie fair w stosunku do mojego ukochanego zespołu.

Czy nasza „przynależność klubowa” obliguje nas do zmieniania swoich odczuć zgodnie z utartą zasadą panującą w tej drużynie – zgodnie z zasadą o wejściu między wrony? Czy kibic Panathinaikosu musi nienawidzić Olympiakosu i AEK? A nie może lubić tych drużyn? Nie może z kolei mieć pejoratywnego stosunku do, dajmy na to Skody Xanthi i Iraklisu?

Moim zdaniem może. Takich przykładów jest więcej. Sam mam znajomego, który kibicuje Realowi Madryt i jak nikt inny żywi niechęć do Barcelony. Niby wszystko gra, prawda? Ale ten sam znajomy nie ma nic przeciwko Atletico.

Mam świadomość, że jest to dziwne, przecież ta zaszłość między oboma klubami z Liverpoolu jest stara jak świat i wydawać by się mogło , że każdy kibic Liverpoolu powinien mieć ją we krwi. Ja nie mam i nic na to nie poradzę.

Zobacz także

Sound of the Anfield Ground: Football’s dead. Ale jak to zdech? Kariery na ofsajdzie: Pilot cyklu Kto następny?

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Kubex; 26.03.2011; 17:02
Temat stary jak świat o odgrzewany co jakiś czas na każdej stronie :)
A co do komentów-tego się nie da skomentowac krótko więc chyba żeby nie zaśmiecać pola na komentarze proponuje dyskusje na forum :)

Scouser; 26.03.2011; 16:28
Kraków jest osobnym tematem. Świetnie zachowuje się Legia, która nie jeździ na wyjazdy do Krakowa. Nigdy nie powiem, że wspieram nożownictwo, bo to jest chore. Mówię tylko, że są to przypadki odosobnione...

PS: Hutnik - ostatni bastion honoru w Krakowie!

MUFC_fan; 26.03.2011; 14:23
Moim zdaniem słowo nienawiść jest tu mocno nadużywane. To za mocne słowo. Nie powiem, że nienawidzę Liverpoolu, Barcelony, czy City. Ja ich po prostu nie lubię. Bo za co mam ich nienawidzić? Za to, że zarabiają na życie i dostarczają mi rozrywki, grając w piłkę? Za to mam ich nienawidzić? Śmieszne. A napierdalanki kibiców to dla mnie bardzo prymitywny sposób przekonywania się o kibicowaniu. Bo co mi da to, że wpierdolę kibicowi Liverpoolu? Dalej będzie kibicem, a zamiast tracić czas na bezmózgie napierdalanie się z nim, wolałbym wymienić z nim parę zdań, porozmawiać, wymienić swoje argumenty.
Prawdą jest, że np. ostatnio po czemu z Liverpoolem, miałem ochotę wypierdolić monitor przez okno. Ale to było pod wpływem emocji. A one za chwilę przechodzą i na trzeźwo zaczynam to rozpatrywać: Po prostu byli lepsi. I nie widzę tu powodu do bicia się. Co, myślicie, że piłkarze pochwalą się za napierdalanie się w ich imieniu? że tego chcą, że ich to bawi? Niektórych na pewno. Ale piłka nożna, to piłka nożna i powinna nią zostać. Jakoś nie widziałem np. żeby Gerrard napierdalał się z Giggsem, bo są z wrogich klubów. Dziwne, nie? Przecież powinni się nienawidzić.

kijanek13; 26.03.2011; 14:10
hmm,jako osoba mieszkająca w Krakowie muszę tutaj powiedzieć wam moi mili iż,NIGDY ale to NIGDY nie napisałbym to co napisał Scouser tj."dumny z bycia kibolem".Okej,nie mam nic przeciwko umawiania się na ustawki,medyk w pobliżu,0 noży,maczet etc. ale tak Panowie nie jest. Na przykładzie Krakowa tutaj kibice zarzynają maczetami,brzytwami nożami...to jest chore i coś takiego trzeba tępić.I po przeczytaniu tutaj wielu opini stwierdzam że są dwa rodzaje 'kiboli' Ci którzy dążą do uśmiercenia innego kibica kibola przeciwnej drużyny i Ci którzy na myśl o klubie dostają kur**cy,tak jak ja myśląc o ManUre,Barcy czy Chelsea...i tu się z Scouserem zgadzam iż podczas meczów derbowych te wyzwiska transparenty to już część futbolu i to daje ten cudowny smaczek tym meczą. Podsumowując: Jak widzę gościa w koszulce ManUre,Chelsea czy Barcy trzepie mnie,ale stanowczo mówię nie rzeźni.Ale przeciwko wyzywaniu się,grafach gdzie można wyczytać tylko same przekleństwa na znienawidzoną drużynę jest okej. Możecie się ze mną zgadzać lub też nie,ale podkreślam że to tylko moje zdanie ^^

gall; 26.03.2011; 13:17
Socuser masz rację. Ogólnie Polacy patrzą na to co się dzieje u nas i później starają się to porównywać z innymi krajami. Millwall nienawidzi WHU i co mecz to doskonale widać. Ja myślę, że jednak gdybyśmy aktualnie zamieszkali w Anglii i zobaczyli na własne oczy jak to wszystko wygląda to wiele osób zmieniło by zdanie. Chyba największą różnicą między nami, a Anglikami jest, że na stadionach nie ma tylu bójek, ale gdyby spojrzeć głębiej to zauważymy także średnią wieku jaka jest na meczach w oby krajach, a to też swoje robi.

Scouser; 26.03.2011; 12:20
podpisuję się obiema rękoma, a także nogami pod słowami Galla. Dobrze, że jest jeszcze w Polsce, tak trzeźwo myśląca młodzież.

Scouser; 26.03.2011; 12:18
'Moim zdaniem może. Takich przykładów jest więcej. Sam mam znajomego, który kibicuje Realowi Madryt i jak nikt inny żywi niechęć do Barcelony. Niby wszystko gra, prawda? Ale ten sam znajomy nie ma nic przeciwko Atletico.'

Mówisz o przykładzie kibica z Polski. A to zupełnie inna bajka... dla polskiego kibica United, największym wrogiem będą drużyny walczące o tytuł, a tak naprawdę dla Angoli, znienawidzone jest choćby Leeds, kibice City nienawidzą Oldham, Chelsea - Millwall itd. My patrzymy na to przez inny pryzmat, zupełnie inny... nie ma nawet co porównywać.

gall; 26.03.2011; 12:18
Popieram, ale Scouser należy jednak znaleźć granice. Nie mam nic do bójek pomiędzy kibicami, bo sam nie raz byłem w środku takich akcji, ale w mojej opinii nie powinno być to kosztem widowiska. Reasumując : brońmy klubu słowami na stadionie, pięściami poza nim.

Scouser; 26.03.2011; 12:14
Aha, dodam:Nienawiść Scouserów do 'kultury manc' jest tak wielka, że rywalizacja derbowa w Liverpoolu, ogranicza się do prześmiewczych pieśni i uszczypliwych uwag. Nie raz, Everton razem z nami gonił przybyszy z Manchesteru przez Stanley Park, :)

Scouser; 26.03.2011; 12:12
Wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Czytając ten artykuł, miałem przed oczami 'ukochaną' GW. Nienawiść jest wpisana w piękno piłki. Rozkwit polskiego ruchu kibicowskiego, to czas walki z komuną... każdy wie jakie to były czasy, to właśnie dlatego na polskich stadionach kwitnęło chuligaństwo oraz kultura skinhead. Nie ma dla mnie większej dumy, jako dla fanatyka Widzewa, jak darcie się na cały głos w sektorze gości, na znienawidzonym obiekcie: Jesteśmy zawsze tam... sekundę później słyszę gwizdy, bluźnierstwa. Ale czy o tym myśle? Wcale. Liczy się tylko ta wspaniała chwila, gdy przy kanonadzie bluźnierstw, mogę śpiewać dla ukochanego klubu. Piłka nożna, bez nienawiści derbowej traci wiele na oprawie... Przez EURO zewsząd, spada lawina krytyki na 'bandytów w kapturach'. Biorąć pod uwagę opinie GW, TVNu i większośći społeczeństwa jestem osławionym kibolem i jestem z tego dumny. Zamierzam bronić tu, jak i w życiu ruchu kibicowskiego do utraty tchu :)

A co do UK... to tylko pozorne poradzenie sobie z 'zarazą'. Millwall zawsze dopadnie WHU, Birmingham, Aston Ville czy cała Anglia Man United, czy Chelsea. W Anglii powstają szkoły walki, dla członków 'lads'. Jeżeli walka, ma odbywać się na gołe pięści, na zdrowych zasadach - nie mam nic przeciwko. Społeczeństwo zahacza o hipokryzję: Walki MMA oglądamy z zapartym tchem, zawodnicy dostają olbrzymią kase, a krytykujemy ludzi, którzy chcą się 'sprawdzić' z innymi, na zdrowych zasadach. Podsumowując:

Dumny z bycia 'kibolem.'

Danny; 26.03.2011; 10:55
gall - masz rację. Ale moim zdaniem kibic, który "wbija kosę" innemu, jest po prostu chory. Normalny człowiek, tudzież kibic, nigdy nie zabiłby, czy nie próbowałby uśmiercić innego człowieka. Moim zdaniem tacy ludzie są chorzy psychicznie. Emocje na meczach derbowych to jedno, ale to co się dzieje poza stadionem, to drugie. Aktualne powinno być dobrze znane piłkarzom powiedzonko; To co dzieje się na boisku, zostaje na nim.

gall; 26.03.2011; 10:23
18Patryk92- Ale to jest popadanie w skrajność, u nas też dostaniesz za darmo na ulicy. I w innych krajach jest podobnie. Co do nienawiści po "naszemu" to ja popieram Cie Wawoz i pomimo, że Manu kojarzy mi się tylko z jednym uczuciem, to wolałbym aby mistrzostwo miał Everton, bo... jest z Liverpoolu. Tak mnie to ciekawi... wszyscy gadają o nienawiści, ale jest to chyba także jedna z wielu powodów, aby kochać football. Oczywiście bez zabójstw itp. ale same emocje na meczach derbowych itp są niejako przez nienawiść do rywala podnoszone do zenitu i wiadomo co się dzieje w środku podczas takich spotkań.

18Patryk92; 26.03.2011; 10:02
W Anglii poradzono sobie z chuligaństwem na stadionach ale to nie zanzczy ze przemoc znikła zatem twierdze ze wyszła na ulice i jest jeszcze gozej bo obrywają osoby nie mające nic współnego z chuligaństwem. w londynie czy manchesterze na niektóre dzielnice radził bym nie wchodzić bo mozna chwycić nóz w plecy;) Ale przemoc zawsze bedzie i była jak sie nie bijesz za klub to za dzielnice jak nie za dzielnice to za ulice;) Lepiej jak to by było na stadionach bo wtedy policja ma kontrole nad kibicami i bija sie sami zainteresowani a nie osoby postronne;)

kris14lfc; 26.03.2011; 09:01
Dobry artykuł ;d

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku