To była najdroższa i najbardziej utalentowana ławka w historii Liverpoolu. Mecz, w którym Liverpool pokonał Chelsea w poprzednią niedzielę na Stamford, oglądali tacy zawodnicy jak Andy Carroll, Jordan Henderson i Stewart Downing warci łącznie 71 milionów funtów.
Obok nich siedzieli lokalni wychowankowie, którzy nie kosztowali ani grosza, ale nie odstawali od nich jakością gry: Jamie Carragher, Martin Kelly i Jay Spearing.
Biorąc pod uwagę kontuzjowanego kapitana Stevena Gerrarda trudno przypomnieć sobie, kiedy skład Liverpoolu był tak silny.
Dalglish przygotował kilka niespodzianek. Wstawił do składu wziętych za darmo Maxiego Rodrigueza i Craiga Bellamy’ego zamiast Downinga i Carrolla podkreślając tym, że cena i reputacja nie dają pewnego miejsca w składzie.
Szkot nie pomylił się. Rodriguez, Bellamy i Dirk Kuyt zostali poinstruowani, jak atakować defensywę Chelsea, do tego dobrano odpowiednią taktykę.
Kluczem do nadziei the Reds na sukces jest, by wszyscy czuli się szczęśliwi. Dalglish często mówi o postawie zawodników, którzy nie grają i która jest równie ważna jak tych, którzy wychodzą w podstawowej jedenastce.
Liverpool nie może konkurować z bogaczami z Manchesteru City, którzy odwiedzą jutro Anfield. Ale wszystkie pieniądze wydane w tę drużynę nie kupią ducha zespołu i poczucia jedności, które zapewnił przez ostatnie 11 miesięcy Dalglish
- Zawodnicy, którzy nie grają regularnie też stanowią o sile zespołu.
- To dla nich ciężkie, że nie grają. Jeśli jednak podchodzą z odpowiednią postawą i nie narzekają, kiedy nie są wystawiani, to pomaga wszystkim.
- Jednak kiedy nie są zaangażowani w grę, to nie mój problem, tylko ich. My idziemy do przodu z ludźmi, którzy są zdesperowani, by grać – powiedział Dalglish.
Wiadomość jest jasna – bądź cierpliwy, a dostaniesz okazję, by zrobić wrażenie. Dąsaj się, a twoja kariera w Liverpoolu będzie krótka.
Dalglish nie skupia się na pojedynczych osobach, każda dyskusja przeprowadzana jest z całą drużyną. Kenny ceni profesjonalizm, a najlepszym jego przykładem jest Maxi Rodriguez.
Argentyński pomocnik zakończył poprzedni sezon niesamowitą formą, zdobywając hat-tricki przeciwko Birmingham City i Fulham. Jego ostatnie cztery mecze w Premier League przyniosły mu siedem bramek.
Jednak przybycie Downinga zepchnęło Maxiego na ławkę. Do ostatniego weekendu zagrał we wszystkich trzech meczach Carling Cup, strzelając bramkę w meczu z Exeter – jednak w lidze zagrał jedynie 14 minut.
Rodriguez miał więcej powodów do narzekania niż ktokolwiek inny, jednak 30-latek pokazał, że ma umiejętności, które zaprezentował w meczu z Chelsea.
Jego inteligentne poruszanie się na boisku i podłączanie się do akcji było plusem dominacji Liverpoolu w pierwszej połowie.
Pomeczowe wnioski w wywiadzie były skromne. To nie w stylu Maxiego, by być w centrum zainteresowania mediów. On woli błyszczeć na boisku i Liverpool ma szczęście, że Maxi jest w składzie the Reds.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





