Kenny Dalglish zapowiedział dziś, że jego podopieczni mają obowiązek zagrania dziś na Anfield dla swoich kibiców i awansu do finału Carling Cup.
Menedżer wie, że The Reds będą mogli liczyć na ogromne wsparcie kibiców w drugim, półfinałowym starciu z Manchesterem City.
Dalglish domaga się jednak też wielkiego dopingu fanów, którzy wybierają się na ten mecz, ponieważ będzie on kluczowy przy utrzymaniu wyniku.
- Oczywiście, o końcowym sukcesie zadecyduje ostateczny wynik, ale kibice, którzy przyjdą dziś na Anfield także mogą się przyczynić do zwycięstwa - mówi Dalglish.
- Mogą tchnąć w nas jeszcze większą wiarę, jednak nie możemy zawsze patrzeć tylko na nich. Czasami to my musimy im to dać.
- Owszem, jesteśmy coraz silniejsi, ale gdy połączymy swe siły z kibicami, możemy osiągnąć zamierzony cel.
Dalglish nie żałuje tego, iż ostro skrytykował swój zespół po sobotniej porażce z Boltonem na Reebok Stadium.
Boss jest przekonany, że dzisiaj pokażą oni rywalowi kły i odbudują się po ostatnim spotkaniu.
- Gracze także byli zawiedzeni swoją postawą, ponieważ przyjechało za nami sporo kibiców, dlatego całą winę biorą na siebie - powiedział. - Mamy teraz realistyczne szanse na awans, a w sobotę po prostu nam nie wyszło.
- Kiedy wszystko szło dobrze, wypowiadaliśmy się o tym w ciepłych kolorach, kiedy jest źle, musimy mówić, że jest źle. Nie możemy tworzyć ładnej historyjki, kiedy coś nie wychodzi.
- To był najbardziej uczciwy sposób na wytłumaczenie porażki.
- Nie sądzę, że powinniśmy powiedzieć scoś innego.
- Oczywiście ta porażka nie jest tylko winą graczy. My także bierzemy za nią odpowiedzialność. Każdy musi stanąć i spojrzeć w lustro, po czym powinien powiedzieć sobie, że stać go na więcej.
- Co mogliśmy zrobić, aby temu zapobiec? Każdy z nas zadaje sobie to pytanie.
- Mamy nadzieję, że ta porażka rozejdzie się nam po kościach i dzisiaj zaczniemy poprawę swojej gry.
- Przegraliśmy z Boltonem, ale wciąż mamy tylko sześć punktów straty do czwartego miejsca i dalej gramy o dwa puchary.
Karny Stevena Gerrarda w pierwszym meczu na Etihad Stadium, pozwolił Liverpoolowi wysunąć się na prowadzenie w dwumeczu.
Dziś będzie to spora zaliczka, ale podopieczni Dalglisha nadal nie mogą lekceważyć lidera Premier League.
- Mamy lekką przewagę, ale musimy rozpocząć mecz z myślą, iż wynik to wciąż 0-0.
- Nasze występy przeciwko City były dobre. Fakt, przegraliśmy 3-0, ale wynik nie odzwierciedlał gry.
- Nasza postawa i determinacja w szatni, pozwoliła odnieść pozytywny wynik i mamy teraz małą zaliczkę przed rewanżem.
- Nie ma powodów, byśmy podeszli do tego rewanżu inaczej, niż do pierwszego starcia na Eastlands.
- Wygraliśmy pierwszy mecz, a wcześniej zremisowaliśmy 1-1 na Anfield, kiedy także zasłużyliśmy na wygraną.
"Nasi chłopcy wiedzą, co stanie zrobić.
"Mamy się dobrze przed em przed i wiedzą zrobiliśmy dobrze przeciwko em przed".
Jay Spearing jest już bliski wyleczenia kontuzji ścięgna udowego, jakiej nabawił się w pierwszym meczu.
Jeśli pomocnik nie zdoła się wyleczyć, na boisku na jego pozycji zobaczymy zapewne Jamiego Carraghera.
Przewidywania na dzisiaj są dobre. Liverpool nie przegrał na Anfield od trzynastu spotkań, dlatego też liczymy, że uda się potrzymać tę passę.
Kolejnym faktem jest to, iż Liverpool w dwumeczach, po zwycięstwie w pierwszym meczu w ostatnich siedmiu starciach awansował do kolejnej rundy.
Phil Dowd poprowadzi dzisiejsze spotkanie. Gole na wyjeździe liczą się tylko po dogrywce.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Torres95; 25.01.2012; 20:27
Wierzę mu !!:D
sly4658; 25.01.2012; 19:01
póki co to tylko gada, a nie za wiele robi, także spokojnie z tym trustem
krzysztof_ynwa; 25.01.2012; 14:54
I niech mi teraz ktoś powie, że KK się nie nadaje na trenera Liverpoolu.... In Kenny we trust!!



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





