Rok temu Andy Carroll stał się najdroższym w historii, brytyjskim piłkarzem. W szalonym, ostatnim dniu okienka, Liverpool pozyskał go z Newcastle United aż za 35 milionów funtów!
The Reds nagrywali transfer Carrolla ledwie chwilę po ściągnięciu na Anfield Road Luisa Suareza z Ajaxu Amsterdam za 22.7 milionów funtów.
Transfer Suareza był pewny, zaś Carroll przybył do Liverpoolu po niechętnym sprzedaniu przez Dalglisha Fernando Torresa do Chelsea.
Po otrzymaniu 50 milionów za dąsającego się Hiszpana i propozycji Liverpoolu dla Carrolla, młody Anglik nie mógł odmówić.
Młody napastnik z Gateshead był w dobrej formie. W pierwszej połowie sezonu w 19. kolejkach ustrzelił 11 goli dla swojego macierzystego zespołu, co było nadzieją dla Liverpoolu.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy, na Anfield nastąpiło wiele zmian. Z pewnością w tym roku nie przejdziemy dreszczowców, podobnych do tych sprzed roku, bowiem Dalglish potwierdził na wczorajszej konferencji, że żaden zawodnik nie odejdzie z klubu, ani go nie zasili.
Jednakże w pierwszą rocznicę przybycia Carrolla na Anfield przypomina nam się wiele braków numeru 9. Ma on za sobą słaby rok, w którym nie miał formy i przechodził problemy z kontuzjami.
Nie ciężko ukryć, że nie miał on łatwego startu w Liverpoolu. Zdobył zaledwie sześć goli, a w pierwszym składzie rozegrał 22 spotkania, 14 razy wchodził z ławki.
Manchester City twierdzi, iż dyrektor sportowy odrzucił propozycję wymiany Carrolla na Teveza.
The Reds odpowiedzieli kategorycznie, iż jest to nieprawda.
Dalglish nie chciał wczoraj rozmawiać o spekulacjach związanych z osobą Carrolla.
Boss, który zawsze bronił Carrolla przed krytyką, był zachwycony, gdy młody piłkarz we wczorajszym wywiadzie wyjawił nam, iż wiąże swą przyszłość z pozostaniem na Anfield Road.
- Nie musimy mówić nic o spekulacjach, które znajdują się w gazetach - mówi Dalglish.
- Nie musimy również nic komentować, bo tak jak mówiłem wczoraj, nikt nie przyjdzie do klubu, ani go nie opuści.
- Nie trzeba angażować się w to, co mówią ludzie. Jeśli chcecie wyjaśnień, zwróćcie się do nich.
- Nie mówimy o żadnych szczególnych przypadkach, jednak gdyby coś było na rzeczy, to zostalibyście o tym przez nas poinformowani - dodaje.
- Tom Werner wypowiedział się już, że nie ma sensu kolidować z pewnymi sprawami. Ubiegł mnie i powiedział wszystkim, że kupiliśmy Stewarta Downinga z własnych chęci, a nie po obejrzeniu filmu na YouTube.
- Nie mamy żadnych problemów dotyczących zawodników, ponieważ nikt nie opuszcza klubu.
- Czytałem wypowiedzi Andy'ego Carrolla. Czuję się świetnie, kiedy docierają do mnie takie wiadomości, jak ta wczorajsza od Andy'ego.
Carrollowi nie udało się strzelić czwartej bramki w sezonie w meczu przeciwko United, ale miał ogromny wkład w to zwycięstwo.
23-letni zawodnik został wybrany piłkarzem meczu, a jego gra w końcu wyglądała dobrze.
Co najważniejsze, zaliczył asystę w kluczowym momencie meczu, ponieważ po jego zagraniu, Dirk Kuyt zdobył świetną bramkę. Wszyscy mają nadzieję, że to przełomowy moment w karierze Anglika na Anfield.
- Jesteśmy zadowoleni z występu wszystkich piłkarzy w sobotę, jednak nasz duży chłopak zasługuje na szczególne pochwały - mówi Dalglish.
- Co tydzień otrzymywaliśmy wiele pytań o formę Andy'ego. Niektóre z nich nie były fair. Zawsze byliśmy zadowoleni z jego pracy na boisku.
- Każdy potrzebuje zaufania. Musisz zaufać temu, co piszesz, tak samo Andy musi zaufać sobie na boisku. Wszystko działa w ten sposób.
Po euforii wytworzonej świetnymi wynikami w pucharowych meczach z dwoma Manchesterami, Liverpool wraca na ligowe podwórko, by zmierzyć się na Molineux z Wolverhampton.
Zespół Dalglisha zajmuje obecnie 7 miejsce w tabeli z sześcioma punktami straty do czwartej Chelsea.
Dalglish zdaje sobie sprawę z tego, że pierwsze zwycięstwo ligowe w 2012 roku jest niezbędne do tego, by móc jeszcze myśleć o awansie do Champions League.
- Przed nami jeszcze 16 ligowych spotkań, finał Carling Cup na Wembley i piąta runda FA Cup z Brighton u siebie, to naprawdę dużo, jak na ten sezon - mówi Dalglish.
- Postaramy się zagrać jak najlepiej i wygrać tyle spotkań, ile tylko damy radę, by wszystkich uszczęśliwić.
- Awansowaliśmy do finału na Wembley, następnie zagraliśmy świetny mecz w sobotę, chcemy kontynuować dobrą passę.
- Jeżeli chcemy być lepsi, niż jesteśmy, to już naprawdę wielkie oczekiwania. Przecież nie gramy źle w tym sezonie, prawda?
- Nowi zawodnicy poczuli się ważniejsi po ostatnim tygodniu. To dla nich ogromny plus. Czasem ludziom ciężko jest zrozumieć, co znaczy gra dla klubu o takich standardach.
- Bardzo miło jest mieć ludzi, którzy wspierają klub z uśmiechem na twarzach. Chłopcy są zadowoleni z powodu, iż mogą uszczęśliwiać ludzi. Cały czas chcą ich mocniej uszczęśliwiać. Każdy mecz musimy traktować, jak najważniejszy, dlatego też nie zignorujemy dzisiaj Wilków.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





