Niektórzy z letnich nabytków Liverpoolu mają jeszcze dużo do udowodnienia, ale nie ma wątpliwości, że klub podjął właściwą decyzję nie podpisując umowy z Sylvianem Marveauxem.
Francuski skrzydłowy był bliski przejścia na Anfield z Rennes na zasadzie wolnego transferu, jednak zespół medyczny the Reds miał obawy, co do jego kondycji fizycznej.
Marveaux stracił dużą część poprzedniego sezonu z powodu kontuzji i obawiano się, czy jego ciało będzie w stanie znieść fizyczną grę w Premier League.
Newcastle zwietrzyło szansę i zaoferowało Marveauxowi lukratywny kontrakt obowiązujący pięć lat. Alan Padrew opisał ten transfer, jako wielką okazję, jednak pięć miesięcy później jasno wychodzi, że Liverpool miał rację, nie podpisując umowy z Francuzem.
Marveaux zagrał dopiero jeden mecz, który musiał przedwcześnie zakończyć z powodu odniesionej kontuzji.
Dwudziestopięciolatek w tym momencie oczekuje na ponowną operację swojej pachwiny i nie zagra aż do nowego roku.
Liverpool w przeszłości wiele stracił na zawodnikach z wolnych transferów. Tym razem uniknęli wpadki.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Rafal1892; 19.11.2011; 11:10
Pamiętam jak bardzo chciałem aby do nas przyszedł...dalsza część komentarza zbędna ;)



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





