Kolejne pucharowe zwycięstwo w tym sezonie sprawia, że chce się powiedzieć iż piłkarze grają lepiej w krajowych rozgrywkach niż w lidze. Jak ma się to w praktyce? Liverpool rozegrał dobre, solidne, a przede wszystkim równe spotkanie i gładko pokonał Brighton. Zdecydowanie lepiej niż ostatnio graliśmy w defensywie, a gra w ataku wyglądało bardzo płynnie. Przeanalizujmy dokładnie grę czerwonych zaczynając od obrony.

Drobny błąd. Zaznaczony na czerwono piłkarz gości jest niepilnowany i ma trochę wolnej przestrzeni. Carra lub Skrtel powinni być bliżej, ale Martin znów mógłby puścić wtedy kolejnego przeciwnika. Cała akcja zakończyła się strzałem, ale spokojnie wyłapał Pepe.

Tu już należą się pochwały. Cały zespół jest na własnej połowie i jak widzimy obie formacje są w dwóch liniach, asekurowanych zawodnikiem z tyłu. Dwóch piłkarzy z Brighton nie miałoby szans w takim starciu. Brawa.
Jeśli chodzi o obronę, to błąd popełnili gracze ustawieni w murze. Złe wybiegnięcie poskutkowało straconym golem, ale mimo to pozbieraliśmy się i skończyliśmy mecz z przewagą pięciu bramek. Jak zatem wyglądała gra w ataku?

W wielu sytuacjach na wolnej pozycji było dwóch naszych zawodników. Niejednokrotnie skutkowało to golem. W tej akcji jak widzimy Adam i Downing mają wiele wolnej przestrzeni, a jedyny zawodnik Brighton jest oddalony o kilka metrów od Charliego. Brakowało tylko celnego podania. Mimo wszystko, dobre poruszanie się w ataku kompletnie zdemolowało defensywę rywala.

Szybko wykonany rzut wolny w naszym wykonaniu to rzadkość. Henderson zaraz zagra piłkę do Gerrarda, ale jak możemy zaobserwować, gdyby Downing bądź Suarez ruszyli w pole karne być może lepiej dało by się zakończyć tą akcje. Gerro oddał niecelny strzał, ale pomysł był całkiem dobry.

Dzięki dobremu poruszaniu się w ataku zawsze zostawiał co najmniej jeden nasz zawodnik wolny. Tutaj jak widzimy jeden z piłkarze the Reds startuje do podania i zgarnia za sobą dwóch przeciwników, przez co Luis Suarez ma wolną przestrzeń. Brakowało nam tylko dobrego wykończenia, ale Brighton pokazało, że strzelać potrafi.

I jak widzimy powyżej zawsze potrafiliśmy znaleźć sobie miejsce na boisku. Przy piłce Gerrard, który może podać do Stewarta ponieważ ten jest niekryty. Kolejny z naszych zawodników może wbiegać w pole karne i czekać na podanie. Obrona gości była nieporadna i dzięki temu wynik był taki jaki był.
Nie powinniśmy narzekać w tym meczu na nic. Spokojny awans i skuteczna gra. Kenny znowu pokazał, że chce zdobyć trofea w tym sezonie i na pucharze ligi nie poprzestanie. Oby tak dalej.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





