Liverpool FC ma dług wobec swoich fanów po katastrofalnej porażce z Boltonem i jest im dłużny swój dobry występ przeciwko Manchesterowi City na Anfield jutrzejszego wieczora.
Zawodnicy zawiedli fanów w sobotę. To było niewiarygodne, jak słabo zagrali.
Teraz mają wielką okazję, by to nadrobić i zapewnić klubowi pierwszą wycieczkę na Wembley od 16 lat.
To będzie wielki mecz przeciwko City i nie ma czasu, by ktokolwiek przepraszał za swój występ.
Anfield będzie pełne, więc można spodziewać się niesamowitej atmosfery. Niezależnie od tego, co stało się w weekend, kibice będą wspierać the Reds.
Zawodnicy muszą sobie w końcu uświadomić, że grają dla Liverpool Football Club. Standardy są wysokie, a oni muszą odpowiedzieć we właściwy sposób na całą krytykę.
Bez wątpienia sobotni mecz był najgorszym występem, odkąd Kenny Dalglish przejął klub rok temu.
Wiem, że Spurs zmiażdżyli nas 4-0, ale wtedy graliśmy przeciwko naprawdę dobrej drużynie. Straciliśmy szybko bramkę, a potem dwóch zawodników. W meczu z Boltonem nie było wymówek. Graliśmy z zespołem walczącym o utrzymanie i oni po prostu chcieli więcej od nas w tym spotkaniu.
Szukali sposobu wydostania się ze strefy spadkowej, my chcieliśmy się zbliżyć do pierwszej czwórki, jednak ich chęć zdobycia punktów była większa niż nasza i przykro to pisać.
Wyglądało to tak, jakbyśmy myśleli, że zwycięstwo samo do nas przyjdzie. Oczekiwaliśmy, że wszystko stanie się za nas i nie będzie się trzeba męczyć. Było jednak inaczej, a nasza obrona zagrała naprawdę okropnie.
Gole, które straciliśmy, wpadły w strasznie niechlujny sposób. Przy pierwszej bramce zabrakło krycia i wsparcia dla Martina Skrtela. Nikt nie zareagował na niebezpieczeństwo. Przy drugim golu Nigel Reo-Coker miał sporo miejsca i to wykorzystał. Nikt za nim nie podążał.
Gol Craiga Bellamy’ego dał nam nadzieję na powrót do gry, jednak gol stracony z rzutu rożnego w drugiej połowie zabił nas.
Kenny miał rację mówiąc to, co powiedział po meczu. Manager powiedział wprost jak było. Dalglish wspierał sporo swoich zawodników w tym sezonie, jednak oni nie wspierali jego swoimi występami.
Naprawdę obawiam się o nasze szanse dostania się do pierwszej czwórki. Wygląda na to, że zawodnicy nie są zainteresowani Ligą Mistrzów.
Remis Chelsea i porażki Newcastle i Arsenalu dały nam wielką szansę na zmniejszenie straty. Jednak z ostatnich 18 punktów zdobyliśmy 6 i mamy sześć punktów straty do Chelsea. Potrzebujemy sporo szczęścia, by odwrócić los, jednak nie uważam, że jesteśmy w stanie to zrobić.
Jeśli stracimy szanse na pierwszą czwórkę, pocieszeniem powinna być wycieczka na Wembley i wygranie Pucharu.
Aby to zrobić, musimy pokazać więcej determinacji niż City.
Jesteśmy na dobrej pozycji. Prowadzić 1-0 i mieć do rozegrania drugi mecz u siebie – nie musisz pytać o nic więcej.
Jednak wszystko zależy od piłkarzy, by odpokutować dobrym występem za to, co stało się w Boltonie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Korsarz LFC; 24.01.2012; 17:48
Nic dodać nic ująć sama prawda



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





