Jutro minie rok od wiadomości, którą od dawna wtedy chcieli usłyszeć kibice Liverpoolu.
Z oświadczenia na klubowej stronie 12 miesięcy temu kibice mogli dowiedzieć się, że ponure sześć miesięcy rządów Roya Hodgsona zostały zakończone za porozumieniem stron, a Kenny Dalglish przejmie stery do końca sezonu.
W przeciągu szalonych 36 godzin Dalglish wrócił z liniowca Silver Wind w Zatoce Perskiej, by udać się na Old Trafford z Livepoolem i rozegrać mecz w trzeciej rundzie FA Cup.
- Miałem wiele szczęścia, kiedy mnie o to poproszono – powiedział Szkot o swojej drugiej szansie. Kenny stwierdził również, że nie sądzi, czy zdecydowałby się na ten krok dwadzieścia lat wcześniej.
Start nie był bajkowy, po tym jak Liverpool odpadł z FA Cup po kontrowersyjnym karnym i wyrzuceniu z boiska Stevena Gerrarda.
Pomimo porażki 9 000 kibiców wyjechało z Manchesteru z czymś, czego od dawna nie mieli – z nadzieją.
Liverpool zajmował 12 miejsce w Premier League, zaledwie cztery punkty nad strefą spadkową, ale po powrocie Dalglisha wyniki się poprawiły.
Krytycy twierdzili jednak, że Liverpool zatrudnił Dalglisha z sentymentu nie biorąc pod uwagęrealnej sytuacji/
Ale fani wiedzieli, co było potrzebne do przekształcenia losu klubu, który przeżywał ostatnio trudne czasy.
Liverpool, bardziej niż czegokolwiek, potrzebował przywództwa, kogoś, kto działałby jak jednocząca siła po okresie goryczy i niechęci. Dalglish zagwarantował to i przywrócił wiarę i pewność siebie.
- Jestem tu, żeby Wam pomóc – powiedział Kenny kibicom. Gdy Hodgson mierzył w niskie oczekiwania, Dalglish przemawiał o talencie do jego dyspozycji.
Filozofia ‘pass and move’ została przywrócona wraz z duchem drużyny i sensem wspólnoty.
Dalglish wykazywał również chęć ogrywania młodzieży wystawiając m.in. Jaya Spearinga, Martina Kelly’ego, Jona Flanagana i Jacka Robinsona, a oni odpłacali się Szkotowi błyszcząc na boisku.
Gdy Fernando Torres odwrócił się plecami do klubu, transfer załatwiono szybko i zdecydowanie.
Liverpool stał się silniejszy, pokonując na Anfield najpierw Manchester United, a potem Manchester City.
Dalglish, niczym Harry Potter, machał magiczną różdżką, o której Hodgson mówił, że nie istnieje.
Szkot zatrzymał upadek klubu i pomógł the Reds zakończyć sezon na akceptowanym szóstym miejscu. Lato dla Dalglisha było drugą fazą przebudowy klubu.
Ze wsparciem finansowym Fenway Sports Group oraz dyrektora sportowego Damiena Comolliego, Kenny nadzorował główne zadanie odbudowy.
Jordan Henderson, Stewart Downing, Charlie Adam, Doni, Jose Enrique, Sebastian Coates i Craig Bellamy zostali kupieni za łączną kwotę 56 milionów funtów. Z osiemnastoma piłkarzami, którzy opuścili klub, zakończono oddzielenie pszenicy od plewu.
Szał zakupowy podniósł oczekiwania wobec klubu w tym sezonie.
Optymizm i wiara w dobry wynik została nieco naruszona przez słabe występy na własnym stadionie.
Jednak nie ma co się dziwić, zespół jest w trakcie przebudowy.
Przy tak wielu nowych zawodnikach potrzeba dużo cierpliwości.
Liverpool ciągle jest w przebudowie, ale ma zaledwie trzy punkty straty do miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów oraz jest na dobrej drodze do odwiedzenia Wembley po raz pierwszy od 1996 roku.
Rok po tym, jak Dalglish musiał skrócić swoje wakacje z żoną, the Reds są w niebotycznie lepszej formie. Powrót Króla nabiera tempa.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Master; 07.01.2012; 12:52
Johnson - pokazałeś typowe myślenie polskiego kibica - jest dobrze to jestem z trenerem, idzie źle - wypad z klubu. Cierpliwości, jak pisze James :)
Johnson; 07.01.2012; 12:32
Kenny cieszyłem się, kiedy obejmowałeś posadę trenera Liverpoolu. Jednak im bardziej czas leciał do przodu to tym bardziej miałem dość twoich rządów, ale od jakiegoś czasu znowu się cieszę, że jesteś naszym trenerem. Czekamy na CC i LM YNWA!
Korsarz LFC; 07.01.2012; 12:27
Fajnie,że King Kenny jest trenerem The Reds,pozostaje nam nadzieja,że już niedługo przyjdą sukcesy na jakie my fani czekamy.YNWA



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





