Następca Matta McQueena, George Patterson, zanim przejął rolę managera w klubie w latach 1928 - 1936 był już wcześniej pracownikiem Liverpool FC od 20 lat.
Jego przygoda z the Reds zaczęła się już w 1908 roku, kiedy został zatrudniony, jako asystent Toma Watsona, a następnie został poproszony o przejęcie władzy w klubie po śmierci Watsona w 1915 roku. Patterson był chwilowym managerem klubu po zakończeniu I Wojny Światowej, kiedy to rozgrywki ligowe ruszyły w sezonie 1919-20.
Jednak Liverpoolowi nie udało się wznowić wtedy rozgrywek ligowych, co spowodowało, że George wrócił do spraw administracyjnych, a klub zatrudnił na stanowisku Davida Ashwortha.
George Patterson
Patterson, były zawodnik Marine FC, był wysoko cenionym sekretarzem. Kiedy McQueen odszedł na emeryturę z powodu złego stanu zdrowia, było niespodzianką, że to właśnie Patterson przejmie jego obowiązki. Jednak taka polityka w klubie miała miejsce do aż do zatrudnienia Boba Paisleya.
W rzeczywistości jednak Patterson nie miał dużo do powiedzenia, jeśli chodzi o selekcję zawodników podczas swojej pracy sekretarza. Klub jednak zdecydował się na taki ruch, by obciąć koszty zatrudnienia nowej osoby.
Osiem pełnych sezonów Pattersona było pełne niespodziewanych wyników.
The Reds zakończyli sezon 1928-29 w pierwszej piątce, a w ostatnim sezonie pracy George’a ledwo uniknęli degradacji.
Presja na stanowisku managera zaczęła doskwierać Pattersonowi, który podupadł na zdrowiu i nie mógł sobie poradzić ze szkoleniem drużyny i papierkową robotą sekretarza, której ciągle przybywało.
Patterson zostanie zapamiętany jednak za dwa transfery, które są klubową chwałą. George ściągnął do drużyny Jackie Balmera – wspaniałego napastnika oraz Phila Taylora, który później sam zostanie managerem the Reds.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
wizard; 05.02.2012; 19:11
Pierwsza moja okazja, żeby poczytac więcej o każdym menedżerze LFC :) czytam każdą częśc, dzięki Master za odwalaną robotę ^^



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





