Dziś jest wtorek, 22 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 23
Master; 2012-02-21 11:50:37; LiverpoolFC.tv

Co nas łączy z Cardiff? Część pierwsza

A A A

Przygotowania do niedzielnego finału Carling Cup na Wembley idą pełną parą, a wraz z oficjalną stroną Liverpoolu odliczamy pięć wspaniałych wydarzeń, które łączą nas z Cardiff. W części pierwszej przedstawiamy Wam pierwszy mecz Liverpoolu pod wodzą Billa Shankly’ego.

 

 

Kiedy myślisz o Billu Shankly’m, widzisz jego zaciśnięte w geście radości pięści, kiedy schodzi po schodach St George’s Hall lub morze szalików na the Kop, kiedy tysiące fanów wyśpiewują jego imię. Myślisz o człowieku, który położył fundamenty pod futbolową dynastię, która będzie rządzić Anglią i Europą.

Jeśli demolka Newcastle w finale Pucharu Anglii w 1974 roku, która była jego ostatnią znaczącą chwilą, jako manager jest niezapomnianą chwilą – to jego pierwszy mecz na ławce Liverpoolu z pewnością nie chce być zapamiętany.

- Bill Shankly, jeden z największych osobistości piłkarskich, był bardzo stonowanym człowiekiem po pierwszym meczu w roli managera Liverpoolu – głosiły gazety po tym, kiedy Liverpool został zmiażdżony 4-0 przed rozgniewanym tłumem na Anfield.

Przeciwnik? Cardiff City Billa Jonesa podczas drugoligowych rozgrywek. The Reds zajmowali przed meczem czwarte miejsce, a Cardiff było na 10 pozycji.

To doświadczenie było dalekie od tego, które Shanks otrzymał po wygraniu pierwszego w historii Pucharu Anglii siedem lat później na Wembley.

Drużyna, jaką odziedziczył Bill po Philu Taylorze była rozbita i bez motywacji.

Johnny Wheeler, Bobby Campbell i prawy skrzydłowy Fred Morris z pewnością chcieli zapomnieć  o tym meczu, kiedy Derek Tapscott dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a Johnny Watkins i Joe Bonson dobili drużynę Shanksa.

Tylko Roger Hunt i Ronnie Moran byli w stanie niepokoić bramkarza Cardiff Grahama Vearncombe’a. Nowy manager, który pięć dni wcześniej przyszedł z Huddersfield Town, miał wielką górę kłopotów do pokonania.

- Jakiekolwiek pomysły ma Shankly – a oczekuję zdecydowanych działań – to rażące uchybienia na skrzydłach muszą być jasne dla wszystkich – można wyczytać w raporcie Daily Dispatch.

- Shankly musiał zdać sobie sprawę z ogromnego zadania, jakie stoi przed nim do wykonania, kiedy słaby zespół Liverpoolu został upokorzony przez Cardiff, komplikując sprawę awansu.

- Po meczu Bill Shankly usłyszał gwizdy od zawiedzionych fanów na Anfield. Jednak Shanks nigdy nie bał się ciężkiej pracy. Obawiam się jednak, że będzie miał jej wyjątkowo dużo w następnych kilku miesiącach.

Shankly w swój charakterystyczny sposób był uparty i zdeterminowany.

- Oczywiście, że jestem rozczarowany, ale odziedziczyłem zespół bez formy w swoim pierwszym meczu. Nauczyłem się sporo rzeczy w ten sposób – mówił po meczu Bill.

Tak więc pomimo blamażu z Cardiff, widać było, że coś jest na rzeczy.

Praca Billa, by odwrócić wszystko na dobrą drogę, dała niemal natychmiastowe efekty. W następnym meczu Charlton wygrał z Liverpoolem 3-0, jednak potem the Reds wygrali 12 z pozostałych 21 meczów, remisując pięć spotkań.

Liverpool ukończył rozgrywki na trzecim miejscu i stracił szansę na awans, podobnie, jak w następnym roku. Jednak na początku sezonu 1962-63 wrócili już do najwyższej klasy rozgrywek w kraju.

W maju 1964 roku zdobyli mistrzowski tytuł po raz szósty.

Zobacz także

Odliczanie czas zacząć! Lille chce zatrzymać Cole'a Deschamps nie chce opuszczać Marsylii

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze


Brak komentarzy

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku