Dziś jest wtorek, 22 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 33
Justyna; 2012-02-03 11:00:50; Liverpool ECHO

Carra: Spurs imponują, ale zagramy swoje

A A A

Jamie Carragher zapewnił, że Liverpoolowi nie zabraknie motywacji w poniedziałkowej potyczce z Tottenhamem na Anfield.


We wrześniu The Reds zostali rozbici na White Hart Lane, ulegając 4:0. W tamtym spotkaniu czerwone kartki oglądali Charlie Adam oraz Martin Skrtel. To była najgorsza porażka Kenny’ego Dalglisha w całej karierze w roli menedżera na Anfield.

 

Koguty, które tracą tylko 5 punktów do lidera – Manchesteru City, wygrali 3 ostatnie spotkania w lidze z Liverpoolem i mają szansę pierwszy raz w tym wieku dwukrotnie pokonać zespół z Merseyside.

 

Carragher jest pod wrażeniem formy drużyny Harry’ego Redknappa, ale chciałby zachwiać ich szansami na rywalizację o mistrzostwo.

 

- Prawdopodobnie Spurs są dla mnie najbardziej imponującym zespołem w tym sezonie – mówił.

 

- Wiem, że nie udało im się dotrzeć na szczyt, ale świetnie się ich ogląda. Grają ładną piłkę dla oka, utrzymują szybkie tempo i zdecydowanie potwierdzili to w meczu z nami na White Hart Lane. To była nasza najgorsza porażka tego sezonu i chcielibyśmy to naprawić.


- Pod koniec gra całkowicie zmieniła się ze względu na to, że graliśmy w dziewięciu i wynik zachęcał ich do naciskania nas, ale zagrali bardzo dobrze tego dnia. Nie zaczęliśmy tego spotkania wystarczająco dobrze i złapali nas.


- Pod koniec poprzedniego sezonu też udało im się wygrać na Anfield. O tym tak samo będziemy pamiętać. Mamy świadomość, że gramy przeciwko jednemu z najlepszych zespołów w lidze i mecz zapowiada się na bardzo trudny.

 

- Jednak w dwóch ostatnich meczach u siebie dowiedliśmy, że możemy rywalizować z każdym – pokonując 2 zespoły, które są nad Tottenhamem.


Radość Carraghera na Anfield z zeszłej soboty jest dowodem na to ile znaczy dla niego osiągnięcie finału Carling Cup, a potem wyeliminowanie Manchesteru United z FA Cup.


Jednak obrońca był usatysfakcjonowany również środową wygraną 3:0 na ligowym boisku z Wolves.

 

Ten 34-letni zawodnik pojawił się na boisku wchodząc z ławki rezerwowych i awansował na trzecie miejsce w klubowej klasyfikacji największej liczby występów w lidze (ma ich 475). Wyprzedził Emlyna Hughesa i teraz ściga Billy Liddella (492) oraz Iana Callaghana (640).

 

Carragher dodał, że wyniki w ostatnich 3 meczach były perfekcyjną odpowiedzią na porażkę z Boltonem, która przyniosła zawodnikom tęgą krytykę od Dalglisha.

 

- Menedżer wszedł do szatni i powiedział dokładnie to co musiał i to okazało się być dokładnie tym czego piłkarze potrzebowali.

 

- Potrzebowaliśmy takiego kopniaka jak ten, który menedżer zadał nam po przegranej z Boltonem. Wyniki, które od tego czasu odnosiliśmy pokazują umiejętności i charakter chłopaków.

 

- Świetnie było wygrać 2 spotkania pucharowe, ale mając na uwadze wcześniejszą porażkę, ważne było, abyśmy wrócili na dobry tor w lidze.

 

- Wolves są w podobnej sytuacji do Boltonu i wyjazd na ich boisko ani przez chwilę nie wydawał się być łatwy, szczególnie, że ostatnio rozgrywaliśmy tak dużo spotkań w krótkich odstępach, a oni mieli 10 dni na przygotowanie.

 

- Niektórzy spodziewali się, że obniżymy formę w potyczce z Wilkami po dwóch starciach z klubami z Manchesteru.


- Jednak chłopcy wyszli na boisko walczyć przeciwko zespołowi, który toczy batalię o przetrwanie w lidze i zagraliśmy świetnie.

 

Chelsea oraz Arsenal zgubili punkty w ostatniej kolejce, co daje Liverpoolowi większe szanse w walce o miejsce gwarantujące udział w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Obecnie tracimy 4 punkty do czwartego miejsca okupowanego przez Chelsea.

 

Carragher powiedział: - Sytuacja z pewnością będzie zmieniała się do maja.

 

- Chwilami będziemy blisko celu, innym razem nieco dalej. Musimy zachować kontakt i skupić się na sobie.

 

- Pod koniec sezonu zagramy z Chelsea u siebie i mamy nadzieję, że ten mecz okaże się najważniejszy.


Carragher wypowiedział się też o nowej książce Didiego Hammana zatytułowanej “The Didi Man: My Love Affair with Liverpool”.


- Didi był świetnym piłkarzem w naszych barwach i zrobił bardzo wiele dla klubu.


- Rafa Benitez wprowadził go w przerwie meczu finałowego w Stambule i dobrze się spisał.

 

- Odegrał wielką część w nocy, która stała się jedną z najlepszych w klubowej historii.

 

- Był także wielkim charakterem w szatni. Był zabawnym gościem, zawsze żartującym, a kiedy na zespole ciąży duża presja, tego właśnie potrzeba.

Zobacz także

WHU i Reading zainteresowani usługami Joe Cole'a Odliczanie czas zacząć! Lille chce zatrzymać Cole'a

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze


Brak komentarzy

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku