Dziś jest poniedziałek, 21 maja 2012 roku
osób przebywających w serwisie: 36
Scouserka; 2012-02-21 18:09:09; LiverpoolFC.tv

Bellamy: Mojej kariery nie definiują medale

A A A

Craig Bellamy podkreśla, że jego kariera nie będzie oceniana poprzez pryzmat medali i pucharów, które zdobył.

 

Wszystko wskazuję na to, że napastnik będzie wstanie wystąpić w niedzielnym finale na Wembley i zmierzyć się z drużyną ze swojego rodzinnego miasta - Cardiff City. Bellamy ma nadzieję na to, że uda mu się dołączyć do swojej kolekcji kolejny medal.  W zbiorach 32-latka znajdują się już nagrody za wygranie Tarczy Dobroczynności i Pucharu Szkocji.

 

- Jestem zadowolony ze swojej kariery. Czy jest definiowana poprzez trofea? Nie i nigdy nie będzie. Zawsze staram się wygrać każdy mecz, jeśli uda mi się zdobyć jakiś puchar to świetnie.

 

- Bardzo cieszę się z możliwości gry w piłkę. Osiągnąłem więcej niż kiedykolwiek marzyłem. Mówiłeś o Pucharze Szkocji, a ja nawet nie wiem gdzie jest medal, który otrzymałem.

 

- Czuję się zrelaksowany myśląc o mojej grze w tym sezonie. Starałem cieszyć się każda chwilą, ponieważ wiem, że to nie będzie trwało wiecznie.  Jestem bardzo szczęśliwy myśląc o tym , że cały czas mogę grać.

 

- Staram się wykorzystywać każdy dzień na sto procent.  Możesz myśleć, że muszę wygrywać trofea, a jeśli tego nie robię jestem nieudacznikiem - nie, wręcz przeciwnie. Utrzymuję tą postawę od kilku miesięcy i to niesamowite, że z takim myśleniem dotarłem aż do finału.

 

- Mam zamiar kontynuować takie podejście. Będę starał się pracować i grać w każdym meczu jak najlepiej. Jeśli uda mi się wygrać to świetnie, jeśli zdarzy się inaczej to wiadomo, że nie będę się z tego cieszył. Jednak w mojej głowie pojawi się myśl, że pracowałem naprawdę ciężko i zrobiłem dla drużyno wszystko co mogłem.

 

Bellamy opuścił niedzielne spotkanie z Brighton w FA Cup z powodu kontuzji. Walijczyk zdecydował się na odpoczynek przed licznymi i wymagającymi spotkaniami w klubie i reprezentacji.

 

- Czuję się dobrze. Czeka nas teraz wiele meczów, nie tylko finał Carling Cup. Zagram ze swoją drużyną narodową, a potem z Liverpoolem czeka nas ciężkie stracie z Arsenalem. To będzie bardzo pracowity czas, dlatego warto było wszystko uporządkować.

 

- Zaczynam treningi w czwartek i wszystko jest już ok.

 

Napastnik Liverpoolu spędził cały poprzedni sezon na wypożyczeniu w Cardiff, spełniając tym samym swoje marzenie.

 

Niedziela wiąże się ze specjalną okazją.

 

- To będzie dziwna sytuacja, ponieważ to będzie pierwszy mecz, w którym zagram przeciwko nim. Mój ojciec jest fanem Cardiff, to klub w którym grałem jak dziecko.

 

- Moją ambicją było to, aby kiedyś dla nich zagrać. Udało mi się to. Zabawne jest to, co piłka nożna może czasami zdziałać.

 

- Muszę być w pełni zaangażowany - być może nie pojawię się na boisku. Zobaczymy czy zagram czy tez usiądę na ławce.

 

- To naprawdę świetny finał. Futbol jest czasami nieprzewidywalny. Nie myślałem o tym, że spotkamy się w finale z Cardiff. W tym roku to się po prostu stało.

 

- Dla nas to świetna okazja, aby zaznaczyć się we wspaniałej historii klubu i zdobyć kolejne trofeum.

 

- To ogromna szansa dla nas jak i dla Cardiff.

 

- Gdy miałem ambicje zagrać dla Cardiff, nigdy nie myślałem, kiedy tak naprawdę to zrobię. To była wspaniała przygoda zagrać w klubie, w którym wszystko się dla mnie zaczęło. Grając dla nich byłem bardzo szczęśliwy, to było spełnienie marzeń.

 

Zapytany o to czy w przypadku strzelenia gola byłej drużynie będzie go celebrował, Bellamy odpowiedział:

 

- Nie zrobię tego. Starałem się zachować podobnie w spotkaniu przeciwko Manchesterowi City, jednak czasem emocję biorą górę.

 

- Jednak najpierw muszę pojawić się na boisku, a dopiero potem myśleć o strzelaniu!

 

Liverpool dostał się do finału Carling Cup wygrywając w niełatwy półfinał z the Citizens.

 

- Dołożyliśmy wszelkich starań, aby znaleźć się w tym miejscu. Każdy zawodnik pracował bardzo ciężko, aby dostać się do finału.

 

- Każdy mecz odbywał się na wyjeździe.  Mecz ze Stoke nie był spacerkiem. Ludzie mówią, że konkurencja nie jest najsilniejsza, jednak wszystkie zespoły, z którymi się zmierzyliśmy były silne. Stoke mieli jedną z najsilniejszych drużyn- może jeden czy dwóch zawodników było poza grą. Chelsea jest zawsze groźna na Stamford Bridge. Z City spotkaliśmy się dwa razy. Czy Manchester miał w tym czasie do dyspozycji najlepszych zawodników? Oczywiście, że tak.

 

- Zasłużyliśmy na to, aby znaleźć się w finale. Zrobiliśmy wszystko i wytrwale walczyliśmy w tych rozgrywkach. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać.

Zobacz także

Lille chce zatrzymać Cole'a Deschamps nie chce opuszczać Marsylii Porażka gwiazd w Tajlandii

Dodaj komentarz


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Komentarze

Ludi; 21.02.2012; 19:06
Bells to kozak jakich mało, jego powrót był strzałem w dziesiątkę!

Projekt: Bartosz Bunikowski; Kodowanie i podpięcie: QSky.pl Copyright (c) 2009-2012 by LFCPoland.com.
LFCPoland.com na Facebooku