Charlie Adam powiedział, że marzy mu się ponowne zdobycie bramki z rzutu wolnego przeciwko ekipie Cardiff. Dwa lata temu Szkot strzelił w ten sposób bramkę na Wembley, jednakże teraz wyznaje, że nie będzie miało dla niego znaczenia, kto będzie wykonywał stałe fragmenty gry podczas finału Carling Cup.
Pomocnik zdobył bramkę z 25 jardów w maju 2010 roku, kiedy to Mandarynki wygrały 3-2. Adam uznaje ten strzał za najlepszy w swojej karierze.
Nie mniej jednak, w kolejce do wykonywania rzutów wolnych stoją jeszcze takie asy jak Steven Gerrard, Craig Bellamy, Luis Suarez czy Daniel Agger. Adam dopuszcza do siebie myśl, że w tym meczu może nie wykonywać żadnego stałego fragmentu gry, jednakże nadmienia, że chce pomóc swojej drużynie w zwycięstwie.
Na konferencji przedmeczowej powiedział: - Wielu z nas chce je wykonywać!
- To niesamowite, że przychodzisz do takiego klubu, który ma tyle wspaniałych talentów. Myślę, że zasługujemy na to, aby być w tym miejscu gdzie się aktualnie znajdujemy i jeżeli zagramy tak dobrze jak tylko możemy, to wówczas mamy szansę na wygranie trofeum.
- Taki był nasz cel od początku tego sezonu – to pierwszy finał w tej kampanii i gramy w nim. Będziemy się tym rozkoszować i spróbujemy wygrać ten puchar.
Dodaje: - To jest wielki klub, który grał w wielu finałach i wygrywał puchary w kraju i zagranicą.
- Kiedy masz okazję na dołączenie do takiego klubu, to od razu myślisz o trofeach. Jesteśmy w pierwszym finale w tym sezonie, więc postaramy się go wygrać.
Oczywiście Adam chętnie wspomniał o pięknym majowym południu, kiedy zapewnił swoim kolegom awans do Premier League, tym samym odprawiając z kwitkiem ekipę Cardiff.
Nie mniej jednak, Adam ma nadzieję na łatwiejsze spotkanie, gdyż jak sam przyznaje trudno jest grać przeciwko tej drużynie.
- Zawsze oddajesz szacunek swojemu przeciwnikowi, bez znaczenia z kim grasz – powiedział. – Przeszli już długą drogę, są dobrą drużyną ze znakomitym menedżerem – który również jest Szkotem, co niezwykle pomaga! Są na dobrej drodze.
- Już parę lat grają w barażach, ale nie mają wystarczająco dużo szczęścia, aby dostać się do Premier League. To jest ta różnica.
- Kiedy tam grałem (na Wembley – dop. red.) w barażach to była niesamowita okazja dla Blackpool, ponieważ byliśmy słabsi, dlatego też mam naprawdę, naprawdę sporo dobrych wspomnień.
- To już minęło. To było dwa lata temu, więc przypatrzmy się tegorocznemu finałowi Carling Cup.
- To właśnie dlatego jesteśmy w tym wielkim klubie – chcemy wygrywać tytuły. Nadarzająca się okazja gry na Wembley będzie na pewno miła i wiem, że jeżeli zagramy tak dobrze jak potrafimy to trofeum jest w zasięgu ręki.
Adam zanotował znakomity występ w wygranym spotkaniu z Brighton w ramach FA Cup. Czerwoni rozbili przeciwnika 6-1.
Ten 26-letni pomocnik zagrał wraz ze Steven Gerrardem w sercu pomocy w tym meczu i jak sam przyznaje chciałby to powtórzyć w finałowym starciu. Kenny Dalglish będzie miał do dyspozycji cały skład (oczywiście z wyjątkiem Lucasa Leivy – dop. red) i jak twierdzi Adam nic nie jest pewne.
- W tym dniu trener wybierze tych zawodników, którzy będą w stanie dobrze zagrać. Będę zadowolony, jeżeli padnie na mnie – przyznaje.
- Potrzebujesz wsparcia kiedy grasz z innymi, więc dobrze było z nim (Gerrardem – dop. red.) współpracować, ponieważ jest światowej klasy zawodnikiem. Gdy masz obok dobrych zawodników, wówczas wszystko staje się łatwiejsze dla ciebie, jak również cała drużyna gra lepiej.
- To bez większego znaczenia z kim grasz, masz za zadanie dostosować się do umiejętności innych.
- Stevie lubi szarżować do przodu, ale gra również dobrze w defensywie. Zauważyliśmy to w niedzielę i dlatego jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. To zaszczyt grać u jego boku i uczyć się od innych, którzy występują w naszym zespole.
Na trzy miesiące przed końcem kampanii Liverpool nadal zaciekle walczy na trzech frontach.
Już w tym tygodniu The Reds zagrają w finale Carling Cup, w marcu natomiast rozegrają ćwierćfinałowe spotkanie ze Stoke City na Anfield. W lidze radzą sobie również dobrze, pozostając jedynie cztery punkty za czwartą ekipą.
Dziennikarze uważają, że ewentualna wygrana Czerwonych zadziała niczym odskocznia i reszta celów będzie łatwiejsza do osiągnięcia.
Adam odpowiada: - Koncentrujemy się jedynie na kolejnym meczu – którym jest finał Carling Cup. Następnie będziemy grać dla swoich krajów, więc skupimy się na reprezentacyjnych zmaganiach, a później powrócimy do Premier League.
- Nie patrzymy zbyt daleko przed siebie i nie mówimy ‘jeżeli wygramy przeciwko tej drużynie to pomoże nam to gdy spotkamy się z tą ekipą. Podchodzimy kolejno do meczy, które są przed nami i jeżeli jesteśmy na tyle dobrzy aby wygrać, to wygrywamy. Jeżeli nie jesteśmy, to staramy się otrząsnąć i wówczas próbujemy zwyciężyć w kolejnym pojedynku.
Jeżeli Liverpool wygra kolejne starcie, to Adam po raz pierwszy od 2005 roku wygra puchar. Wcześniej ta sztuka udała mu się z ekipą St Mirren.
Adam uważa, że kariera piłkarza nie może być definiowana tylko pod względem ilości medali czy tytułów.
- Nie możesz brać pod uwagę tylko wygrane w turniejach – znani są przecież światowej klasy piłkarze, którzy nie wygrali żadnego trofeum, bądź udała im się ta sztuka raz czy dwa razy.
- Dla nas najważniejsze jest wygrywanie tak dużo meczy jak tylko się da i wówczas wyczekujemy szansy na gry w finale.
- Z niecierpliwością czekamy na mecz, który będzie niezwykle ciężki. Jeżeli wygramy to cudownie, natomiast gdy przegramy będziemy musieli się po tym otrząsnąć i iść dalej do przodu.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
General27; 22.02.2012; 07:16
Art ja mam lepiej wytypować:P
A tak serio to mniejmy nadzieję że Adam nie zagra, chociaż z takimi słabymi drużynami lepiej się sprawuje
Art; 21.02.2012; 22:44
No mam nadzieję że dobrze wytypuje mecz ^^
Dobry ze mnie prorok. Dziś podaczas meczu Napoli - Chelsea:
No myślę, że Essien i Lampard za Maloudę i Meirelesa...
...30s później...
AVB wprowadza dokładnie takie zmiany, haha ^^
Ludi; 21.02.2012; 19:07
Przy jego aktualnej formie to powinno mu się marzyć wskoczenie do pierwszego składu a nie strzelenie gola... Poza tym tą umiejętność chyba zostawił w Blackpool.



Liverpool w pierwszym przedsezonowym sparingu zmierzy się z kanadyjskim Toronto FC. Będzie to również spotkanie rozpoczynające tour The Reds po krajach Ameryki Północnej.

The Reds po wyrównanym spotkaniu przegrali na wyjeździe ze Swansea City 1-0. Był to ostatni mecz podopiecznych Dalglisha w sezonie 2011/12.





