Steven Gerrard zrobił dla Liverpoolu w tym tygodniu, to co w niezliczoną ilość razy w przeciągu ostatnich 14 lat. Po strzeleniu bramki na wagę zwycięstwa z Manchesterem City, kapitan złożył podpis pod przedłużeniem umowy.
Moment był idealny. Prawdopodobnie jest największym graczem, który nosił koszulkę Liverpoolu z takim zaangażowaniem od początku do końca swojej kariery.
Dobre wieści nie są dużo lepsze niż te.
- Nie myślę, abym mógł grać dla kogoś innego - powiedział Stevie dla ECHO. - Widzę siebie, tylko grającego dla Liverpool Football Club. Będę człowiekiem jednego klubu i dla mnie to znaczy bardzo dużo.
Duma i zachwycenie Gerrarda błyskało. Po najtrudniejszych 12 miesiącach jego życia, jego kariera znów wróciła na tor, a on sam rozkoszuje się możliwością pisania kolejnych rozdziałów.
To dużo mówi o człowieku, który ubiegłego lata odrzucił szansę przedłużenia kontrakt ze względu na rehabilitację po operacji pachwiny.
Gerrard chciał poczekać, aby każdy zauważył jego przydatność do zespołu.
31-latek powrócił z wielkim hukiem. Ma dobrą formę i misję, do odrobienia straconego czasu.
Zapewnia również większą motywację całemu zespołowi, działa jako inspiracja wszystkim wokół niego. Przez autorytet podnosi jakoś ich gry.
Lojalność Gerrarda pokazuje, iż klub jest niezwykły.
Było wiele okazji, kiedy mógł odejśś w celu zwiększenia swojej kolekcji medali czy pieniędzy w banku, ale został.
W 2005 roku, Liverpool wykonał poważny błąd, podważając lojalność Anglika. Mogło to ich dużo kosztować.
Na szczęście została wzięta lekcja doświadczenia i obdarzając go rolą ambasadora LFC poza dniami gry w piłkę, jest nagrodą za krew, pot i łzy, wylane na jego koszulce.
Oczywiście do emerytury jeszcze daleko. W wieku 31 lat, Gerrard ma wiele do zaoferowania. Jest świeży i gotowy na odnoszenie sukcesów.
Niezależnie od tego, co stanie się w przyszłych miesiącach, to pocieszające wiedzieć, iż Gerrard zostanie w Liverpoolu do swoich ostatni dni.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
barolfc; 14.01.2012; 12:46
Stevie , you're the best.



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





