Liverpool jest obecnie drugim tuż po Londynie ośrodkiem portowym Wielkiej Brytanii. To stąd wywodzi się słynny w latach sześćdziesiątych rockowy zespół The Beatles, w skład którego wchodzili Paul McCartney, John Lennon, Ringo Starr i George Harrison. On też jest jednym z powodów, dla których rzesze fanów z całego świata odwiedzają to miasto. Tu, głównie w części portowej kręcono też sceny do filmu Sherlock Holmes, który miał swoją premierę w 2009 roku. Poza tym można tu znaleźć wiele interesujących miejsc i zabytków, między innymi narodowe centrum dzikich kwiatów, czy dworek, należący niegdyś do rodziny Tudorów. Mnie jednak, to położone za zachodnim wybrzeżu północnej Anglii miasto, kojarzy się z czymś zupełnie innym niż z muzyką, filmem, ciekawymi trasami czy budynkami. W latach siedemdziesiątych XIX wieku, powstały tu dwa kluby piłkarskie: Everton i Liverpool FC. To właśnie ten drugi wymieniony zespół jest powodem, dla którego kocham to miejsce. Nie o miłości jednak chcę teraz pisać.
Niebieski definitywnie jest złym kolorem. Kojarzy mi się z dwoma angielskimi klubami, których nie potrafię znieść. Pierwszym z nich jest wspomniany już przeze mnie Everton. Drugim, Chelsea, drużyna z Londynu. Jeśli chodzi o Everton, moją niechęć można wytłumaczyć w prosty i zrozumiały sposób. Podopieczni Davida Moyesa są derbowym rywalem The Reds. Każde ze spotkań obu drużyn jest więc czymś więcej niż walką o trzy punkty w tabeli. To walka o miasto. W przypadku Chelsea, historia jest nieco bardziej skomplikowana.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
patryklfc; 20.11.2011; 21:20
też mi się przyjemnie czytało :]
Eric5; 19.11.2011; 22:07
bardzo fajny artykuł przyjemnie się czyta :]



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





