Pomocnik Swansea City, Leon Britton, przyznaje przed sobotnim meczem jego drużyny z Liverpoolem, że możliwość mierzenia się z gigantami angielskiej piłki to największa przyjemność z gry Premier League.
Zawodnik Brendana Rodgersa mierzył się już z Manchesterem City, Chelsea i Arsenalem w tym sezonie i nie udało się jego drużynie zdobyć w tych spotkaniach nawet punktu, ale twierdzi on, że trzy punkty zdobyte na Anfield rozeszłyby się ogromnym echem po całej lidze.
Britton twierdzi, że zdobycie trzech punktów w wyjazdowym spotkaniu na Anfield świetnie utrwaliłoby dobry początek sezonu jaki zaliczyła Swansea.
- Fajnie jest jechać tam na mecz jako zawodnik Premier League, a nie na mecz pucharowy, po którym się odpada - mówi Britton.
- Parę lat temu, gdy graliśmy w League One marzyliśmy o tym, aby dobrze spisać się w pucharach i mieć okazję zagrać przeciwko jednemu z tych wielkich zespołów. Jednak naszym głównym celem był zawsze awans do Premier League i granie przeciwko tym drużynom co tydzień.
- Byłoby świetnie, gdyby udało nam się wygrać przeciwko takiemu wielkiemu klubowi jak Liverpool na ich własnym stadionie.
- To odbiłoby się wielkim echem po całej lidze i przesunęło nas o trzy punkty wyżej od zespołów z dołu tabeli.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





