Dziś jest poniedziałek, 21 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 35
Master; 2011-12-17 23:36:21; Liverpool ECHO

Blood Red: Liverpool buduje sezon na mocnych fundamentach

A A A

Ten sezon Premier League zapowiada się na najbardziej bramkostrzelny.

W rozegranych do tej pory 149 meczach zdobyto 441 goli, co daje średnią 2,96 bramek na mecz. W tym tempie szybko może zostać pobity rekord z sezonu 2010/11.

Na przestrzeni kilku dni wpadnie zapewne 20-tysięczna bramka w historii Premier League od 1992 roku. Główny sponsor ligi, bank Barclays przekaże strzelcowi historycznej bramki 20 000 funtów do przekazania na cele charytatywne dla wybranej przez strzelca fundacji.

Napastnicy szaleją w tym sezonie, a obrońcy mają z tym kłopoty, jednak Liverpool nie jest w to zamieszany.

Drużyna Dalglisha wyłamuje się z tego stereotypu po obu stronach. Wiele naszych potknięć do tej pory tłumaczy się nieskutecznością. 18 strzelonych goli w 15 meczach nie jest zadowalające.

Nieskuteczność Liverpoolu spowodowała, że QPR mogło do końcowego gwizdka zmienić wynik meczu.

The Reds strzelili więcej niż dwie bramki zaledwie raz w tym sezonie, w sierpniu przeciwko Boltonowi.

Nawet fani znajdujących się w strefie spadkowej the Trotters i Blackburn widzieli więcej bramek strzelanych przez swoich podopiecznych, niż Kopites.

Jednak pomimo kłopotów na przodzie, Liverpool przed świętami znajduje się w niedalekiej odległości od pierwszej czwórki.

Ustalony przed sezonem cel zakwalifikowania się do przyszłorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów ciągle jest w zasięgu ręki.

Obrona Liverpoolu gra najlepiej w czołówce. Nasze defensywne szyki zostały przełamane zaledwie 13 razy, a czterokrotnie zdarzyło się to podczas katastrofalnego popołudnia na White Hart Lane. Poza tym nikt więcej nie strzelił nam więcej niż jednego gola.

Pomimo fatalnego błędu z Fulham, Pepe Reina raz jeszcze potwierdził, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze. Hiszpan ma w tym o tyle ułatwione zadanie, ponieważ czwórka obrońców przed nim gra zorganizowanie i pewnie.

Na prawej stronie Glen Johnson pokazuje, że ma ofensywny ciąg, a z drugiej strony Jose Enrique objawia się, jako najlepszy transfer od swoich przenosin z Newcastle.

Jeśli Luis Suarez do tej pory jest najlepszym zawodnikiem w tym sezonie dla Liverpoolu, to Jose Enrique nie jest wcale daleko za nim.

W środku Dalglish ma kłopot bogactwa.

Kontuzja odniesiona w meczu Carling Cup w październiku spowodowała, że Jamie Carragher wypadł ze składu pomagając nawiązać wspaniałą współpracę Danielowi Aggerowi i Martinowi Skrtelowi.

O tym, jak dobrze radzi sobie para Agger – Skrtel niech świadczy fakt, że po raz pierwszy od ponad dekady Jamie Carragher zasiada na ławce rezerwowych.

Jednak Carra ma jeszcze wiele do zaoferowania. Nie zapominajmy jednak o Sebastianie Coatesie, co powoduje, że Agger i Skrtel czują ciągłą presję i muszą zachować w swojej grze naprawdę wysoki standard.

Występy Aggera nie są zaskoczeniem. Nigdy nie kwestionowano jego klasy, prędzej jego podatność na kontuzje.

Fakt, że Duńczyk jest w klubie od sześciu lat, a jutrzejszy mecz na Villa Park będzie dla niego dopiero 150 występem w składzie, mówi sam za siebie.

Jeśli chodzi o Skrtela, to jest w tej chwili w swojej najlepszej formie odkąd związał się z the Reds. Przeszedł długą drogę odkąd zadebiutował przeciwko Villi w styczniu 2008 roku.

Tak, Liverpool musi ponownie nauczyć się sztuki wykańczania sytuacji, ale nie możemy zapominać o wkładzie każdego w klubie.

Zobacz także

Odliczanie czas zacząć! Lille chce zatrzymać Cole'a Deschamps nie chce opuszczać Marsylii

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze


Brak komentarzy

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku